.

.

31 grudnia 2014

M-ka z tatą rozmawiają o piosenkach. Tato mówi, że piosenek jest bardzo, bardzo dużo i trudno jest znać wszystkie.
M-ka: Tato, uwierz mi, jest mało piosenek, których nie znasz.

30 grudnia 2014

M-ka: Szkoda, że macie z mamą takie zwykłe prace.
Tata: A gdzie mielibyśmy pracować?
M-ka: Chciałabym, aby mama była piosenkarką, a Ty żebyś sprzedawał lody.

29 grudnia 2014

26 grudnia 2014

M-ka zdjęła dwie bombki z choinki i zawiesiła je dziadkowi na uszach, podbiegła do mnie i szepcze do ucha:
- Uczulony na święta.
Potem zawiesiła bombki na palcach dziadkowych rąk:
- Jesteś bombkowym!

23 grudnia 2014

M-ka wychodzi z łazienki po umyciu zębów, cała umorusana pastą.
Katie: M-ko, masz pastę na buzi i we włosach.
M-ka: A, tak, bo mi się trochę tak dużo nałożyło.
Katie: Aha... to pewnie też cała łazienka jest w paście?
M-ka: Nieeee... Tylko umywalka. 

21 grudnia 2014

M-ka przeżywa zbliżający się występ w przedszkolu dla dzieci z młodszych grup. Będzie tańczyć Taniec Wiewiórek i będzie występować na prawdziwej scenie!
Po powrocie z przedszkola pytam:
- I jak się udał M-ko Taniec Wiewiórek?
M-ka (oburzona): Nie było prawdziwej sceny! Oszukali mnie!

16 grudnia 2014

M-ka bardzo chciałaby, abym kupiła jej Furby'ego.


Ja bardzo bym nie chciała, więc co jakiś czas prowadzimy rozmowy, podczas których M-ka próbuje mnie namówić, abym kiedyś jej takiego Furby'ego kupiła. 
Uciekam się do koronnego argumentu, że Furby jest bardzo drogi.
M-ka: Ale jak będziesz miała pieniądze to mi kupisz?
Katie: To ja bym musiała mieć bardzo, bardzo dużo tych pieniędzy.

Wracamy do domu, M-ka po chwili przynosi w garści uzbierane monety -  na oko dwadzieścia same 1 i 2 groszówki.
M-ka: Proszę, mamo, to dla ciebie.
Katie: Ale dlaczego dla mnie?
M-ka: Bo powiedziałaś, że kupisz mi Furby'ego jak będziesz mieć dużo pieniążków. To jest dużo pieniążków.


8 grudnia 2014


Święty Mikołaj przyniósł dziewczynkom do przedszkola dwie lalki: Annę i Elzę z bajki Kraina Lodu.


Obie lalki były zapakowane do pudełka. W drodze powrotnej M-ka przyłożyła pudełko z lalkami do szyby samochodu i rzekła:
- Patrzcie księżniczki, to jest świat. Prawda, że piękny?

 ♥

6 grudnia 2014

Jest noc. Nagle słyszę jakiś hałas. Budzę się, patrzę, a M-ka macha przez sen dłonią w taki sposób, że uderza nią o stojący obok stół. W pewnym momencie przez sen krzyczy:
- No przecież ja klaszczę!
Po czym obraca się na drugi bok i śpi dalej spokojnie.

3 grudnia 2014

M-ka nie chce sprzątać swojego pokoju.
M-ka: A może ja to wszystko tak zostawię na noc i może księżniczki posprzątają, gdy będę spała?

2 grudnia 2014

Za sprawą pewnych zjawisk, na które wpływu nie mam ;) naszym domem znów zawładnęły Księżniczki Disney'a, czyli rozpoczęłyśmy naszą wersję zabawy w  Dinovember 

[obrazki powiększą się po kliknięciu na nie]

Siedem księżniczek Disney'a:
Kopciuszek, Aurora (aka Śpiąca Królewna), Bella, Roszpunka, Arielka, Dżasmina i Królewna Śnieżka pewnej listopadowej nocy wykorzystując sznurówki M-ki uciekły z pudełek.
Rano na ten widok M-ka wykrzyknęła:
-  Księżniczki! Co wy robicie? Wiesz, mamo, związały moje sznurówki i zeszły z szafki!
Potem M-ka każdą z Księżniczek odwiązała i wdała się z nimi w rozmowę:
- Och, przepraszam, szarpię panią za włosy. Pogniotłam sukienkę?

Drugiej nocy, po tak spektakularnej ucieczce Księżniczki urządziły sobie wspólną herbatkę.

M-ka: Mamo! Chodź! Nie uwierzysz! One zrobiły sobie książęcą herbatkę!



Noc trzecia to wyścigi konne na Małych Kucykach.
M-ka: Wypuściły My Little Pony! Robią konne wyścigi! Ojej, za wcześnie wstałam i nie wiem, która wygra...

Czwartej nocy Księżniczki znalazły farby. Namalowały na drzwiach M-ki swoje podobizny, zamek a także napisały w kilku językach: kochamy M-kę. Przy okazji zjadły też M-ce trochę słodyczy.
Rano, na widok swoich drzwi, M-ka zaniemówiła. Po chwili powiedziała:
- Ale bałagan. Ojej, narysowały mi coś. O! One narysowały mi siebie! To ja im zamek pokoloruje. I jeszcze zjadły mi słodycze i teraz się całe lepią!



Piątej nocy Księżniczki dojadły po M-ce pizzę, a Kopciuszek dopił herbatę. M-ka wzruszyła ramionami. Ale gdy szóstej nocy upiekły jej szarlotkę, M-ka zbudziła mnie z samego rana, słowami:
- Mamo, musisz iść do kuchni. Zobacz co tam się dzieje. Całe ciasto dla mnie!
Tego dnia M-ka chciała jeść tylko ciasto, a w nagrodę pozwoliła Księżniczkom oglądać z nią Piękną i Bestię.

Siódmej nocy Księżniczki przeniosły się do kuchni. Roszpunka z Dżasminą grały w piłkę, Kopciuszek czytał leżąc na leżaku, Aurora zasnęła podczas opalania, Bella zbierała muszelki a Królewna Śnieżka i Arielka sobie pływały. M-ka od razu wiedziała co się święci:
- Księżniczki zrobiły sobie wakacje!


Noc ósma, to czytanie książek.
M-ka: Jakie to miłe, że one tak robią! Kopciuszku, sprawdzę, co czytasz.

Noc dziewiąta to uprażenie popcornu i oglądanie Księgi Dżungli
M-ka: I one tak przez całą noc?!

Noc dziesiąta to ćwiczenie szlaczków przez Aurorę, Bellę i Kopciuszka i Dżasminę. Arielka ostrzyła ołówki. Oczywiście gumka, temperówka i ołówki były w podobiznach Księżniczek.
M-ka: Popatrz, Aurora krzywo napisała i teraz Roszpunka musi zmazywać.


W jedenastą noc Księżniczki dorwały się do wieży, discmana, słuchawek i moich płyt. M-ka była bardzo zaniepokojona, gdyż nie mogła rano Księżniczek znaleźć, ale gdy już się udało, to przyszła ze skruszoną miną"
- Mamo, będziesz zła. Ale ja ci nie mogę powiedzieć dlaczego. Musisz to sama zobaczyć.

Po dwunastej nocy M-ka wstała w złym humorze, zerknęła na Księżniczki i wzruszyła ramionami:
- Co one robią?
- Chyba bawią się pokaz mody. 
Roszpunka była oświetleniowcem, pomagały jej Arielka, Dżasmina i Królewna Śnieżka. Aurora i Kopciuszek pozowały a Bella robiła zdjęcia. Po powrocie z przedszkola M-ka zastąpiła Bellę w tej czynności.



