.

.

28 grudnia 2015

Wygłupiamy się. W pewnym momencie M-ka leży na podłodze, a ja stoję nad nią.
M-ka: O jaaa! Jaka duża kobieta z ciebie!

Hm.

16 grudnia 2015

Kiedyś babcia zrobiła M-ce na drutach bransoletkę. Pewnego dnia M-ka zgubiła ją będąc w szkole i była z tego powodu bardzo smutna. Po południu, w tym samym dniu, w którym M-ka zgubiła bransoletkę, ktoś zadzwonił do drzwi. To była przyjaciółka M-ki, L. Okazało się, ze L znalazła bransoletkę i odniosła ją M-ce. Gdy koleżanka poszła, widzę, że M-ce napływają łzy do oczu.
Katie: Co się stało, kochanie?
M-ka: Nic. Po prostu się wzruszyłam.

7 grudnia 2015

M-ka: Wiesz co, chyba znowu się ktoś we mnie zakochał.
Katie: Kto?
M-ka: Taki chłopiec ze świetlicy.
Katie: A jak ma na imię?
M-ka: Nie wiem, ja go nigdy nie widziałam.
Katie: No to skąd wiesz, że się w Tobie zakochał?
M-ka: No bo mi powiedział. - po chwili ciszy - Ale A. już się we mnie chyba odkochał.
Katie: A dlaczego tak myślisz?
M-ka: Bo już mnie nie goni...

6 grudnia 2015

Wiadomo, że M-ka nie mogła się doczekać tego, aż przyjdzie Mikołaj. Wiadomo, że postanowiła sobie na niego poczekać. Wiadomo, że w międzyczasie zasnęła. Ale gdy jeszcze czuwała, a ja zaglądałam do ciemnego pokoju, podnosiła głowę i pytała:
- Mamo. przyszedł już Mikołaj?
Lub:
- Mikołaju, to Ty?!

Rano przebudziła się, gdy było jeszcze ciemno. Cichutko poszła do łazienki nie zapalając światła. A potem wskoczyła do łóżka i powiedziała:
- Mamo, mamo, wiesz co? Przyszedł Mikołaj! Wypił mleko, zjadł ciasteczka i jak nimi nakruszył! Zabrał też list, ale nie wiem, gdzie są prezenty, bo szukałam ale nie znalazłam, bo było ciemno. To ja jeszcze trochę pośpię i potem poszukam. - po jakiś 30 sekundach - Mamo, a za ile będzie już rano? 
Po 20 minutach:
- Mamo, a za ile będzie już jasno?
Po 5 minutach zaczęło szarzeć i M-ka zobaczyła cień prezentu.
- Mamo, mamo! Ja już widzę prezent, zostawił mi prezent!
Katie (średnio kontaktując): To wspaniale, może otworzysz?
M-ka: Nie, nie, ja jeszcze poczekam. Otworzę, jak się obudzę.
Po 30 sekundach:
M-ka: No, to ja już wstaję.

A potem było zapowietrzenie się z zachwytu, pisk, i krzyczenie do Św. Mikołaja, że dziękuje i że w ogóle jest super.

5 grudnia 2015

W tym roku również bawiłyśmy się w naszą księżniczkową wersję Dinovember. Precyzując - co wieczór bawiłam się ja inscenizując różne wydarzenia, a M-ka rano odkrywała, cóż takiego zrobiły księżniczki: Kopciuszek, Królewna Śnieżka, Aurora, Arielka, Bella, Roszpunka, Dżasmina.

 

Niestety po trzech latach u Księżniczek coraz gorzej z kreatywnością, powoli zaczynają zjadać swój własny ogon, dlatego od przyszłego listopada do akcji wkroczą dinozaury, tak jak wersja pierwotna zakłada. 
Ale nim odeślemy Księżniczki na ich miejsce w pudełku, zobaczmy, co zrobiły w tym roku.

1. Desant z pudełek: na sznurówkach i na spadochronie zrobionym z chusteczki.


M-ka (piszcząc, skacząc i krzycząc): Księżniczki coś wreszcie zrobiły!!
Po chwili: Przyznaj się, to ty!
Katie: Ale co ja?
M-ka: To ty im tak każesz.

2. Po całym roku spędzonym w pudełku, wiadomo: czas się umyć, popływać na żabie albo i gąbce.
M-ka: Co żeście zrobiły?? Nie, przyznaj się, to ty tak robisz, jak ja śpię.

Po raz drugi udało mi się uniknąć odpowiedzi, ale przed odebraniem M-ki ze szkoły, by nie zostawiać jakichkolwiek niedomówień, zainscenizowałam próbę wydostania się przez wywietrznik w drzwiach. Nie wszystkim się to udało, z powodu obszerności sukien balowych.


M-ka: No dobra, to nie ty. Próbowały się wydostać z łazienki. Ja im pomogę.
M-ka otwiera drzwi od łazienki: No... Jestem pod wrażeniem, nawet po sobie posprzątały.
A pomagając im wydostać się z wywietrzników, M-ka opowiadała, jak minął jej dzień.

3. Kolejnej nocy księżniczki urządziły sobie skate park. Kopciuszek i Śnieżka grały w tenisa. Roszpunka jeździła na jednokołowym rowerze, Arielka z Aurorą grały w kosza a Dżasmina z Bellą jeździły na deskorolce. Dżasmina jeździła nawet po rampie zrobionej z rolki od papieru toaletowego. Złość M-ki, była olbrzymia, bo ona te rolki zbiera...


M-ka: No pięknie! Muszę zbierać wszystko od początku!
Katie: Ale o co chodzi M-ko?
M-ka: One wszystkie idą do kąta kary! Bo Dżasmina mi to pocięła, albo któraś tam! 

4. Księżniczki spędziły trochę czasu w kącie kary ale chyba nie na długo, bo rano okazało się, że całą noc układały klocki lego.


M-ka: Ojejku, jak się napracowały! To może już nie będą miały kary?

5. Księżniczki robią też pożyteczne rzeczy, na przykład wymieniają baterie w Furbym.


M-ka: Ale czemu nie wszystkie pomagały?
Okazało się, że jednak Furby psuje się sam siebie a nie z powodu zużytych baterii. Wymiana nic nie pomogła.
M-ka: No nie! Zepsuły mi! Albo włożyły złe baterie. Tato, musimy kupić nowe baterie!

6. I był taki dzień, kiedy M-ka nie mogła znaleźć księżniczek.
M-ka: Nic nie zrobiły? Gdzie one są?
Okazało się, że były przy lustrze, które całe wymazały sercami dla M-ki.
M-ka: Ojej, jakie one są kochane!

A potem zabrały kredki i moją kolorowankę, którą zaczęły kolorować.
M-ka: Zobacz mamo, jak one bardzo ładnie pokolorowały! Ja im pomogę i dokończę!


7. Przed kolejnym dniem w szkole, natemperowały wszystkie kredki (M-ka: O, i nawet tę czarwoną mi natemperowały, jej już bardzo mało jest(, później zrobiły do szkoły śniadanie (M-ka: Ciekawe, co dobrego mi spakowały) i zagrały w Monopol.
M-ka: Wiesz co, Dżasmina, chyba przegrała.


8. Potem dorwały się do moich książek:
M-ka: Ojej, mamo, chyba ci trochę bałaganu narobiły.
A z okazji dnia Pluszowego Misia urządziły wszystkim m-kowym misiom przyjęcie, na którym były kelnerkami. 
Widząc to M-ka wydała z siebie okrzyk radości: Jejku, mamo! To jest najfajniejsza rzecz, jaką zrobiły! Proszę, proszę księżniczki róbcie coś cały czas!


A na sam koniec dorwały się do biżuterii i ozdób M-ki.







