.

.

27 sierpnia 2013

Jedziemy z M-ką w góry. Gubię się strasznie i nie mogę wyjechać z miasta, do którego w ogóle nie powinnam wjeżdżać. W końcu poddaję się i włączam GPS.
Kiedy mijamy tablicę docelowej miejscowości, mówię do M-ki:
- M-ko, już jesteśmy na miejscu.
GPS dalej prowadzi do ośrodka.
M-ka do GPSa: Już nie musi pan mówić, już jesteśmy na miejscu, już nie potrzebujemy pana pomocy.

25 sierpnia 2013

M-ka weszła na Marię Śnieżną i była zdziwiona, że nie ma tam śniegu. Ani nart. Potem zrobiła awanturę, że przecież mówiłam, że idziemy na narty śnieżne.
Na drugi dzień nie było lepiej: Dom Tkaczy w żaden sposób nie przypominał domu kaczek.

Rodzice zawsze psują wakacje ;)

6 sierpnia 2013

M-ka dzwoni do mnie znad morza i krzyczy do słuchawki:
- Tańcz, mamo, tańcz, bo zaraz się piosenka skończy!

4 sierpnia 2013

Tata przygotowuje kąpiel dla M-ki i dodaje do wody płynu.
M-ka: Tato, ale ja nie chciałam piany.

Na drugi dzień tata znów nalewa płynu do wody, M-ka znów nformuje, że piany nie chciała. Trzeciego dnia, tata płynu nie dodał.
M-ka: Brawo, tato. Zapamiętałeś!

3 sierpnia 2013

W domu wielkie pakowanie, bo babcia z dziadkiem zabierają M-kę nad morze. M-ka się bawi, mówi sama do siebie:
- Babcia, jest. Dziadek, jest. Mama, jest. M-ka, jest. Torba babci, jest. Clifford, jest. Aparat na komary, jest.

Podchodzę i co widzę? M-ka na kartce papieru odznacza spakowane rzeczy.
Co oznacza, że M-ka ma listę.
Co oznacza, że popsułam dziecko ;)

2 sierpnia 2013

Poniedziałek. Tata czesze M-kę w koński ogon. Widać lekkie niedociągnięcia, ale ujdzie.
Wtorek. Tata czesze M-kę w koński ogon. Jego umiejętności są coraz lepsze, niedociągnięć coraz mniej.
Środa. Tata czesze M-kę w koński ogon. Tym razem fryzura idealna. Tata rośnie z dumy. M-ka wesoło podbiega do lustra. Przygląda się sobie, odwraca się do dumnego taty i pyta:
- Znowu to samo?

1 sierpnia 2013

Babcia: Wyspałaś się dzisiaj, M-ko?
M-ka: Tak nie do końca.
Babcia: A kto ci zabrał ten koniec?
M-ka: No mama. Obudziła mnie.