Noc trzynasta spędzona na placu zabaw: Roszpunka i Arielka z Aurorą na huśtawce, Bella, Dżasmina i Śnieżka skaczą w gumę, Kopiuszek ćwiczy rzuty a na barierce: Różyczka - jedna z Wróżek Disney'a, której dzień wcześniej M-ka pozwoliła dołączyć do "klubu"
M-ka: Widzisz? Polubiły się!

Po nocy czternastej M-ka była bardzo zdenerwowana, bo okazało się, że nigdzie nie może znaleźć Księżniczek! Było to trudne: Księżniczki wparowały do lodówki.
M-ka: Mamo! One zeżarły mi serek!!!!


A w ostatni wieczór Księżniczki przygotowały dla M-ki wróżby i dobre rady, które ukryły po całym domu. Przygotowały też mapę i wskazówki, tak, aby M-ka mogła je znaleźć. Aurora na łóżku radziła M-ce, by ta chodziła wcześniej spać, to wtedy nie zaśpi do przedszkola. Arielka obiecała, że jeśli M-ka będzie regularnie chodzić na basen to nauczy się pływać, jak syrenka. I tak dalej, i tak dalej... :)


A po tych przygodach Księżniczki same lały sobie wosk, i wróżyły z cieni, a  na koniec zostawiły dla M-ki list, w którym podziękowały za zabawę i przeprosiły, że czasami narobiły bałaganu.


1 grudnia 2014

M-ka nie chce być już ani śpiewaczką, ani tancerką ani też sprzedawczynią w Żabce. Teraz M-ka chce zostać... modelką.

30 listopada 2014

Jedziemy samochodem. M-ka bawi się w swoją wersję programu Jaka to melodia.
M-ka: Mamo, zgadnij co śpiewam: Wlazł kotek na płotek i mruga, ładna to piosenka, nie długa.
Katie: Wlazł kotek na płotek?
M-ka: Tak! Zgadłaś! Brawo! To teraz następna: Biedroneczki są w kropeczki i to chwalą sobie.
Katie: Biedroneczki są w kropeczki?
M-ka: Idzie ci świetnie! A to - i tu M-ka zaczyna śpiewać na wymyśloną przez siebie melodię - ciuś ciuś, ciuś ciuś
Katie: Ciuś, ciuś?
M-ka: Tak!!!

29 listopada 2014

Cała historia rozgrywa się w czasie, gdy M-kę zafascynował świat mody i pokazy wielkich projektantów.
M-ka i tata podchodzą do samochodu, drzwi już są otwarte, wystarczy pociągnąć za klamkę. M-ka stoi.
Tata: No możesz już wsiadać.
M-ka nadal stoi, ponosi wzrok na tatę i mówi:
- A to ty nie wiesz, że jak modelka podchodzi do samochodu, to się jej drzwi otwiera?

25 listopada 2014

M-ka: Tato, a to prawda, że dzieci mają pierwszeństwo?
Tata: Ale w czym?
M-ka: No jak chcą siku, kupę i jak wchodzą do windy, prawda?

22 listopada 2014

Jesteśmy z M-ką w mieście, rozmawiamy sobie, zagapiłam się i zgubiłyśmy drogę.
Katie: M-ko, potrzebuję teraz chwili ciszy, bo muszę się zorientować, gdzie jesteśmy.
M-ka: I będziesz się skupiać?

20 listopada 2014

Babcia i dziadek rozmawiają o swojej koleżance.
Dziadek: Basia ma niedługo urodziny.
Babcia: Pamiętam, tylko nie wiem, co jej kupić.
M-ka: A ja wiem! Zwierzątka w koszyczku, Furby, Litlest Petshop, Chi Chi.

Czyli wszystko, co by chciała M-ka ;)

18 listopada 2014

Kot przeszkadza M-ce w zabawie. M-ka ustawia swoje Małe Kucyki Pony, a kot je przewraca. Po którymś razie m-kowa cierpliwość się skończyła i na drzwiach zawisła taka kartka:


Zawisła nisko, aby kot widział.

Kot odniósł się do zaistniałego faktu z typową kocią godnością.
W ogóle się nie przejął.

17 listopada 2014

M-ka ćwiczy łamańca - Czy tata czyta cytaty Tacyta

M-ka: Czy tata tata tata w nocy czyta cyta czyta?
Chwila przerwy:
M-ka: Czy żaba, żaba jest w akwarium byłoby łatwiejsze.

16 listopada 2014

Tata tłumaczy M-ce na czym polegają wybory samorządowe:
Tata: ... i możemy wybrać prezydenta miasta. Możemy wybrać raz jeszcze tego, który był, albo dać mu odpocząć i wybrać kogoś innego.
M-ka: Ja chcę być prezydentką! Chcę, aby ludzie mnie wybrali, żebym później mogła odpocząć! 

15 listopada 2014

11 listopada 2014

Po kąpieli tata suszy M-ce włosy. Przez przypadek ciepłe powietrze skierował na oczy.
Tata: Przepraszam M-ko.
M-ka: Nie szkodzi. W sumie to nawet dobrze, że mi suszyłeś oczy, bo dziś na basenie czasami miałam założone okulary do pływania, a czasami nie.

10 listopada 2014

Robię obiad, łapię jakiś pierwszy lepszy sos z torebki, jakiś nowy, którego smaku nie znam. Okazuje się być trochę ostry. M-ka po pierwszym kęsie obiadu, z wielkim oburzeniem:
- Rety! Coś ty dodała do tego sosu?!

7 listopada 2014

M-kę boli brzuch. Kot kręci się koło niej, mruczy, wchodzi na nią próbując położyć się na jej brzuchu. M-ka go strąca, zrzuca, niecierpliwi się, w końcu nie wytrzymuje:
- Kotek, idź sobie, ja ciebie tu nie chcę. Maamooo, kot się na mnie kładzie!
Katie: Bo kotek chce ci pomóc, wiesz?
M-ka: Ale jak?
Katie: Bo koty wyczuwają, jak ktoś jest chory, jak kogoś coś boli. I wtedy kładą się na tym bolącym miejscu i mocno mruczą, wyciągając z ludzi choroby i łagodząc ból. 
M-ka: A pieski też tak potrafią?
Katie: Nie, pieski wylizują miejsca, gdzie się skaleczy.
M-ka: Nie wiedziałam, że koty są inne, że zabierają choroby. - Chwilę patrzy na Behemota i mówi - dobrze, że mamy kota, ja już nie chcę psa.

6 listopada 2014

M-ka gramoli mi się na kolana, ciągnie za górę T-shirta, zagląda mi w dekolt, puszcza T-shirt, patrzy mi w oczy, mówi:
- Wszystko masz na swoim miejscu.
Po czym wraca do swoich zabawek.

5 listopada 2014

Gdy wracamy do domu, to kot łasi się nam do nóg i miauczy, M-ka, kiedyś pytała, co on wtedy mówi. Odpowiadałam, że mówi: cześć, miło was widzieć, tęskniłem za wami, czy podrapiesz mnie za uchem? Po jakimś czasie M-ka zaczęła sama mówić o miauknięciach kota:
- Wiesz mamo, on powiedział, że bardzo za nami tęsknił i że cieszy się, że wróciłyśmy. Wiesz skąd to wiem?
Katie: Skąd?
M-ka: Bo ja znam język koci. 
I tak przez kilka dni M-ka tłumaczy, co kot nam mówi na powitanie, aż pewnego dnia przychodzi ze skruszoną miną i mówi:
- Mamo... bo ja cię oszukałam.
Katie: W czym M-ko?
M-ka: Bo ja wcale nie znam języka kociego, ja to sobie wymyślałam.


3 listopada 2014

Jest noc. Czuję, że M-ka się przebudza, zaczyna wstawać. Odwraca się do mnie, potrząsa mną, budzi i mówi szeptem:
- Mamo, idę siusiu. Nie martw się, zaraz wrócę. 

26 października 2014

Czytam M-ce Wszystkie opowieści o Misiu i Tygrysku Janoscha Panamy, a dokładniej Idziemy po skarb. Opowieść o tym, jak Miś z Tygryskiem szukali szczęścia na ziemi.