30 listopada 2015

Dziadek: A lekcje odrobiłaś?
M-ka: Tak!
Dziadek: A co miałaś zadane?
M-ka: Pisanie literki.
Dziadek: A jakiej?
M-ka: Odwrócone M!

28 listopada 2015

W tv lecą "Gwiezdne Wojny" i na ekranie pojawia się Czubaka. M-ka wydaje z siebie okrzyk radości, mówi, że bardzo lubi Czubakę, po czym wraca do swojej kolorowanki i zaczyna śpiewać pod nosem:

Czubaka fajny stworek jest
Nie wiem, czy coś umie
Ale pewnie tak
Nikt go nie rozumie
Czubaka fajny jest

25 listopada 2015

M-ka: Wiesz, tato, nie kocham kota.
Tata: Już go nie kochasz?
M-ka: Nie przestałam go kochać, ja go po prostu tylko lubię.

16 listopada 2015

M-ka: Szkoda, że nie mamy Wróżki z Kopciuszka.
Katie: A po co Ci ta Wróżka?
M-ka: Bo mogłaby spełnić twoje marzenie i pracowałabyś w domu.

15 listopada 2015

M-ka założyła pierścionek. Po jakimś czasie próbuje go ściągnąć, ale pierścionek nie chce schodzić.
M-ka (przestraszona): O nie!!! Pierścionek mi utknął! Nie mogę go zdjąć!!!
Katie: Pokaż, kochanie.
M-ka (spokojnie i na luzie): Uff... jak dobrze, że oglądałam "5 sposobów na..." tam był odcinek o tym, jak ściągać pierścionki. Masz nitkę?

14 listopada 2015

Bólu zęba dzień drugi. M-ka przybiega do mnie z trzema chusteczkami higienicznymi, podaje je mi ze słowami:
- Czy to ci, mamo, pomoże?
Katie: Tak. kochanie, dziękuję.
M-ka: Tak myślałam, że to ci pomoże.

12 listopada 2015

Wracam od dentysty i strasznie boli mnie ząb.
M-ka się przytula i mówi: Wiesz, wystarczy, że nie będziesz o tym myśleć i wtedy boleć przestanie.

11 listopada 2015

Tata: To jest mój miś!
M-ka: Nieprawda! Miś jest mój!
Tata: Może miś jest Twój, ale M-ka jest moja!
M-ka: Twoja i mamy.

10 listopada 2015

W sklepie:
M-ka: Wiesz, mamo, bo mamy w szkole taki koszyk, do którego można wrzucać karmę dla kotków i piesków ze schroniska. I ja tak pomyślałam, że ja bym chciała kupić im puszki i tam dać.

Kupione puszki z karmą M-ka bardzo starannie układała w koszyku.

8 listopada 2015

2 listopada 2015

M-ka dostała do szkoły kilka gum rozpuszczalnych.
M-ka: Wiesz tato, L. mi mówiła, że jak się je za dużo gum, to potem się taki osad robi na zębach. Czy mógłbyś mi nie dawać ich codziennie? 

I tutaj tata zaczyna tłumaczyć, że to chodzi o cukier w gumie i że ogólnie resztki jedzenia na zębach szkodzą, dlatego trzeba je bardzo dokładnie szczotkować, aż tu nagle M-ka wchodzi w zdanie:
- No dobrze, tato, ale ja Cię po prostu proszę, abyś dawał mi je rzadziej.

31 października 2015

W czwartek M-ka została pasowana na ucznia.
A w piątek, jak na prawdziwą uczennicę przystało, poszła do szkolnej biblioteki i wypożyczyła swoją pierwszą książkę.


28 października 2015

M-ka dostyka mojej kurtki i pokazuje mi przetartą skórę na ramieniu.
Katie: Zniszczyła się już od noszenia, bo jest bardzo stara.
M-ka: Nie chcę, abyś się obraziła, ale ty chyba też już jesteś stara.

25 października 2015

Zbliża się pasowanie na ucznia i M-ce pomyliło się, że jest w tym samym dniu, co zajęcia z tańca.
M-ka: Gdzie ja mam iść? Do szkoły, czy na taniec? Chyba pójdę do szkoły, bo inaczej nie będę zapasowana!

23 października 2015

M-ka: A wiesz, co powiedział mój kolega w szkole?
Katie: Co takiego?
M-ka: Że kobiety są słabe jak świnie!
Katie: To bardzo nieładnie powiedział. I chyba nie za bardzo wie, jak silne są kobiety.
M-ka: No właśnie! Ja to przecież umiem karate, w ogóle!!!

(ja to w ogóle o tym nie wiedziałam)

19 października 2015

M-ka przez sen: Tylko dwa Tic-Tac'i. Tylko dwa Tic-Tac'i wzięłam.

Wyjaśnienie:
Tata kupił M-ce truskawkowe Tic-Tac'i. Ponieważ były to pierwsze w jej życiu, M-ka była bardzo podekscytowana. Tata nasypał na rękę M-ki dwie drażetki.
M-ka: Dwie? Mogę dwie?
Tata: Możesz, możesz ile chcesz.
M-ka: To ja teraz zjem dwie, jutro zjem też dwie przed szkołą a potem zjem dwie po szkole.

A na drugi dzień po szkole tata zajrzał do plecaka i zobaczył puste opakowanie po Tic-Tac'ach.
Tylko dwa...
;)

18 października 2015

Tata chce iść na akustyczny koncert Tymoteusza i pyta M-ki, czy pójdą razem.
- Wiesz, tam będzie pan, który śpiewa "Niezwyciężonego" i panowie od 'jedziemy w górę mapy' - mówi powołując się na ulubione piosenki M-ki.
M-ka: A będzie tam Slash?
Tata: No nie.
M-ka: Eee, to nie idę.

17 października 2015

W przedpokoju na regałach mamy poustawiane kartony, w których trzymamy różne rzeczy: torebki, sezonowe buty, szaliki itd. itp. Gdzieś wychodzimy, potrzebuję większego plecaka, mówię do M-ki:
- Trochę mi to zajmie, bo nie pamiętam, w którym kartonie są torebki.
M-ka: Bo wiesz, ty powinnaś zrobić tak: musisz wziąć takie karteczki i napisać na nich: "buty", "torebki", "czapki" i potem ponaklejać je na kartony i wtedy nie będziesz musiała nic szukać.
Katie (rozczulona): Dobrze, kochanie, to bardzo dobry pomysł.
Po jakimś czasie M-ka pyta:
- Mamo, opisałaś kartony?
Katie: Jeszcze nie.
M-ka (z westchnieniem i dezaprobatą w głosie): No to będę musiała ci z tym pomóc. 

I tak oto nastał dzień, gdy moja córka, jest bardziej zorganizowana ode mnie.

15 października 2015

W sklepie.
M-ka: O jaaa, maamoo, kupisz mi to? Proszę, proszę, ja to tak bardzo lubię! To moje ulubione!

Pytanie: Co M-ka chciała, aby jej kupić?
Odpowiedź: Salami.

14 października 2015

M-ka z radością wybiega z sali prób, mówiąc, że dobrze jej się tańczy w nowych baletkach. A ja cieszę się, że udało mi się dotrzymać obietnicy złożonej przed samą sobą w szóstej klasie szkoły podstawowej, gdzie przed salą prób pomyślałam, że jak będę miała córkę, to zapiszę ją na taniec do zespołu, z którym zdobywałam medale na przeglądach zespołów tanecznych i dzięki któremu miałam tak fantastyczne dzieciństwo.

I teraz M-ka w tym samym zespole, co kiedyś ja uczy się kroczków, układów, obrotów.
I jest szczęśliwa.

