.

.

11 października 2016

W Parku Trampolin M-ka ma misję: nauczyć mamę skakać.

Sama, idealnie, potrafi się odbić, w locie podnieść obie nogi pionowo, spaść nimi i pupą na trampolinę, odbić się i wylądować na stopach.

Ot tak. Dla M-ki to pestka.
Dla Katie to katorga, bo nóg nie umie wyprostować, bo się boi, bo się asekuruje.
M-ka jak prawdziwy trener nie znosi sprzeciwu. Cały czas instruuje co należy zrobić, boleśnie wytyka błędy i nie odpuszcza. Bo mama po prostu musi się tego nauczyć i już.

Katie: M-ko, ale ja nie potrafię tego zrobić i nie zrobię, bo się bardzo boję.
M-ka: Ale musisz, nie możesz się poddawać. Pamiętasz? Ze strachem się walczy.

No i nie miałam wyjścia: musiałam się nauczyć.
Tak na tróję na szynach.

2 października 2016

M-ka: Przypomniało mi się, jak K mnie kochał. To były piękne dni...
Tata: Myślałem, że Ci to przeszkadzało
M-ka: No tak, ale wiesz, to było miłe.
Tata: Aaaa, już rozumiem, tak to narzekałaś, że Ci spokoju nie daje, ale jak się odkochał, to chciałabyś jeszcze? (śmiech)
M-ka: Taaak! Przypominam sobie, jak mnie po lekcjach gonił. To były czasy!