Według Misia i Tygryska największym szczęściem na ziemi byłoby bogactwo. Szukali go kopiąc doły, szukali go w lesie, szukali na ulicy, na dnie morza, gdy nie znaleźli smutni powrócili do domu. Tam spędzili dzień jak zawsze, jedząc to, co lubią najbardziej: kalafior z solą, siedli przed domem w ciepłym słońcu i słuchali śpiewu mysikrólika:

(...) Pszczoły brzęczały, a kalafior smakował znakomicie. Palce lizać... Czy można wyobrazić sobie większe szczęście? Powiedzcie sami.

M-ka: Wyobraźnia.



25 października 2014

M-ka: Wiesz, mamo, miałaś jednak dobry pomysł, żeby nie mieć telewizora.
I właśnie serce zaczęło mi rosnąć, gdy M-ka dokończyła swoją myśl:
M-ka: Bo dzięki temu mogę oglądać bajki na tablecie i na komputerze...

23 października 2014

M-ka: Tato, a dlaczego nie masz marzeń?
Tata: ??? A dlaczego myślisz, że nie mam marzeń?
M-ka: No bo nie chcesz motocykla, nie chcesz tabletu...
Tata: Czyli, jeśli nie marzę o tym, o czym ty marzysz, to nie mam marzeń?
M-ka: No tak. 

22 października 2014

Jedziemy samochodem.
M-ka: Mamoo, a czemu nie opiekujesz się nami w przedszkolu? Ja bym chciała, abyś była panią w mojej grupie.

love, love, love :)))

21 października 2014

M-ka: Czy ciocia W pracuje z tobą?
Katie: Nie, kochanie
M-ka: A gdzie pracuje ciocia?
Katie: W domu.
M-ka: A co ciocia robi?
Katie: Ciocia dba o dom, aby wszystkim było w nim dobrze, bezpiecznie. Zajmuje się A i K, sprząta, gotuje, robi zakupy. Ma bardzo dużo poważnych zadań.
M-ka chwilę myśli, po czym pyta: A dlaczego ciocia nie pójdzie do prawdziwej pracy?

I to był moment, kiedy odbyłyśmy bardzo, ale to bardzo poważną rozmowę o wadze pracy kobiet tworzących dom.

19 października 2014

M-ka powtarza plan na dzień - musimy pójść do sklepu, zatankować a potem idziemy do kina:
- Ubieramy się, idziemy do sklepu potem jedziemy do banku...
Katie: Do jakiego banku? Po co do banku?
M-ka (z miną w stylu "no hello"): No do banku, z samochodem.
Katie: Ale po co?
M-ka: No przecież chciałaś!
Katie: M-ko, a Ty wiesz, co to jest bank?
M-ka: No tak, tam się jedzie i nalewa benzynę.

Czyli: stacja benzynowa.
To zupełnie zrozumiałe, bak, bank...

PS: M-ce wypadł dziś pierwszy mleczny ząb :)

18 października 2014

Jedziemy na wycieczkę. Na stacji benzynowej postój. M-ka może wybrać sobie gazetkę. Wybiera My Little Pony. Podchodzimy do kasy. Przed nami w kolejce ustawia się mama z dziewczynką w wieku M-ki, która również ma tą samą gazetkę.
Mama dziewczynki: No chodź do kolejki.
Dziewczynka: Już, chciałam tylko powiedzieć "dzień dobry".
Mama dziewczynki (śmiejąc się): No dobrze.
Dziewczynka podchodzi do M-ki:
- Dzień dobry,
M-ka: Dzień dobry.
Dziewczynka (unosząc My Little Pony): Widzę, że wybrałaś taki sam magazyn.
M-ka: Tak. 

Dziewczynka podeszła do kasy, kupiła wraz z  duszącą się od śmiechu mamą magazyn i wyszły ze stacji
Dusząca się od śmiechu Katie podeszła z M-ką do kasy, kupiła taki sam magazyn i obie wyszły ze stacji.

15 października 2014

M-ka u dziadków dostała się do wielkiego pudła ze swoimi zabawkami. Nie zaglądała do niego zbyt często ostatnio, więc każda zabawka był jak cudem odnaleziony skarb. Zwłaszcza mała, pluszowa Hello Kitty, pierwsza którą M-ka otrzymała. M-ka wzięła ją w ręce i powiedziała:
- Mamo, popatrz! Hello Kitty!
Katie: Tak. To jest Twoja pierwsza Hello Kitty, bawiłaś się nią, gdy byłaś malutka.
M-ka: Naprawdę? Ojej! - M-ka mocno przytuliła pluszaka i poszła do dziadka - Wiesz dziadku, to jest moja Hello Kitty z dzieciństwa, moja zabawka. Ja ją uwielbiałam i już zabiorę ją ze sobą.


Tak, moment odnalezienia swojej zabawki z dzieciństwa zawsze ogromnie wzrusza.
Jak widać nawet w wieku 5 lat ;)

14 października 2014

Zbieramy się do przedszkola, M-ka chrupie wafel ryżowy. Jeden kęs i nagle:
M-ka: O o
Katie: Co M-ko?
M-ka patrzy, otwiera buzię, a tam... pierwszy, ruszający się mleczak! :D

12 października 2014

M-ka nie z tego ni z owego z wielkim oburzeniem:
- A dlaczego ty nie jesteś u mnie w przedszkolu kucharką?

[Czy to oznacza, że dobrze gotuję? ;)]

11 października 2014

Rozmawiamy o tym, z jaką bajkową postacią M-ka chciałaby mieć koszulkę. M-ka wymienia swoich ulubionych bohaterów.
M-ka: ...no ale ze Scooby-Doo to nie.
Katie: Ale dlaczego? Przecież lubisz?
M-ka: Dzieci by się ze mnie śmiały, bo w koszulkach ze Scooby-Doo tylko chłopcy mogą chodzić.

I tutaj odbyłyśmy rozmowę o tym, że nie tylko, że dziewczynki też mogą, jeśli chcą. Bo przecież są panowie, którzy chodzą w różowych koszulach i nikt się z nich nie śmieje. I tak po jakimś czasie pomyślałam, że zupełnie przypadkowo odbyłam z M-ką pierwszą rozmowę o gender ;)

10 października 2014

W naszym domu wybuchła awantura krasnoludkowa!
W imieniu najmniejszego krasnoludka w naszym mieście, takiego narysowanego na ziarnku piasku, którego widać tylko pod mikroskopem, wysłałam do M-ki kartkę pocztową z jego podobizną. W tej kartce, krasnoludek się przedstawił i ciepło przywitał z M-ką. M-ka wzięła kartkę do ręki, obróciła ją w dłoniach kilka razy, po czym rzekła:
- Mamo, masz znaleźć w pracy tego krasnoludka, zapytać go, czemu do mnie pisze, jak wrzucił kartkę do skrzynki, skoro jest na ziarenku piasku i co to jest? - tu wskazała na rysunek struktury grafenu, rzuciła pocztówkę na stół i poszła do swojego pokoju. 

No to znów zabrałam kartkę pocztową z pracy, znów napisałam w imieniu krasnoludka odpowiedzi na wszystkie pytania. I już M-ka jest spokojna. 

9 października 2014

A oto M-ka, która prawie sama ugotowała po raz pierwszy obiad. Mama pomagała tylko trochę przygotowując składniki. M-ka wszystkie wrzuciła i mieszała sama.


A gdy wzięła do ust pierwszy kęs risotto, powiedziała:
- Mhmmm, przepyszny obiad zrobiłam.

Mama potwierdza ;)

6 października 2014

Wychodzę wieczorem z łazienki. M-ka patrzy na mnie i mówi:
- Ale koszmar.
Katie: ???
M-ka: No koszmar - wskazuje palcem na moją koszulko-piżamę z zespołem KISS - Skrzydło nietoperza, to koszmar.