9 października 2015

Tata z M-ką poszli na zakupy.
Tata: No to wysiadamy z samochodu, wchodzimy do sklepu, bierzemy koszyk i - tu tata pozwolił sobie na żart - idziemy na grzyby!
M-ka: Sam jesteś grzyb.

8 października 2015

M-ka chodziła do przedszkola na osiedlu, na którym mieszka babcia i dziadek. Babcia odbierała M-kę z przedszkola i w domu czekały na mnie aż przyjadę po M-kę z pracy.

Ponieważ przedszkole się skończyło, a M-ka chodzi do szkoły obok swojego domu, u Dziadków jesteśmy rzadziej. W pewien weekend wychodzimy od Dziadków z domu i wsiadamy do samochodu.
M-ka: Czuję się tak, jakbyś mnie odebrała z przedszkola. Jak za starych dobrych czasów.

Stare, dobre czasy = 2 miesiące temu. 

7 października 2015

W szkole M-ka miała wizytę u logopedy. Pytam, jak było.
M-ka: Pani powiedziała, że niewyraźnie mówię "krzawka"

Czyli: "czkawka"
Bo ja zrozumiałam ;)

5 października 2015

M-ka bawi się lalką, taką co mówi, że chce jeść, siusiu, bawić się itd. M-ka dzielnie spełnia zachcianki lalki, ale już powoli zaczyna ją ta zabawa męczyć.
Lalka: Chce mi się pić.
M-ka: Ale ty już piłaś, wiesz?!

4 października 2015

W samochodzie zaparowała szyba.
M-ka: Tato, mogę coś na niej napisać?
Tata: Pewnie!
Po jakimś czasie:
Tata: I co napisałaś?
M-ka: Nie wiem. Przecież ja jeszcze nie umiem czytać. Ale to chyba coś po angielsku, bo jest tam "x"

2 października 2015

1 października 2015

M-ka: A tata L. wie, ile jest ludzi na świecie.
Tata: Ja też wiem. 7 miliardów osób,
M-ka: Nieprawda. Nieskończoność.

Nie pogadasz ;)

30 września 2015

M-ka: Tato, czy można być dobrym złodziejem?
Tata: Nie, nie wolno kraść. Jak ktoś kradnie to jest to złe. 

M-ka nie jest do końca przekonana i twierdzi, że mogą być źli złodzieje ale też i dobrzy. Tata tłumaczy po raz kolejny, wyjaśnia co to jest kradzież i wyrywa przy tym z ręki M-ki kucyka.

Tata: No  i co? I gdyby ktoś Ci tak nagle tego kucyka zabrał i by już Ci go nie oddał, to czy to byłoby dobre?
M-ka: No nie, ale to nie zawsze jest tak, że jak ktoś coś ukradnie to jest to złe. Bo przecież może być złodziej, któego by złapała policja i zapytałaby go dlaczego ukradł, a on by odpowiedział, że tak naprawdę to nie wie, że nie chciał i wtedy chyba nie byłby takim złym złodziejem.
Tata: Może masz rację. Na przykład, gdyby policjant złapał złodzieja, który ukradłby coś do zjedzenia, na przykład jabłko, i policjant by spytał dlaczego ukradł, a on by odpowiedział, że to dlatego, że był bardzo głodny i nie miał pieniędzy.
Na co M-ka patrzy na tatę z politowaniem i mówi:
- Tato, gdyby nie miał pieniędzy, to by sobie wypłacił z bankomatu.

27 września 2015

Jesteśmy na zakupach. M-ka (dosłownie rzutem na taśmę) dokłada jajko niespodziankę, a ponieważ jestem już w trakcie płacenia kartą, to daję jej 5zł, żeby zapłaciła sama. M-ka płaci, bierze jajko, a pani ekspedientka do niej woła:
- Poczekaj, masz jeszcze resztę - i wydaje M-ce pieniądze.
M-ka patrzy zdezorientowana, więc tłumaczę, że dała pani więcej pieniędzy niż kosztowało jajko i dlatego pani oddała jej pieniądze i że to jest jej reszta.
Biorę od M-ki pieniądze, a ona patrzy na mnie z oburzeniem:
- To jest moja reszta.
Katie: Nie, to jest moja reszta, bo z moich 5zł
M-ka: Oddaj mi moją resztę! To jest moja reszta, bo ja ją dostałam!

Od tego zdarzenia minęło kilkanaście dni. M-ka nadal uważa, że wiszę jej pieniądze.

25 września 2015

M-ka dostała frytki na wynos. Nie bardzo rozumiała, co to znaczy, ale dziadek jej wytłumaczył, że to znaczy, że się zabiera coś ze sobą. M-ka frytki zjadła, ale ciągle nosi puste opakowanie,
Dziadek: Po co to nosisz? Wyrzuć to.
M-ka: Nie mogą.
Dziadek: Dlaczego?
M-ka: No bo to przecież jest na wynos!

21 września 2015

M-ka z jajek niespodzianek próbuje zrobić Minionki. Maluje im oczy flamastrami, ale flamaster się zmywa.
Katie: Gdybyś miała marker...
M-ka (wchodzi w słowo, nadal malując uczy): Polo market. Mój ulubiony.

16 września 2015

M-ka: Jeden chłopak chyba mnie kocha.
Katie: Z twojej klasy?
M-ka: Tak.
Katie: A jak ma na imię?
M-ka: Nie wiem. 
Katie: A dlaczego myślisz, że cię kocha?
M-ka: Bo mnie całuje.
Katie: ???!!!
M-ka: W rękę, albo w policzki. W usta nie, bo ja go nie kocham. On w ogóle to jakiś chory chyba jest.
Katie: Dlaczego?
M-ka: Bo tak dziwnie mówi.
Katie: A czy to przypadkiem nie jest A?
M-ka: Tak! 
Katie:  A. nie jest chory, A pochodzi z Ukrainy i dopiero uczy się polskiego.
M-ka (ożywiona): Z jakiejś bajkowej krainy?
Katie:  Nie, z krainy tylko z Ukrainy. To taki kraj.
M-ka: No to przecież mówię, że to kraina! - po chwili - Aaaa, to dlatego A. nie rozumie, jak mówię "przestań", gdy mnie chwyta za rękę i nie puszcza!
Katie: Myślę, że rozumie.

;)

15 września 2015

Po lekcjach M-ka zostaje w świetlicy. Bardzo jej się tam podoba. Szczególnie, że z koleżankami malują sobie flamastrami po rękach. Dziś zabawa było wyjątkowo przednia. Rysunki znalazły się na: dłoniach, policzkach, ramionach, brzuchu (uśmiechnięta buzia), plecach. Ale i tak hitem była stopa pomalowana cała na czarno.

Mi opadały ręce.
Reakcja M-ki:
- No co?
Co na to panie ze świetlicy?
M-ka: Nic. Bo my to robimy w tajemnicy.


14 września 2015

[Wspomnienie z wakacji]

Jesteśmy już któryś dzień w górach i wybieramy się na wycieczkę.
M-ka: Tutaj każda wycieczka jest bajką.

13 września 2015

Jesteśmy na placu zabaw, na którym z ruchomych klocków zrobiona jest plansza do gry w kółko i krzyżyk. Gramy i M-ka niestety przegrywa 3 razy z rzędu.
M-ka: Koniec tej zabawy. Jestem za stara na kółko i krzyżyk!

12 września 2015

M-ka: Wiesz, tato, są takie reklamy, które kłamią.
Tata: Tak. nie wszystkie mówią prawdę.
M-ka: Ja widziałam takie reklamy. Na przykład jest taka reklama kremu na zmarszczki i babcia go sobie kupiła. I co? I reklama kłamie, bo na drugi dzień babcia dalej miała zmarszczki! One wcale nie zniknęły!

Jakiś czas później leci reklama, o której mówiła M-ka i na końcu pada zdanie, że efekt dostrzegalny po czterech tygodniach stosowania.
M-ka: Aaaa, to dlatego babcia miała je dalej. Po prostu za krótko używała!

8 września 2015

[Wspomnienie z wakacji]

Jesteśmy w górach i poszłyśmy na plac zabaw. Na placu zabaw jest kolonia.
Katie: A wiesz M-ko, co to są za dzieci?
M-ka: Nie.
Katie: To są dzieci, które przyjechały na kolonię. Czyli pojechały na wakacje z paniami, bez swoich rodziców i z dziećmi, których  w ogóle nie znają.
M-ka przygląda się dzieciom, przygląda i nagle pyta z lekką dezaprobatą w głosie:
- Naprawdę to są dzieci, które się nie znają na niczym?

6 września 2015

Po dwóch dniach w szkole:

M-ka: Wiesz, mamo, ja to już przemyślałam.
Katie: Co takiego?
M-ka: Możecie mi kupić smartfona!

Uff, bo już myśleliśmy, że się nie zdecyduje ;)

3 września 2015

Katie:  M-ko, nauczyłaś się czegoś dzisiaj w szkole?
M-ka: Tak. Nauczyłam się, że jak się widzi kogoś na korytarzu, to się mówi 'dzień dobry'.

Czyli kulturalna szkoła.

2 września 2015

M-ka: Mamo, a na którą ja mam jutro do szkoły?
Katie: Na ósmą.
M-ka: Aha. Mamo, a czy ty mnie obudzisz?
Katie: Tak.
M-ka: To dobrze, bo wiesz, ja mogę nie wiedzieć, że jest ósma. - chwila ciszy - Ale co dziennie będziesz mnie budzić, prawda?

1 września 2015

Dziś M-ka otworzyła oczy, spojrzała na mnie smutno, oczy zaszły jej łzą i powiedziała:
- Mamo, ja chyba nie chcę iść do szkoły.

(Byłam twarda i nie powiedziałam, że ja też)


Ale podobno było fajnie :)
Chociaż na zdjęciach zrobionych w czasie apelu m-kowa mina nietęga ;)

3 sierpnia 2015

M-ka wyruszyła dziś z dziadkami na wakacje, będzie szaleć nad morzem.

Podczas pakowania:
M-ka: Spakujmy jeszcze to! - podaje karnawałową maskę
Dziadek: A po co ci to??
M-ka: No, jak to po co? Na wszelki wypadek, jak będziemy mieli ochotę założyć maskę!

27 lipca 2015

26 lipca 2015

Jedziemy samochodem. Jest bardzo gorąco, więc okna mamy otwarte. Mija nas bardzo szybko motocyklista.
M-ka: O jaaaaaaaaaaaaaa! - wychyla głowę przez okno i krzyczy za motocyklistą - Dzięęęękiiii!
Po chwili:
- No co? Wiatr nam zrobił.

24 lipca 2015

Próbuję zagonić do M-kę do kąpieli, ale ta co chwilę znajduje coś ważniejszego i ciekawszego do zrobienia i tak mija prawie pół godziny.
Katie: Idź się w końcu myć!
M-ka: No przecież idę!
Katie: Bardzo mnie to cieszy.
M-ka: A wcale nie wyglądasz, jakbyś się cieszyła.


Umiejętność rozpoznawania emocji 10/10
Umiejętność rozpoznawania ironii 0/10

16 lipca 2015

Ponieważ w przedpokoju pojawiło się nowe, duże lustro, to wcześniejsze, mniejsze, powiesiłam w pokoju M-ki. M-ka bardzo się ucieszyła, że może się przed nim czesać. I kiedy tak zrobiła, kiedy rozczesała przed swoim nowym lustrem włosy i wpięła w nie spinki, wykrzyknęła:
- Zaczęłam nowe życie!

15 lipca 2015

M-ka dostała po prababci łóżko, które zawsze bardzo jej się podobało. Tego dnia, w mieszkaniu pojawiło się jeszcze kilka rzeczy, które wcześniej należały do prababci. Na przykład lampa w przedpokoju. M-ka oglądnęła ją bardzo dokładnie, po czym weszła do swojego pokoju, gdzie czekała na nią niespodzianka. Ponieważ łóżko jest wielkie jak byk, M-ka go nie zauważyła. Pewnie dlatego, że od razu spojrzała na sufit:
M-ka: Łeee, stara lampa...
Nagle rozległ się pisk - zobaczyła łóżko - z rozbiegu wpadła na nie, zakopała się w pościeli i radośnie wykrzyknęła:
- Moje wymarzone łóżko! Od zawsze je chciałam! Wreszcie będę się mogła czuć, jak prawdziwa księżniczka!


3 lipca 2015

Kiedy M-ka miała 3 lata, kupiliśmy dla kota taki stojący drapak. Kot drapaka nawet nie powąchał, bo M-ka od razu na nim usiadła i go połamała. Od tej pory ma wyrzuty sumienia i od czasu do czasu, jak przechodzimy koło sklepu zoologicznego, mówi:
- Musimy kupić kotu drapak, bo mu go złamałam. 
Tym razem, gdy weszłyśmy do sklepu zoologicznego, również zapytała czy taki drapak możemy kotu kupić, a potem zaczęła zachwycać się wszelkimi zabawkami, domkami i miseczkami dla kotów:
- Ojej, jakie to śliczne! Mój kochany kociaczek na pewno by się z takiego ucieszył. 
I tak szła wzdłuż regału chcąc kupić wszystkie możliwe akcesoria dla swojego kochanego kociaczka, aż w końcu dotarła do terrarium z królikami.  
- Ojej! Jakie śliczne króliczki! Mamo, czy ja mogę mieć królika?
Katie: Wiesz, M-ko, mamy już kota, myślę, ze z królikiem mógłby się nie dogadać.
M-ka: To może, jak kotek umrze, to kupisz mi króliczka?

Tak. Kochany kociaczek...

2 lipca 2015

Od kilku dni dość mocno boli mnie gardło.
Katie: M-ko, co jemy na deser? Lody czy arbuza.
M-ka: Lody - chwila ciszy po czym dodaje bardzo poważnym głosem - Ale myślę, że lepiej będzie jeśli ty zjesz arbuza, bo masz chore gardło. Tylko pamiętaj: ja lody, ty arbuz.

1 lipca 2015


Ta czarna kropka po środku to robaczek. Robaczek sobie do nas przypełzał i znalazł go sobie kot (czarna plama po lewej stronie). Kot chodził za robaczkiem, wąchał go, czasem go trącał łapką.
Katie: Patrz, M-ko! Kotek bawi się robaczkiem!
M-ka: O jaa! Robaczek!! - rzuciła się biegiem w stronę swojego pokoju i krzyczy - Kotek, kotek nie ruszaj jeszcze robaczka! - I po chwili wraca z pudełkiem małego przyrodnika do łapania owadów (to to pudełko z prawej strony).
No i M-ka postanowiła złapać robaczka. Kot zastygł z miną dziecka, któremu zabrano lizaka. Nawet nie drgnął. M-ka robaczka złapała, stwierdziła, że jednak się go boi i położyła pudełko z robaczkiem przed nada zszokowanym kotem ze słowami:
- Proszę kotku, jednak możesz sobie wziąć robaczka.

27 czerwca 2015

Tata uczy M-ką czytać.
M-ka: S - E - R
Tata: Co to za słowo?
M-ka nie wie.
Tata: To czytamy szybciej.
Tata i M-ka: S-E-R, S-E-R, S-E-R, SER!
Tata: I co to za słowo?
M-ka: Rak?