Uff... bo już myślałam, że ja... ;)

źródło: Internet                                                    

3 października 2014

M-kę podrapał kot, tak, że zrobiła się drobna rana. Na drugi dzień wszystko ładnie już było zagojone.
M-ka (podtykając palec pod mój nos): Patrz! Przyszyło się!

2 października 2014

M-ka wybiera się ze swoją grupą na wycieczkę do ZOO. Niestety nie cieszy się tak bardzo, jakby mogła, bo jedna informacja ją zaniepokoiła i bardzo zmartwiła. Otóż okazało się, że dzieci nie muszą brać ze sobą plecaków, a to oznacza, że nie jest dla nich przygotowany prowiant.
M-ka: Mamo! A co jeśli zgłodniejemy?!

1 października 2014

M-ka: Mamo, jak ja ci coś każę, to masz się mnie słuchać i to zrobić.
Katie: ???
M-ka: To znaczy, jak cię poproszę o coś, to może to zrobisz?

30 września 2014

M-ka dostała zaproszenie na urodziny B. 
M-ka:  Mamo, ale ja nie wiem, gdzie to jest!
Katie: Ale ja wiem.
M-ka: A skąd ty wiesz?
Katie: Bo przecież będę Cię zawozić, to muszę wiedzieć, gdzie mam jechać.
M-ka: Ale SKĄD wiesz?
Katie: Bo na zaproszeniu był podany adres i sprawdziłam go na mapie. Nie martw się M-ko, ja naprawdę wiem, gdzie i na którą godzinę Cię zawieźć.
M-ka: Bo mamy wiedzą takie rzeczy, a tatusiowie to nie wszyscy?
 

29 września 2014

M-ka, jak to ma zwyczaju, gada jak najęta. Opowiada coś, ogólnie bardziej prowadzi monolog niż dialog. Nagle zapada cisza. M-ka po około minucie, z lekką dezorientacją w głosie:
- Mamo! Ja nie wiem co powiedzieć!

28 września 2014

Wybrałyśmy się na jesienny spacer, podczas którego zbierałyśmy liście i żołędzie.


Po powrocie do domu M-ka wpadła w szał jesiennych dekoracji, gdyż trzeba zrobić dekoracje dla Pani Jesieni.
Najpierw powstały prace plastyczne:


Potem liście zaczęły być wtykane wszędzie. W wazony, w zabawki, w książki i w drzwi. W bukietach, w parach lub samodzielnie. Powstało także jesieniowe jedzenie (na wypadek, gdyby Pani Jesień zgłodniała):


Oraz jesieniowe chusteczki (wiadomo, jesienią łatwo o katar):


Ale i tak największą radochę miał kot, któremu M-ka ofiarowała do zabawy żołędzie.

27 września 2014

Do pokoju wleciała ćma. M-ka westchnęła w zachwycie, podeszła do ściany, na której ćma usiadła, zaczęła się w nią wpatrywać, po czym rzekła:
- Lubię ćmy. Są takie ładne i takie dobre, bo lubią światło i tak jak ja, nie lubią ciemności. 
Chwilę potem ćma zerwała się i usiadła na ramieniu M-ki.
M-ka (szepcząc z podekscytowaniem): Mamo! Usiadła na mnie! Ćma usiadła na mnie pierwszy raz! Czy ona może już być moja?

26 września 2014

M-ka złapała lekki katar, chodzi wydmuchuje nos w chusteczki. Za chwilę przychodzi i oznajmia:
M-ka: Mamo, ja już wiem na czym polega ta choroba. Na traceniu chusteczek!

25 września 2014

23 września 2014

Jesteśmy na wycieczce.
Dziadek: M-ko, co to za zwierzę?

 źródło: Internet                                               
 M-ka (pewnie i radośnie): Pawian!
                                         

22 września 2014

Wychodzimy z bramy.
M-ka: Mamo, to nasz samochód?
Karie: Tak.
M-ka podbiega do samochodu, rozkłada ręce i kładzie się na masce:
- Cześć samochodziku piękny, dobrze, że na nas czekałeś.

Czyli, chyba jednak go kocha ;) -> KLIK

19 września 2014

Mimo iż M-ka ma dopiero 5 lat, żywo reaguje na bieżące zmiany w otaczającym ją świecie, również tym politycznym. W radio podsumowanie dnia, eksperci rozmawiają o referendum w Szkocji. M-ka, usłyszawszy słowo "Szkocja", żywo zareagowała, że mówią o miejscu, w którym była na wakacjach. Po chwili, gdy eksperci zaczęli omawiać negatywne skutki ewentualnego odłączenia się Szkocji od Korony,  wykrzyknęła z przejęciem:
- O nie! Mamo! Słyszałaś, co mówili panowie? Mówili, że coś złego stanie się ze Szkocją! A przecież tam mieszka J. i B! No i miałam tam pojechać na Halloween!

Trochę się nagimnastykowałam, żeby wytłumaczyć o co chodzi, tak aby M-ka zrozumiała. Dziś rano bardzo ucieszyła ją wiadomość, że jednak Szkocja zostaje tam, gdzie była ;)

15 września 2014

M-ka dostała zeszyt i oznajmiła:
Mamo, będę w tym zeszycie pisać, co się wydarzyło, tylko ja nie umiem pisać, dlatego będę rysować. Napisz mi na okładce: Pamiętnik M-ki. 

I tak oto wczoraj powstał pierwszy "wpis" w m-kowym pamiętniku:

M-ka i Kornelka bawią się w parku.

11 września 2014

M-ka: Wiesz, mamo, bo ja będę chodzić do szkoły muzykalnej i ja chyba wybiorę śpiew. I będę w radiu! Wszędzie będę! A wy będziecie słuchać i będziecie tacy zdziwieni, że to ja.

"(...) z myślą o karierze międzynarodowej" ;)

10 września 2014

Jedziemy samochodem, w radio leci piosenka Perfectu.
M-ka: Mamo, a kto to śpiewa?
Katie: Grzegorz Markowski, a zespół nazywa się Perfect.
M-ka: A jaki tytuł ma ta piosenka?
Katie: Nie wiem, kochanie. 
M-ka: Gdybyś chodziła do szkoły muzykalnej, to byś wiedziała. Wiedziałabyś jak się nazywa piosenka, kto ją śpiewa, ile mają lat, czy mają pieski... Tata chodził do szkoły muzykalnej* i wie.

*Tata nie chodził do takiej szkoły... ale wie ;)

9 września 2014

Bawimy się w chowanego.
M-ka: Mamo, ja się chowam, a ty liczysz do 29. Potem ty się chowasz, a ja liczę. Ja nie umiem liczyć do 29, więc liczę, jak chcę.

6 września 2014

Dzisiaj M-ka wzięła udział w swoim pierwszym oficjalnym biegu. Była niezwykle stremowana, ale po przebiegnięciu 500 metrów była szczęśliwa i bardzo z siebie dumna.


Tata pomagał w rozgrzewce i zagrzewał do boju, mama robiła dokumentację fotograficzną i roniła łzy wzruszenia. Uśmiech M-ki, gdy odbierała medal - bezcenny.


Dzisiaj jestem bardzo dumną mamą :)

4 września 2014

M-ka: Mamo, rozmawiałam z Alą o aptece. 
Katie: Tak?
M-ka: Tak. Ala mówiła mi, że ma taki syrop, który pomaga na nos. On oczyszcza gile. 

28 sierpnia 2014

29.
29 to liczba miesiąca. Wszystko ma wynosić 29. Wszystko, co tyle nie wynosi, nie jest warte uwagi.  Do 29 liczymy przy zabawie w chowanego i przy każdej innej okazji bądź jej braku. Zabawek ma być 29, 29 parówek na kolację. Bardzo źle, że ja nie mam 29 lat i że w ogóle tak mało można znaleźć rzeczy łączących się z liczbą 29. Bo dlaczego dzieci w grupie jest mniej niż 29 a MPK nie utworzyło linii nr 29, która powinna mieć 29 przystanków?