24 czerwca 2015

M-ka jakiś czas bawi się u siebie w pokoju. Nagle z niego wychodzi, staje przede mną i oznajmia:
- Mamo, potrzebuję nikczemników!

23 czerwca 2015

Kot bardzo lubi wchodzić przez taki mały otwór pod naszą obudowaną wannę, czym mnie często złości (sama nie wiem, czemu). Kot znów się zakrada pod wannę, M-ka go nawołuje, po czym z westchnieniem i znacząco stwierdza:
- Gdybyśmy miały psa, to by tam nie wchodził...

21 czerwca 2015

M-ka polubiła ostatnio wędzoną makrelę i poprosiła na śniadanie o cztery kanapki z tą rybą.
Zjadła tylko dwie.
Dlaczego?
M-ka: Bo tej ryby na tych kanapkach nie lubię.


20 czerwca 2015

Jesteśmy u dziadków. Na deser są truskawki. Babcia, dziadek i M-ka swoje porcje już zjedli, ja jeszcze nie.
M-ka: Chcę dokładkę truskawek!
Dziadek: Już nie ma więcej truskawek.
M-ka: O nie! Nie ma truskawek dla mami!
Katie: Nie, M-ko, ja mam swoją porcję, ale jej jeszcze nie zjadłam.
M-ka: To może się nią podzielimy pół na pól? Tak będzie sprawiedliwie!

30 maja 2015

Śpieszę donieść, iż przerwa w Szaleństwach Panny M-ki, jest związana z tym, iż M-ka jest na tropie Nessi.


Stay tuned. ;)

24 maja 2015

Dziadek okolice nosa ma posmarowane białą maścią.
M-ka: Dziadku, co masz na nosie?
Dziadek: Zimno mi się zrobiło.
M-kę bardzo ta kwestia frapuje i po pewnym czasie dotyka maści obok dziadkowego nosa.
M-ka: Eeej, to jest zwykła maść, a nie jakiś tam mróz!

20 maja 2015

19 maja 2015

M-ka: Mamo, boli mnie noga.
Obejrzałam, rozmasowałam, po jakimś czasie pytam, czy nadal boli.
M-ka: Nie wiem, co mam o tym myśleć.

17 maja 2015

Katie: M-ko, a może pójdziemy z dziadkiem do ZOO?
M-ka: Taaak!!! Pójdziemy zobaczyć moje ulubione małpy z fioletowymi tyłkami!!!

W ZOO przy fokach:
M-ka: Ooo, tam jest foczka, moja najlepsza przyjaciółka!

Przy zagrodzie z królikami, nachylając się do królika ze swoim pluszowym pingwinem:
- Widzisz króliczku, to jest mój pingwinek. To pingwin książęcy. Taki słodziak. 

Karmiąc kozy:
- Nie kłóćcie się o jedzenie! To nieładnie!


15 maja 2015

Nocujemy u dziadków. Kiedy wracam z miasta M-ka już śpi, a ja kładę się obok niej. Mija noc. O 6 rano, po przebudzeniu M-ka widzi, że śpię koło niej. Rzuca się na mnie, przytula, daje całusy a za chwilę wychodzi z łóżka i zakłada kapcie.
Katie: Idziesz do łazienki, M-ko?
M-ka: Nie, idę po prezent dla ciebie, który wczoraj zrobiłam.
Ponieważ M-ka nie może znaleźć owego prezentu, budzi babcię, aby ta powiedziała jej, gdzie jest prezent. I gdy już w końcu go znajduje, przynosi mi prosto do łóżka, to:


M-ka: Zrobiłam ci wczoraj na ogródku bukiecik z dzwoneczków i niezapominajek.

♥♥♥

12 maja 2015

Przed wyborami ktoś na tablicy ogłoszeń w przedszkolu przyczepił ulotkę:


M-ka bardzo się ucieszyła, bo myślała, że to dziadek.
Po chwili się zmartwiła, że jednak nie. A przecież taki podobny!

Kurtyna.

10 maja 2015

Jedziemy samochodem, ja coś mówię, M-ka nie słyszy, powtarzam, ta przeinacza.
Katie: Słuchaj uchem a nie brzuchem.
M-ka: Co?
Katie: Słuchaj uchem a nie brzuchem. 
M-ka: Za pierwszym razem powiedziałaś słuchaj brzuchem a nie uchem.
Katie: Nie, M-ko powiedziałam słuchaj uchem a nie brzuchem.
M-ka: No przecież słyszałam, że powiedziałaś słuchaj brzuchem.
Katie: Słyszałaś, bo słuchasz brzuchem.
M-ka: No to przecież mówiłam, że tak powiedziałaś.

Ratunku.

6 maja 2015

W radio leci prognoza pogody, będzie zachmurzenie i lekkie rozpogodzenia.
M-ka: Mamo! Dzisiaj na niebie będą chmury i pogodzenie!

3 maja 2015

Nie wiem, kiedy to minęło i dlaczego aż tak szybko, ale dziś M-ka zdmuchnęła 6 świeczek na swoim torcie. 
Jej świat to wciąż kolorowe kredki, którymi rysuje księżniczki, wróżki i syreny. To piosenki Armii, Natalii Przybysz, Katie Pery i Meli Koteluk, do których tańczy tak, jakby świat nie istniał. Albo istniał tylko po to, by na nią patrzeć. Nadal uwielbia Scooby-Doo i parówki. Uwielbia waniliowe desery z bitą śmietaną i lubi robić zdjęcia. Ma swoje pierwsze domowe obowiązki i jest bardzo dumna, gdy dostaje za ich wykonanie znaczki. Śpiewa na cały głos i przytula tak mocno, jak się tylko da. Mówi przez cały czas o wszystkim, co jej przyjdzie do głowy i śmieje z czego się tylko da. 

Jest absolutnie fantastyczna.
I, choć nie wiem, kiedy to minęło i dlaczego tak szybko, to wiem, że odkąd jest, to wszystko ma sens.

30 kwietnia 2015

Babcia zrobiła na drutach sweter dla M-ki. Na drugi dzień M-ka poszła w nim do przedszkola.
M-ka: Babciu, sweter bardzo podobał się Klaudii  i powiedziała, że one też chce, żebyś jej taki zrobiła.
Po godzinie:
- Babciu, to co ja mam powiedzieć Klaudii?

29 kwietnia 2015

M-ka: Tato, muszę cię o coś zapytać, bo ja nie rozumiem. Jestem, bo mam rodziców. Ty i mama też macie rodziców. Babcia i dziadek też mają. Ale jak to jest, że dawno temu też był człowiek, taki pierwszy, przecież on nie miał rodziców.

27 kwietnia 2015

M-ka, razem z tatą, idzie do sali zabaw. M-ka już tam była, tata nie, ale M-ka zapewnia, że pokaże tacie, gdzie to jest i go zaprowadzi. Kiedy podjeżdżają w okolicę sali zabaw, M-ka radośnie pokrzykuje, że ona wie, gdzie jest, bo tutaj dziadek parkował i sala zabaw jest tam po lewej stronie i że trzeba przejść schodami. Ale gdy wysiadają z samochodu M-ka traci orientację i nie bardzo wie, gdzie ma iść. Tata kieruje się w stronę schodów.
Tata: M-ko, a może trzeba iść po tych schodach?
M-ka: Jeżeli za nimi jest sala zabaw, to tak.

25 kwietnia 2015

M-ka: Ja już wiem, co ja chcę dostać na urodziny. Ale tak bardzo, bardzo mocno!
Tata: Co takiego?
M-ka: Skrzypce!
Tata: Ale wiesz, M-ko, żeby grać na skrzypcach, to trzeba bardzo, bardzo dużo ćwiczyć?
M-ka: Ale ja naprawdę bardzo, bardzo chcę się uczyć na skrzypcach. Bo ja wiem, jak się gra na skrzypcach, ale jeszcze nie umiem. Wiem, jak się trzyma skrzypce i wiem, jak się trzyma smyczek i bardzo chcę się tego nauczyć.

W tym momencie M-kę i tatę minął wóz strażacki. Strażacy jechali podnieść tramwaj, który się wykoleił. Gdy M-ka dowiedziała się, że strażacy nie tylko gaszą pożary, ale też podnoszą tramwaje i wyciągają ludzi z aut, gdy był wypadek, stwierdziła, że to fantastyczna praca i, że bardzo chciałaby zostać strażakiem. Ale zaraz potem posmutniała, gdy zorientowała się, że przecież chciała zostać skrzypaczką i będzie musiała coś wybrać...

Tata: Niekoniecznie. Można być też strażakiem na ochotnika i pomagać, kiedy tylko jest taka potrzeba.

M-ka się bardzo ucieszyła i już ma przygotowany plan:
M-ka: To ja już wszystko wiem. W poniedziałki nie będzie koncertów, więc nie będę chodziła do skrzypców, tylko do strażaka. W piątki na pewno będą koncerty, więc wtedy nie będę chodziła do strażaka, tylko do skrzypców. Muszę jeszcze wymyślić, co będę robiła we wtorki, środy i czwartki, ale na pewno wymyślę coś fajnego.

23 kwietnia 2015

M-ka: Wiesz po co pies wchodzi do wody?
Tata: Po co?
M-ka: Po kostki
(śmiech)
Tata (entuzjastycznie): Wiesz co ma mieć M-ka w pokoju?
M-ka: CO?!
Tata: Porządek!
M-ka: Eee, w ogóle nie śmieszne.

18 kwietnia 2015

Jedziemy samochodem, przez okno widać Stadion Miejski.
M-ka: Dlaczego ten stadion stoi tutaj?
Katie: Bo tak zaplanowano, aby wybudować go w tym miejscu.
M-ka: A ja bym chciała, aby on stał po drugiej stronie.
Katie: No to jak zostaniesz urbanistą miejskim, albo prezydentem, to będziesz mogła decydować, gdzie mają stać różne budynki.
M-ka: Hmm... To szkoda, bo ja chciałam zostać strażakiem.

12 kwietnia 2015

Jesteśmy z M-ką w sklepie, M-ka wybiera sobie gazetkę. Jest to numer "Barbie" poświęcony tajnym agentkom. Jako prezent jest super tajny notes.
Ekspedientka do Milaka wskazując na super tajny notes: Uważaj, bo mogą do ciebie zadzwonić po pomoc.
M-ka: Ojejciu, to będzie bardzo trudne jak zadzwonią.
Ekspedientka: No właśnie. Ale wiesz co, zawsze możesz powiedzieć, że dziś jest niedziela i odpoczywasz.
Wychodzimy ze sklepu.
M-ka: No teraz to się zaczęłam martwić, że ktoś naprawdę będzie potrzebował pomocy i do mnie zadzwoni.
Katie: Nie martw się. 
Po powrocie do domu, M-ka parę razy pyta patrząc na swój tajny notes:
- Ciekawe, kiedy zadzwonią?
Katie: Dryyyyń!
M-ka: Mamo, to ty!
Katie: Dryyyyń!
M-ka: Halo?
Katie: M-ka? Tu zabawki. Potrzebujemy twojej pomocy!
M-ka: Jakiej pomocy?
Katie: Musisz nam pomóc i podnieść nas z podłogi! Musisz nas posprzątać.
M-ka: Ten numer do tego nie służy! Do widzenia!
Niby się rozłącza, patrzy na mnie z politowaniem i mówi:
- Ja wiem, że to ty byłaś. I myślę, że ta pani żartowała, że ktoś do mnie zadzwoni. Ale jak chcesz, to czasami możemy tak poudawać.

9 kwietnia 2015

M-ka poszła z tatą pierwszy raz na mecz koszykówki. Jak na prawdziwego kibica przystało głośno skandowała nazwę zespołu. Zarówno gospodarzy, jak i gości. Bo, jak mówi M-ka, najważniejsze, że wygrała Polska.

;)

8 kwietnia 2015

7 kwietnia 2015

Do M-ki docierają wiadomości o wybuchu gazu w Nowym Jorku. Bardzo się zmartwiła i przestraszyła, że to w naszym mieście zawalił się budynek.
Tata: To nie u nas M-ko, to w Nowym Jorku.
M-ka: Hmm, to szkoda, że takie nowe miasto a już się pali.

5 kwietnia 2015

Przed świętami M-ka rozmawia z dziadkiem, o tym, jak trzeba przygotować koszyczek do kościoła. Mówi o tym, że ma być koszyczek, dwie serwetki, kilogram soli i pieprzu.
W Wielką Sobotę przygotowujemy koszyczek. Do małej solniczki wsypuję sól.
M-ka: To jest kilogram soli?
Katie: Nie, M-ko. To jest jakieś 20 dkg.
M-ka: Ale ma być kilogram!!
Po wielu próbach udaje mi się w końcu przekonać M-kę, że nie trzeba nieść kilograma soli w koszyczku, że tyle, ile mamy wystarczy.
Później, będąc już u dziadków w domu, mówię do dziadka:
- I w ogóle, to bardzo Ci dziękuję, za wmawianie M-ce, że trzeba kilogram soli włożyć do koszyka.
Dziadek: Ale przecież ja jej nic takiego nie mówiłem! To M-ka mówiła o kilogramie soli!
M-ka: Właśnie, mamo. To ja mówiłam, że trzeba kilogram soli. To mi powinnaś dziękować.

1 kwietnia 2015

M-ka postanowiła swoje zabawkowe narzędzia schować do kartonu po nowych butach.
- Ale najpierw go pokoloruję. Udekoruję jak trzeba, żeby narzędzia czuły się dobrze, żeby czuły się, jak w domu.

29 marca 2015

Na placu zabaw M-ka poznała nową koleżankę. Okazało się, że ma tyle samo lat co M-ka, jej pokój jest dokładnie nad m-kowym pokojem i gdyby nie małe mi, to dziewczyny byłyby imienniczkami.
Pierwszy krok wykonała sąsiadka podchodząc, przedstawiając się i zapraszając do wspólnej zabawy. M-ka się speszyła, wtuliła w moją nogę i oznajmiła, że ma już aż cztery koleżanki i jak będzie miała jeszcze jedną, to będzie to za dużo. W końcu jednak dziewczyny zaczęły się bawić razem i bardzo miło spędziły czas.

Koleżanka: Będziemy koleżankami?
M-ka: Tak.
Bo na poziomie piaskownicy to jest właśnie tak bardzo proste.

Od czasu tej zabawy, sąsiadka z góry puka we wszystkie okna swojego domu, gdy widzi nas zbliżające się do bramy.

M-ka od czasu do czasu pyta: Mamo, jak ma na imię ta moja przyjaciółka?

A ja myślę sobie, że kto wie? Może to początek prawdziwej, pierwszej przyjaźni z tego samego bloku?


26 marca 2015

Jesteśmy z M-ką na placu zabaw. M-ka chce, abym się z nią huśtała, wdrapywała na drabinki, a ja próbuję ją zachęcić do zabawy z innymi dziećmi. Po kolejnej propozycji, abym zjechała na zjeżdżalni, mówię M-ce, że jestem trochę na to za stara.
M-ka zaczyna się bawić z innymi dziećmi. W pewnym momencie dzieci zaczynają zbierać kamyczki.
M-ka: Mamo, ja chcę, abyś zbierała ze mną kamyczki. No na to, to nie jesteś za stara!