27 sierpnia 2014

W domu pod lasem zabawa trwa w najlepsze. Do kąpieli trzeba zagonić czwórkę dzieci, oczywiście żadne nie chce iść, zwłaszcza jako pierwsze. Po licznych negocjacjach M-ka oświadcza, że chce być druga. Nadchodzi kolej M-ki, M-ka oczywiście zaczyna wdawać się w dyskusję, po czym wybucha płaczem:
- Ale ja chciałam być druga!!!!
Katie: Ale jesteś, M-ko druga, teraz Twoja kolej.
- yyy, bo ja chciałam być ostatnia!
W końcu M-ka idzie do łazienki i się kąpie. Nadchodzi czas spania.
Katie: M-ko, przed pójściem spać, zrób siusiu.
M-ka: Ale ja nie chcę.
Katie: Ale przed snem zawsze chce się siusiu.
M-ka: No ale mi się nie chce.
Katie: A może spróbuj, dobrze?
M-ka idzie do łazienki, po chwili wychodzi z płaczem.
Katie: M-ko, co się stało, dlaczego płaczesz?
M-ka: Bo ja nigdy nie mam racji! Ja też chcę mieć rację!
Katie: Ale M-ko, przecież Ty bardzo często masz rację.
M-ka: Tak, ale nigdy nie mam racji, jeśli chodzi o siusianie. 

26 sierpnia 2014

Wjeżdżamy na górę kolejką gondolową. Po zachwytach pierwszego wjazdu M-ka patrzy na numer wagonu (naklejony jest od strony zewnętrznej) i pyta:
- Mamo, a to jest 9?
- Nie, to jest 6.
- Szkoda, bo chciałam 3.
 

24 sierpnia 2014

M-ka jest po raz pierwszy w pijani wód. Sama wybrała sobie ceramiczny kubek do picia, do którego wlano jej wodę mineralną. M-ka siadła dumnie, przechyliła kubeczek, po czym wypluła całą wodę i z oburzeniem spytała:
- Dlaczego pani dała mi taką kwaśną wodę?!

13 sierpnia 2014

M-ka dostała od dziadków nowy rower i uczy się na nim jeździć. Rower jest czasami zbyt ciężki i M-ka staje w miejscu. A jak staje w miejscu, to nie kręci pedałami tylko proszącym tonem mówi:
- No jedź, rowerku.

11 sierpnia 2014

9 sierpnia 2014

Jesteśmy na zakupach. M-ka podchodzi do stojaka z wielką misą, która jest wypełniona różnokolorowymi lakierami do paznokci. Podchodzi, staje, rozkłada ręce w zapraszającym geście i mówi:
- Mamo, a może to cię uszczęśliwi?

30 lipca 2014

Oto M-ka przed swoją pierwszą podróżą samolotem:


Wcale się nie bała(m) ;)
Według doniesień po chwilowym zachwycie oddalającym się miastem oraz chmurami, gdy widoki Ją znudziły, chciała wysiadać, jak się dowiedziała, że jeszcze dwie godziny lotu, to poszła spać ;)

29 lipca 2014

W skrzynce na listy leży ulotka sklepu zoologicznego. M-ka łapie ulotkę i mówi:
- To od taty! 
Katie: Nie, kochanie, to jest ulotka ze sklepu zoologicznego.
M-ka: Nie, nie, nie. To tata się zgodził, abym miała rybkę. 

Tata mówi, że nic o tym nie wie ;)

26 lipca 2014

Co M-ka przywiozła w ilościach hurtowych znad morza?
Muszelki?
Nie.
Kamyczki?
Nie.
Pierścionki?
Nie.

M-ka przywiozła książki ♥


23 lipca 2014

M-ka: Mamo, mamo, a mogę Ci pokazać moje kłamczuszki?
Katie: Co takiego, kochanie?
M-ka: No kłamczuszki.

Czyli kauczuki. 

22 lipca 2014

Wracamy znad morza, jesteśmy w połowie drogi, kilka godzin jazdy za nami.
M-ka: Słuchajcie, ja już długo nie pytałam, czy daleko jeszcze? Daleko jeszcze?

21 lipca 2014

Wracamy znad morza i słuchamy piosenek dla dzieci. Przy Ojcu Wirgiliuszu pokazuję niektóre słowa (takie malutkie i takie wielkie itd.). M-ka powtarza za mną. Zaczyna się kolejna piosenka, teraz pokazywać będzie M-ka, dlatego mówi:
- Mamo, patrz na te ruchy. 

20 lipca 2014

Wracamy znam morza i przejeżdżamy koło Świebodzina. W tle widać figurę Chrystusa.
M-ka (niemal krzycząc): Taki sam jak w Rio!!!
Po chwili, już spokojniej:
- Ale ten z Rio nie ma korony.

19 lipca 2014

Tak jakoś wyszło, że znad morza M-ka, babcia i dziadek mieli do przewiezienia bardzo dużo pamiątek. Między innymi ponad metrowego, dmuchanego Nemo.
Dziadek: No chyba Nemo musi zostać, bo się nie zmieści do auta.
M-ka: Nieee!! Musimy zabrać Nemo ze sobą!
Dziadek: No to ktoś musi zostać nad morzem. Dobra, to zabierzemy Nemo a zostawimy babcię.
M-ka: O! To dobry pomysł.

18 lipca 2014

Jesteśmy nad morzem i M-ka pokazuje mi okolice. Razem z dziadkami prowadzą mnie do parku linowego, gdzie jest trasa dla dorosłych i trasa dla dzieci. M-ka na trasie dla dzieci bawiła się nie raz i teraz oczywiście też chce na nią iść, aby pokazać mi, jak bardzo jest dzielna.


Dziadek: M-ko, a może mama da się namówić i przejdzie się po tej trudniejszej trasie?
M-ka (autentycznie przejęta): Nie, nie, nie, mamo, bo to jest dla starszych!

♥♥♥

17 lipca 2014

M-ka jest z dziadkami nad morzem. Pewnego dnia babcia mówi M-ce, że muszą wyjść z domu w poszukiwaniu niespodzianki. M-ka z babcią i z dziadkiem wyruszyła z domku. Idą, idą, idą. M-ka wciąż pyta:
- No gdzie ta niespodzianka?
Albo:
- Co to za niespodzianka?
Aż w pewnym momencie dziadkowie przystają, M-ka patrzy a przed nimi stoi kto? Katie!
- Mamaaa! - M-ka rzuciła się w moje ramiona - To ty jesteś tą moją niespodzianką?
Katie: Tak.
M-ka: Aha, bo myślałam, że automaty.

Nie skomentowałam, uśmiechnęłam się, a M-ka spojrzała na mnie i powiedziała:
-  Jesteś moją najlepszą niespodzianką.

Jeeee! Jestem fajniejsza od automatów z chińskim badziewiem za złotówkę :D
Poniżej M-ka nad morzem w CasparDavidFriedrichStyle ;)


16 lipca 2014

Przed wyjazdem z dziadkiem i babcią nad morze, M-ka bardzo długo tłumaczyła mi zasady, jakie obowiązują na ogródku dziadka. Miałam pamiętać, aby:
- zrywać tylko ciemnozielone ogórki, tych jasnych nie.
- nie zrywać zielonych owoców, chyba, że będą to jabłka.
- podlewać kwiatki, szczególnie te, które sama siała na wiosnę.
Oraz najważniejsze:
- Mamo, jak będziesz chciała siusiu, to nie musisz wracać do domu. Wybierz sobie krzaczek, najlepiej z tyłu ogródka, ściągnij majteczki i możesz siusiać. Ale, jak będziesz chciała kupkę, to niestety musisz iść do domu, bo inaczej będzie brzydko pachniało.

I w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, M-ka udała się nad morze. 

7 lipca 2014

Oto M-kowe kółko plastyczne.
Dzieła wybrane (lipiec 2013 - lipiec 2014):


M-ka specjalizuje się w malarstwie na płótnie - a także w konstruowaniu rzeźb przestrzennych w stylu eko-artu - wykonane przez nią detale (tu oczy świnki) wnoszą życie w każdą z realizacji - wśród wycinanek M-ki znajdziemy zarówno te o charakterze naturalistycznym - jak i abstrakcyjnym (tu wycinanka spełnia również funkcję praktyczną, jest zakładką do książki) - a także monumentalne kompozycje przestrzenne (tu teatrzyk) - M-ka stosuje techniki mieszane, swobodnie łącząc rysunek z tekstem - dobrze odnajduje się również w technice kolażu - w programach graficznych - zaskakuje innowacyjnym podejściem w zastosowaniu materiałów (tu powierzchnię własnoręcznie zebranych kamieni pokrywa lakierami do paznokci) - M-ka sięga po wszystkie gatunki sztuki, tutaj sama skonstruowała kadr zdjęcia, którego wykonanie zleciła swojej asystentce (czyli mnie) - sięga po różne techniki plastyczne, z różnych tradycji , takich jak na przykład mandala - w kolorowankach nie ogranicza jej kontur, w swoich realizacjach plastycznych jest niezwykle odważna wychodząc poza schematy (tu wokół Królewny Śnieżki i ptaszków możemy zaobserwować deszcz meteorytów - przekonująca zarówno w kompozycjach wieloformatowych - jak i w tradycyjnej rzeźbie - do której własnoręcznie przygotowuje tworzywo.

5 lipca 2014

Po kąpieli i myciu włosów:
M-ka: Mamo, zrobisz mi tarban? To znaczy traban, to znaczy, no... spadającą czapkę?

Czyl: czy zawinę M-ce z ręcznika turban na głowie, który czasem spada ;)

2 lipca 2014

Po ostatnim dniu w przedszkolu M-ka jest trochę zestresowana.
M-ka: Mamo, masz numer telefonu do Pani Ani?
Katie: Nie, M-ko, nie mam. A po co Ci ten numer?
M-ka: Bo ja mam spinkę Kornelki i boję się, że zgubię.
Katie: To daj mi, ja schowam i oddamy po wakacjach.
 
Wzruszyłam się :)

1 lipca 2014

Tata zawiózł M-ką do babci na wieś. 
Tata: Tylko M-ko pamiętaj, że ja wracam potem do domu, bo muszę jutro iść do pracy.
M-ka: Przecież ja to wszystko wiem, Jacek.

27 czerwca 2014

M-ka czasem gra sobie w Pou. Ani M-ka, ani - co dziwne ja - nie zorientowałyśmy się, że Pou to dosłownie pou. (To znaczy ja nie zorientowałam się od razu, tylko po dwóch dniach). Pou wygląda następująco:

Dla M-ki Pou od samego początku była Plastelinką. Jak się Jej przypomniało, że coś takiego ma, to Plastelinkę karmiła, ubierała, bawiła się z nią i tak minął niemal rok.  Pewnego dnia M-ka gra i jak gdyby nigdy nic pyta:
- Mamooo, a to prawda, że Plastelinka jest kupą?
Ja zamieram, nie wiedząc, co odpowiedzieć, bo czuję, że to jeden z tych momentów, w którym pryskają dziecięce wyobrażenia (jak na przykład to o Świętym Mikołaju)
- Bo wiesz, F. powiedział, że to kupa.
- No... yyy...

I tu M-ka zaczęła już inny, frapujący Ją temat, więc na szczęście nie musiałam odnieść się do tego pytania. Na razie ;)

26 czerwca 2014

Tak się zastanawiam: jak często oglądamy jakąś bajkę, to M-ka się chce w nią bawić. Bawimy się w Alladyna, Scooby-Doo, Minionki i Dorę. Każdego dnia. Jak zaczęła chodzić do kina, to często się w owe kino bawiłyśmy. Teraz, po wizycie w cyrku, wciąż bawimy się w pokazywanie różnych sztuczek. No i tak sobie myślę: gdybym zabrała M-kę do czytelni, to jaka jest szansa na to, że zechce się w nią bawić?

24 czerwca 2014

M-ka bardzo lubi bawić się w Scooby-Doo. Przeważnie jest tak, że Ona odgrywa Dafne (to ta z prawej), a ten kto się z Nią bawi, jest całą resztą.


Przeważnie jest też tak, że M-ka ma cały scenariusz zabawy i ustala co kto robi, mówi i kiedy. Przeważnie zabawa rozpoczyna się od tego, że zbliża się poranek i wszyscy są budzeni przez latającego (!) koguta, który wydaje z siebie dźwięk: ko-ko-ko

M-ka bawi się z tatą w Scooby-Doo, oczywiście jest Dafne i oczywiście przekazuje tacie wszystkie informacje na temat tego, co tata ma robić i mówić, podczas gdy Ona, jako Dafne idzie spać. 
M-ka się położyła w drugim pokoju, udaje, że śpi, a tata odgrywa poszczególne zadania. Dafne nie ma i nie ma. W końcu tata zagląda do drugiego pokoju. Okazało się, że M-ka tak bardzo wczuła się w rolę, że naprawdę zasnęła.  

22 czerwca 2014

Jesteśmy w cyrku. Właśnie rozpoczyna się cyrkowa inscenizacja Baśni o Alladynie. 
Dżin spełnia życzenia i pojawia się księżniczka.
M-ka (krzycząc na cały cyrk): To Dżasmina!!!
Opowieść toczy się dalej, lektor mówi o tym, jak to Alladyn chce ofiarować wszystko, co najlepsze swojej księżniczce, np. wielbłądy. I tu na arenę wchodzą wielbłądy, na co M-ka krzycząc na cały cyrk:
- Nieprawda! Wcale tak nie było!!

20 czerwca 2014

Lekcja wychowawcza nr 3
M-ka jedzie z babcią i z dziadkiem na wycieczkę. Dzwoni telefon dziadka, dziadek odbiera.
M-ka: Dziadku, jesteś niegrzeczny. Nie można rozmawiać przez telefon, jak się prowadzi samochód.

A że dziadek jest grzecznym dziadkiem, to od razu się rozłączył ;)

19 czerwca 2014

M-ka zamiast mówić normalnie to krzyczy. Kilka razy zwraca się Jej uwagę, ale M-ka nic z tego sobie nie robi. W końcu babcia mówi:
- A pamiętasz, jak mówiłaś, że jak dzieci w przedszkolu krzyczą, to ciebie głowa boli?
M-ka: Ale już mnie nie boli!

I pewnie dlatego krzyczy ;)

17 czerwca 2014

M-ka w niedzielę jechała z dziadkami na wycieczkę. W związku z tym od soboty rano pytała, kiedy będzie noc i będzie można iść spać, a  o godzinie 16:00 pakowała się do łóżka, bo przecież im szybciej zaśnie, tym szybciej pojedzie na wycieczkę. Jakoś udało mi się Ją przetrzymać do 20:00, ale w niedzielę rano obudziła mnie o 5:45. Ubrana. Gotowa do wyjścia.

Postanowienie: jeśli dziadkowie chcą zabrać M-kę na wycieczkę, to Ona nocuje u Nich!

16 czerwca 2014

Lekcja wychowawcza nr 2:

Jedziemy samochodem i wjeżdżamy w naszą osiedlową, główną ulicę. Ponieważ osiedle jest nowe, nie ma na nim żadnych sklepów, ale tuż przy jezdni zaczęły się rozkładać stragany z owocami i warzywami. M-ka je zauważa i mówi:
- Popatrz mamo, tu można coś kupić.
Katie: Tak, tu panowie sprzedają warzywa i owoce. A tam - tutaj wskazuję palcem na budkę, w której sprzedają pieczywo - mamy piekarnię.
M-ka się przygląda, komentuje, podjeżdżamy pod dom i mówi:
- Mamo, byłaś niegrzeczna.
- Ja?? Ale kiedy?? Dlaczego??
- Bo jak jechałyśmy, to pokazywałaś sklep i nie patrzyłaś wtedy na drogę, a trzymałaś kierownicę, a jak się trzyma kierownicę, to trzeba patrzeć na drogę. Jak nie patrzysz na drogę, to nie widzisz, gdzie jedziesz.
- Masz rację, M-ko
- Zasmuciło mnie to.