23 marca 2015

M-ka na wiosennym pikniku zrobiła Marzannę. Gdy przyszedł czas, aby ją utopić M-ka spojrzała na rzekę, zobaczyła pływające w niej inne Marzanny i oznajmiła, że nie wrzuci tam swojej, bo rzeka brzydko wygląda i nie chce jej brudzić.


20 marca 2015

M-ka: Muszę się jeszcze zastanowić, czy mama ma w końcu urodzić mi rodzeństwo, czy nadal mam być biedaczką.

17 marca 2015

M-ka przed snem słucha kołysanek.
(...) a gdy rano przyjdzie świt księżycowi będzie wstyd, że on zasnął a nie ty.
M-ka zrywa się z łóżka, siada i całkiem poważnie mówi:
- Księżyc jest na mnie zły!
Tata: Nie, M-ko księżyc nie jest zły.
M-ka: No, ale ja nie śpię...
Tata: To jest tylko piosenka, tak naprawdę księżyc nie jest na ciebie zły.
M-ka odetchnęła z ulgą.

16 marca 2015


M-ka (podczas jazdy samochodem): Mamo, prawda, że ten most wygląda  jak rogi Diaboliny?

Znajdź 10 różnic:

źródło: Internet                                           

14 marca 2015

W jednej z gazetek do wycięcie były zawieszki na drzwi. Na każdej z nich była informacja, typu: "Mam gości". "Zapraszam". "Śpię"
M-ka, biorąc jedną z zawieszek do ręki: Mamo, a co tu jest napisane?
Katie: Uczę się.
M-ka: Aha, to znaczy, że się uczeszę?

13 marca 2015

Do taty zadzwonili panowie z radia, akurat wtedy, gdy wraz z M-ką szedł w stronę przedszkole. Na antenie rozmawiają o muzyce, kiedy nagle w tle słychać głos zniecierpliwionej M-ki:
- Tato, kończ już!

11 marca 2015

10 marca 2015

M-ka: Prawda, że zaczynamy nowy dzień?
Tata: No jasne.
M-ka: A prawda, że zaczynamy nowe życie?
Tata: eeee, dlaczego?
M-ka:  No bo umyłeś samochód, ja umyłam zęby...

9 marca 2015

M-ka: Jak robi lis?

[Niestety z powodu skrzywienia pewną piosenką, nie byłam w stanie odpowiedzieć na to pytanie i się nie śmiać]


8 marca 2015

M-ka: Gdybyś przyjechał po mnie wcześniej, bylibyśmy już w domu.
Tata: Nie zawsze mogę przyjeżdżać wcześniej, jak wczoraj. Czasem muszę przyjechać tak, jak dzisiaj.
M-ka: No właśnie. I wtedy tracimy mój czas.

6 marca 2015

M-ka: Wiesz tato, są dwie rzeczy na tym świeice, których naprawdę nie lubię.
Tata: Tak? A jakie?
M-ka: Po pierwsze, nie lubię, jak ktoś śmieci. A po drugie nie lubię chodzić po schodach, bo mnie to tak męczy...

4 marca 2015

Dziś o tym, jak praca wykonywana przez rodzica* wpływa na postrzeganie rzeczywistości przez dziecko:
M-ka wpada do pokoju ze łzami cieknącymi po policzkach, bo właśnie pani z prognozy pogody powiedziała, że nie będzie czystego nieba.
Dla Mileny to oczywiste, że nie chodzi o stopień zachmurzenia, ale o zbliżającą się katastrofę ekologiczną.

*Katie pracuje w szeroko pojętej dziedzinie walki ze skutkami zmian klimatu

3 marca 2015

Tata: Wiesz, M-ko, jak wrócimy do domu, to pójdę pobiegać.
M-ka: Ale przecież dzisiaj mieliśmy się bawić w chowanie żelków!
Tata: Taj, ale ja pójdę na krótko i szybko wrócę, potem się wykąpię, najszybciej na świecie zjem obiad i cały wieczór będziemy mieli na zabawę. Tak może być?
M-ka: Nie. Ja Ci nie chcę zepsuć życia tato, ale żelki to Ty mi obiecałeś po przedszkolu.

2 marca 2015

M-ka: Myślę, że siwe włosy wyglądają jakby były bardzo, bardzo suche.
Tata: To dobrze, czy źle?
M-ka: Nie wiem, tato, nie jestem ekspertem. Sam musisz się dowiedzieć.

27 lutego 2015

M-ka: Tato, ja wiem już jak pokonywać strach?
Tata: Jak M-ko?
M-ka: Zasada nr 1: Mocno przytul pluszaka. Zasada nr 2: Nie bój się. Zasada nr 3: Nie mów rodzicom, że się boisz.

25 lutego 2015

W radio mówią o Unii Europejskiej i o tym, że Grecja dostanie pomoc, porównując to ze środkami, jakie otrzymała Polska.
M-ka:  Trzeba walczyć o to, aby Polska miała więcej pieniędzy!

Zaczynam się niepokoić... ;)

24 lutego 2015

M-ka: Mamo, mamo, wiesz, co będę robić latem?
Katie: Co takiego?
M-ka: Będę biegać za motylkiem.

M-ka ma już swoje plany na wakacje.
A Wy?

22 lutego 2015

Gramy z ciocią Karoliną w grę "Znikające ciasteczka". Gra polega na tym, że trzeba zapamiętać układ kartoników, zamknąć oczy - w tym czasie jeden z zawodników zmienia układ ciasteczek - a po otwarciu zgadnąć, który z kartoników został odwrócony.
M-ka nie przygląda się kartonikom, tylko cały czas coś mówi i dyskutuje z zasadami gry. W końcu ciocia postanawia przywołać M-kę do porządku tak, aby ta skupiła się na zapamiętaniu układu klocków:
Ciocia: M-ko, zacznij ogarniać grę!
M-ka: Ja ogarniam. Tylko nie rozumiem.

21 lutego 2015

Odwiedziła nas ciocia K i gramy w mini golfa. Co rundę inna z nas jest sędzią. Przychodzi kolej M-ki, która niezbyt poprawnie liczy.
Ciocia: Sędzia musi być obiektywny!
M-ka: Ale jak to?

18 lutego 2015

Do babci przyszedł współpracownik z brakującymi dokumentami. Tak się złożyło, że babcia trochę zagadała się ze swoim gościem w przedpokoju. M-ka grzecznie się bawiła, aż wreszcie pomyślała, że czas pobawić się z babcią. Nie wytrzymała, podeszła do przedpokoju i powiedziała:
- Babciu, tracimy nasz cenny czas.

16 lutego 2015


M-ka nie może napatrzeć się na okładkę gazety. Cały czas chodzi i mówi, jak bardzo jej się ta Pani podoba. Próbuje zapamiętać, jak się nazywa i wypytuje, co dostała na urodziny? Jest pewna, że na pewno kwiaty.

Według M-ki, Pani z okładki ma twarz prababci R.
Czy muszę dodawać, że słysząc to prababcia się rozpromieniła? :)

13 lutego 2015

M-ka ogląda bajkę, z której dowiaduje się, że wielbłądy jedzą kaktusy.
M-ka wzdycha: Szkoda, że nie jestem wielbłądem...
Po chwili zastanowienia:
- Nie, jednak wolę te kanapki, które Ty mi robisz, tato.

11 lutego 2015

Tace chce M-ce przeczytać książkę. M-ka kręci nosem, więc tata przedstawia korzyści, jakie płyną z czytania książek:
Tata: (...) i jak czytamy, to więcej wiemy, więc jesteśmy mądrzejsi.
M-ka: Ja nie chcę być mądrzejsza,
Tata: Dlaczego, M-ko?
M-ka: Bo jak jestem mądrzejsza, to coraz więcej gadam.