14 czerwca 2014

Lekcja wychowawcza nr 1:
Sobota, 7 rano, M-ka wpada do pokoju:
 - Mamo, wstawaj!
Katie: Yhmmm...
M-ka: Mamo, dzisiaj jest wolne?
Katie: Yhmmm....
M-ka: To znaczy, że nie idziemy do przedszkola?
Katie: Yhmmm...
M-ka: Mamo, tyle razy ci mówiłam: to nie ładnie mówić "yhmmm". Jak mi odpowiadasz to mów: "tak", dobrze?
Katie: Yhy... tak, Mko.

6 czerwca 2014

M-ka i tata wysiadają z auta i idą na spacer.
Tata: Wziąć Ci bluzę?
M-ka: Nie trzeba.
Po 5 minutach:
M-ka: Tato, zimno mi.
Tata: A pytałem, czy wziąć bluzę?!
M-ka: Mogłeś wziąć bez pytania.

5 czerwca 2014

Skończyły się reklamy.
M-ka: Też chciałabym być szybka, jak ten pan.
Katie: Jaki pan?
M-ka: No ten co ma szybki Internet.

3 czerwca 2014

M-ka: Mamo, mamo, a wiesz jak się witają nietoperze?
Katie: Nie, M-ko, nie wiem.
M-ka: Siiia. 

(dodam, że M-ka często też tak wita się z innymi ludźmi. Ludzie nie rozumieją.)

2 czerwca 2014

M-ka bardzo lubi, gdy przychodzą do nas goście, bo wtedy może oprowadzać ich po mieszkaniu. Przewodnikiem jest fantastycznym: nie tylko pokazuje pomieszczenia, ale także opisuje poszczególne przedmioty, pokazuje co jest w szafach, opowiada historie związane z meblowaniem. Na przykład, oprowadzając po łazience z samego dna jednego z koszyków potrafi wyciągnąć jednorazową maszynkę i ogłosić:
- A tym mama goli sobie pachę!

31 maja 2014

Z cyklu, jak poderwać pięciolatkę.
Festyn w przedszkolu. Co jakiś czas M-ka bawi się z Jędrzejem. Raz on szuka M-ki, raz M-ka szuka Jędrzeja. Tata Jędrzeja woła go, na co Jędrzej widząc, że M-ka odchodzi, mówi:
- Ja idę za M-ką.
Dogania M-kę i pyta:
- M-ko, gdzie idziesz?
M-ka: Na zjeżdżalnie.
J:  A dlaczego idziesz sama?

27 maja 2014

Jedziemy samochodem, w radio sonda: czego życzą sobie mamy. Jakaś pani odpowiada czego sobie życzy i swoją wypowiedź kończy mówiąc: "(...) i życzą sobie, aby dzieci i wnuki się dobrze chowały".
Dla M-ki jest to zupełnie zrozumiałe, że życzę sobie, aby potrafiła się dobrze ukryć w zabawie w chowanego.

21 maja 2014

M-ka: tato, ja nadal nie wiem, kogo mam poślubić...
Tata (po chwili śmiechu) Może Jędrzeja? Wydaje mi się, że bardzo się lubicie
M-ka: Świetny pomysł. Poślubię Jędrzeja. On mnie kocha.
Tata: A Ty jego też kochasz?
M-ka: Nie.
Tata: To dlaczego chcesz go poślubić.
M-ka: Bo ma koszulkę ze Scooby Doo.

19 maja 2014

Oglądamy z M-ką Meridę waleczną.


W skrócie: Merida jest księżniczką, która świetnie spełnia się w strzelaniu z łuku i ani myśli o tym, aby wyjść za mąż, a tak jakby musi. Kłóci się o to ze swoją matką królową, niszczy gobelin z ich podobiznami, trzaska drzwiami komnaty, ucieka w las i tam wypowiada, kilka słów, jakie nastolatki wypowiadają pod adresem swoich mam. Tak się jakoś składa, że wypowiada to w towarzystwie wiedźmy i matka królowa zamienia się w niedźwiedzicę.
Leci scena, w którym król i reszta świty orientują się, że w zamku mieszka niedźwiedź, więc próbują go złapać strzelając do niego z łuku, podczas gdy Merida próbuje przekazać, że ten niedźwiedź to mama.
M-ka: Ja nie chcę, aby cię to spotkało!
Katie: Nie spotka M-ko, nie martw się.
M-ka: Nigdy nie pójdę do wiedźmy!

Trzymam za słowo ;)

18 maja 2014

M-ka i ja mamy nową zabawę. Rano M-ka wrzuca mi do torebki jakąś swoją zabawkę, która ma pomagać mi w pracy. Po powrocie do domu zawsze mam opowiedzieć, w czym zabawka mi pomogła i... udowodnić to na zdjęciu. I tak, w tym tygodniu (w poniedziałek miałam wolne):


Kotek pomagał mi pisać maile. Equestria Girl pomagała mi przybijać pieczątki. Jednorożec prowadził ewidencję wiatraczków. Renifer rozliczał. 

Nie pytajcie o miny moich współpracowników... ;)

17 maja 2014

Gram z babcią, dziadkiem i M-ką w bierki. Idzie mi świetnie, co bardzo się nie podoba M-ce:
- No kiedy mama poruszy bierki?
Okazało się, że dość szybko. Bo M-ka oszust zaczęła dmuchać w bierki i krzyczeć:
- O! Poruszyłaś!

16 maja 2014

M-ka postanowiła przechrzcić kota.
Od dziś Behemot nazywa się: Bronza.
Dlaczego?
M-ka: Bo mi się tak podoba!

14 maja 2014

Kot zapoznaje się z balkonem. M-ka siada obok niego i coś mu mówi. Po chwili przychodzi do mnie.
M-ka: Mamo, rozmawiałam z kotem.
Katie: A o czym rozmawiałaś z kotem?
M-ka: O zasadach.
Katie: O jakich zasadach?
M-ka: O takich, że nie można wkładać głowy między szczebelki, bo może tam utknąć. 

13 maja 2014

M-ka wróciła z przedszkola z dyplomem oraz z nagrodą za udział w konkursie na zwierzątko z recyclingu. Od razu pobiegła z tym do kota, który sobie smacznie spał.
M-ka (podtykając wszystko kotu pod pysk): Widzisz kotku, to mój dyplom.
Kot w tym momencie wstał, przeciągnął się, zeskoczył z łóżka i niespiesznie udał się w stronę kuchni. M-ka z dyplomem oraz nagrodą, niczym niezrażona, ruszyła za nim. Kot zaczął jeść. M-ka dalej podtyka mu dyplom pod pysk.
M-ka: Kotku, zobacz. To jest mój dyplom, a tutaj moja nagroda. Kotku, ale popatrz. Kotku, dlaczego nie patrzysz na mój dyplom? Maamooo!!!! Dlaczego kot nie chce patrzeć na mój dyplom?
Katie: Bo on M-ko teraz je.
M-ka: Kotku, jedz szybciej, bo ja ci chcę pokazać dyplom. No kotku. Bo ja zaraz będę zezłoszczona, że ty nie chcesz patrzeć. Dobra. Jestem zezłoszczona. Już ci nie pokażę.

 

12 maja 2014

Jesteśmy z M-ką na rowerze. W pewnym momencie M-ka, jak na mój gust, jest za bardzo rozpędzona, a co więcej zbliża się w stronę krzaków. Krzyczę:
- M-ko! Hamuj!
M-ka (w lekkiej panice): Co mam zrobić??!!

I tak oto M-ka nauczyła się hamować.