8 lutego 2015

Poniższe zdjęcia ukazują proces tworzenia przez M-kę posłania dla kota z: 2 koców, poduszki, apaszki, kilkudziesięciu kulek z papieru, laurki.
Behemot spał na nim całą noc.



7 lutego 2015

Gramy w Zagadki Smoka Obiboka. Oto zagadka dla M-ki:


M-ka udzieliła prawidłowej odpowiedzi, a potem zgłosiła postulat, aby natychmiast napisać list do Smoka, że w zagadce jest błąd, bo fryzjerem może być także pani, dlatego zagadka powinna brzmieć: W gabinecie i tego pana lub pani, przesiadują...

M-kowa walka o równouprawnienie ;)


6 lutego 2015

M-ka gra w jakąś grę, ale nie może przejść jednego poziomu. Próbuje, próbuje i w końcu się jej udaje.
M-ka: Udało mi się! A wiesz dlaczego? Bo uwierzyłam w siebie! Trzeba wierzyć w siebie.

4 lutego 2015

M-ka: Wiesz, tato, bo ja widziałam taką reklamę szamponu. Jeden jest czarny a drugi jest szary. I jak się ma siwe włosy i się myje tym szamponem, to włosy przestają być siwe. - Chwila przerwy - Widzisz, nie musisz być siwy, tato.

2 lutego 2015

Oglądamy Barbie Księżniczka Wyspy. Leci scena, w której Barbie została wyznana miłość i o to następuje moment, w którym to Barbie owo wyznanie ma odwdzięczyć. Ale jest trochę nieśmiała, więc milczy.
M-ka: No wyduś to w końcu z siebie dziewczyno!!

29 stycznia 2015

M-ka: Już wiem, co będę robiła, jak będę dorosła!
Katie: Co takiego, M-ko?
M-ka: Będę uczyła dzieci tańczyć.

28 stycznia 2015

M-ka: Mamo, mózg mi znowu, każe myśleć niefajne rzeczy!
Katie: To powiedz: "Ej, mózgu, przestań tak myśleć, zacznij myśleć o czymś fajnym!"
M-ka (po chwili zastanowienia): Ale to by było krzyczenie na całe moje ciało.

27 stycznia 2015

Jedną z ulubionych zabaw M-ki jest zabawa w kota, który robi sztuczki. Zabawa polega na tym, że M-ka zmienia się w kota, który nie dość, że potrafi robić sztuczki, to jeszcze potrafi mówić. Początek zabawy jest zawsze taki sam: M-ka siada jak kot i zaczyna mówić zmienionym głosem:
- Jestem kotem robiącym sztuczki! Jestem też kotem, który potrafi mówić, mam tak od urodzenia, od czasów, kiedy byłem kotkiem dzidziusiem. Czy chcecie zobaczyć sztuczkę? Zamknijcie oczy! - kiedy wszyscy mają zamknięte oczy, M-ka się chowa - Otwórzcie oczy! - wszyscy otwierają oczy i mają powiedzieć: "Ojej, zniknął kot robiący sztuczki!" - Zamknijcie oczy! - gdy oczy są zamknięte, M-ka się znów pojawia - Otwórzcie oczy! Tak to ja: kot robiący sztuczki! Potrafię znikać! Zamknijcie oczy! 

Dlatego, gdy widzimy, że M-ka zaczyna siadać, jak kot, mówimy:
- O nie! Tylko nie kot robiący sztuczki!
M-ka: Tak, to ja jestem kotem robiącym sztuczki! Jestem też kotem...


26 stycznia 2015

25 stycznia 2015

24 stycznia 2015

M-ka śpiewa piosenkę Natalii Przybysz "Miód"


We własnej wersji: jak to się stało, że zapomniałam o swoich mięśniach?

23 stycznia 2015

M-ka: Te koraliki są nerwliwe!
Katie: Jakie, M-ko?
M-ka: Nerwliwe!
Katie: A co to znaczy?
M-ka: To znaczy, że doprowadzają mnie do szału.

20 stycznia 2015

M-ka: Nie umiem mówić i oddychać jednocześnie.
Tata: Umiesz, M-ko.
M-ka: Nie tato, nie umiem. Próbowałam dziś w przedszkolu i mi się nie udało.

19 stycznia 2015

M-ka ogląda bajkę "Pan Warzywko".
- Ja się chyba zaraz zawstydzę.
Tata: Dlaczego M-ko?
M-ka: Bo ja się chyba zaraz zakocham w Panu Warzywko.


18 stycznia 2015

M-ka mówi, mówi, mówi, w pewnym momencie następuję chwila ciszy i M-ka znów się odzywa:
- Mózg mi się wyczerpał.

16 stycznia 2015

Z jakiegoś powodu M-kę fascynują czujniki ruchu. Najpierw interesował ją ich kształt, zawsze pytała co to? i bacznie się im przyglądała. Teraz rozgląda się za nimi przechodząc przez wszystkie drzwi. A jak je zauważy, to z nimi rozmawia. Na przykład wychodząc ze sklepu:
- Papa, czujniki! Pozdrawiam wszystkie czujniki, których nie miałam jeszcze okazji poznać.

11 stycznia 2015

10 stycznia 2015

M-ka bawi się z dziadkiem. Dziadek siadł na podłodze i nie chce się ruszyć, M-ka stara się go jakoś przepchnąć, ale jej nie wychodzi.
M-ka: Maamooo, pomożesz mi?
Katie: Nie.
M-ka: Ej! Przecież jesteś moją mamą! Musisz mi pomagać!

Manipulacja +10 ;) 

9 stycznia 2015

M-ka od dwudziestu minut łazi po mieszkaniu i śpiewa w kółko to samo:
- Mama mija, mama mija, mama mija czy.
Powoli zaczynam tracić cierpliwość.
Katie: M-ko, czy możesz już przestać wciąż to śpiewać?
M-ka: Nic nie poradzę, że urodziłam się z piosenką na ustach.

5 stycznia 2015

Jesteśmy z M-ką na spacerze, rozmawiamy. Na chwilę przerywamy rozmowę, bo wchodzimy do sklepu, ale mówię, że po zakupach do niej wrócimy.
M-ka: I będziemy mogły ze sobą tak dalej rozmawiać?

4 stycznia 2015

M-ka rozmawia z tatą o trzech magicznych słowach: przepraszam, proszę, dziękuję.
M-ka: Tato, a ja znam jeszcze inne trzy magiczne słowa.
Tata: Tak? A jakie?
M-ka: Przytulić, jeść i pić.

3 stycznia 2015

Jesteśmy na spacerze. Na jednej z kamienic wisi reklama jednego z dostawców energii. M-ka ciągnie mnie za rękaw:
- Mamo, mamo! To jest ta różowa lodówka, która chodzi!
Katie: Aha...
M-ka: Tak! Naprawdę! Wystarczy, że zadzwonisz pod numer - i tu M-ka recytuje z pamięci, bez zająknięcia 9cio cyfrowy numer telefonu plus dwa znaki specjalne z przekonaniem, że gdy na niego zadzwonię nasza lodówka zacznie chodzić po mieszkaniu...

2 stycznia 2015

W 2014 M-ka po praz pierwszy w swoim życiu dotrwała w sylwestra do północy. Wróciłyśmy z balkonu, bo bała się wystrzałów, więc stałyśmy przed oknem obserwując fajerwerki.
M-ka: Ładne są, ale mam nadzieję, że to się szybko skończy.
Katie: Dlaczego, M-ko? 
M-ka: Przez zwierzątka. Bo zwierzątka się boją, boją się ptaszki i nawet nasz kotek się boi. I jak ja będę starsza to nigdy, przenigdy nie będę tak strzelać, aby nie straszyć zwierzątek.