11 maja 2014

M-ka bawi się swoim telefonem zabawką a w tle leci muzyka ze Spotify. W pewnym momencie słychać reklamę, w której pani informuje, że wystarczy wybrać jakąś opcję, aby mieć swoją ulubioną muzykę w telefonie.
M-ka (zupełnie na poważnie) zrywa się, otwiera klapkę swojego telefonu, coś w nim wciska i krzyczy:
- Mamo! Co mam wcisnąć, aby mieć darmowy dostęp do swojej ulubionej muzyki?!

7 maja 2014

Dziadek siedzi w kuchni, ja nalewam wody do wanny, M-ka biega między jednym a drugim i bierze udział w niezbyt wyszukanej zabawie pt. powiedz swojej mamie, że... powiedz dziadkowi, że... M-ka biega, przekazuje wiadomości i się cieszy, a ja dostaję głupawki:
Katie: Zapytaj dziadka, czy ma gacie na wacie.
M-ka: Dziadku, mama pyta, czy masz kapcie w lawecie?

5 maja 2014

Zdecydowanie powinnam się ubiegać o tytuł matki roku, ponieważ wyprawiłam M-ce niezapomniane, magiczne wręcz przyjęcie urodzinowe.
W tym roku, po raz pierwszy, bez spinki, że coś komuś muszę udowodnić zrobiłam wszystko na luzie, a M-ka mi dzielnie pomagała i dlatego pewnie w kuchni nie było żadnych gastronomicznych niespodzianek ani katastrof, więc uznałam siebie za mistrzynię cukiernictwa. Dumnie wniosłam więc tort z zapalonymi świeczkami. Postawiłam go przed M-ką, a Ona mocno nabrała powietrza w płuca, pomyślała życzenie i zaczęła dmuchać. Świeczki zgasły jedna po drugiej, a potem znów się zapaliły.
Katie: Jeszcze raz M-ko! Mocno!
M-ka dmucha, świeczki gasną, rozlegają się brawa, świeczki się zapalają. M-ka nabiera powietrza w płuca i dmucha, a ja już wiem, że coś jest nie tak, bo świeczki gasną, rozlegają się brawa (trochę cichsze), świeczki się znów zapalają.
M-ka: Mamo! Te świeczki nie gasną! Dlaczego?
Ponieważ ja już WIEM dlaczego, odpowiadam:
Katie: Bo to są takie specjalne, magiczne świeczki. One bardzo dużo życzeń spełniają, dlatego nie gasną, abyś mogła jeszcze klika życzeń pomyśleć.
I jednocześnie staję za M-ką i wraz z nią staram się zdmuchnąć wszystkie świeczki, w odpowiednim momencie łapię za tort i biegnę z nim do kuchni, gdzie świeczki znów się zapalają.

Tak, zamiast zwykłych, normalnych świeczek urodzinowych nabyłam tzw. świeczki niegasnące.

3 maja 2014

Dziś M-ka obchodzi 5 urodziny.
Na kolację najbardziej lubi jeść parówki.
Ulubione kolory to: różowy, fioletowy i czerwony.
Marzy o wszystkich lalkach typu Eguestria Girls i chce przeznaczyć na nie swoje oszczędności ze świnki skarbonki, które zbiera od ok. 2 roku życia. Bardzo lubi Monster High. Ulubiona postać z kreskówki to Scooby-Doo. Ulubiona księżniczka: Kopciuszek. Ulubiona bajka: Kraina Lodu. Marzy o podróży do Warszawy i nie znosi myć włosów. Wyjada palcem masło z maselniczki i uwielbia śpiewać i tańczyć. Chce pracować tam, gdzie ja. Twierdzi, że uwielbia Slasha. Najlepszą koleżanką z przedszkola jest Ala. Zbiera kamyki i rozdaje je w prezencie. Ślicznie rysuje. Twierdzi, że skoro ma nowy pokój, to powinna też mieć nowe zabawki. Ona tańczy dla mnie, Bałkanica, Blizna, Wielkie nieba, Po drugiej stronie chmur to Jej ulubione piosenki. Natomiast ta najulubieńsza ze wszystkich ulubionych piosenek, to:


A poza tym i przede wszystkim jest absolutnie fantastyczna.

29 kwietnia 2014

Okazało się, że M-ka ma uczulenie na kakao oraz mąkę pszenną. Dzielnie i z godnością przyjęła tę informację i bardzo mocno swojej diety pilnuje. Dlatego zupełnie nie rozumie ignorancji stacji telewizyjnych, które puszczają reklamy czekoladowych płatków śniadaniowych. Wygląda to tak, że reklama leci, a Milak stoi przed telewizorem i krzyczy:
- No przecież ja nie mogę tego jeść!! Nie wiecie? Nie puszczajcie już mi tego! Ile razy mam mówić?!

28 kwietnia 2014

Jesteśmy z M-ką na rolkach. M-ka ustala cel swojej jazdy:
- Do tego, o tam, czerwonego!
Katie: To jest hydrant.
M-ka: To jest złota królowa, jedziemy jej złożyć pokłon. 
Po jakimś czasie, po kilku upadkach M-ka dojeżdża do hydrantu i... zaczyna składać mu pokłon.

27 kwietnia 2014

Z okazji kanonizacji obok jednego z placu zabaw trwają przygotowania do koncertu. Tata z M-ką wracając z placu podeszli na chwilę, by M-ka zobaczyła, jak takie przygotowania wyglądają. Księża i zakonnice rozstawiają sprzęt, stroją instrumenty, ćwiczą różne pieśni. Kiedy próba się skończyła i wszyscy zaczęli schodzić ze sceny, zrobiła się cisza i właśnie wtedy M-ka dość głośno powiedziała:
- Szkoda, że nie było Slasha...

26 kwietnia 2014

M-ka dostała kanapkę na ciemnym chlebie.
M-ka: Ja nie lubię takich kanapek!
Dziadek: A jakie kanapki lubisz?
M-ka: Lubię te kanapki, które ja jem.

25 kwietnia 2014

M-ka bardzo rzadko chodzi na zakupy do marketu, więc taka wyprawa jest atrakcją szczególną. W jednym z supermarketów ekspedientki kładą na taśmę kupione towary a one wpadają wprost do reklamówek. M-ka była zachwycona: stała z rozpostartymi ramionami i wołała do zakupów:
- Chodźcie do mnie moje piękne skarby! Jaki czad!

23 kwietnia 2014

Od zająca (a raczej od prababci) M-ka dostała pluszową kaczkę, która po naciśnięciu wydaje z siebie donośne kwakanie. M-ka odkryła tę funkcję i pyta:
- Dziadku, a czemu ta kaczka kaczkała?

22 kwietnia 2014

Jesteśmy z M-ką w kościele ze święconką. M-ka pyta o różne rzeczy, które widzi wokół siebie. Dostrzega ekran.
M-ka: Mamo, a ten ekran tutaj to po co jest?
Katie: Tutaj wyświetlane są teksty piosenek, żeby ludzie wiedzieli, co mają śpiewać.
M-ka: A czy będzie - i tu dość donośnie zaczyna śpiewać - "ja, uwielbiam ją, ona tu jest i tańczy dla mnie"?

18 kwietnia 2014

M-ka zaraz po przebudzeniu:
- Czy już jest Wielkanocna??
Katie: Nie, M-ko, dzisiaj jest Wielki Piątek. Wielkanoc będzie w niedzielę
M-ka (bardzo niepocieszona): No, ale jak to?! Przecież miała być wielkanocna! Za dwa dni! I dwa dni już były! Dzisiaj jest Wielkanocna!!!!
Katie: Niedziela Wielkanocna jest w niedzielę. Dziś jest Wielki Piątek, a jutro jest Wielka Sobota i pójdziemy do kościoła z koszykiem.
M-ka myśli, myśli i pyta:
- A  z tym koszykiem to pójdziemy do Warszawy?
Katie (bardzo zdziwiona, bo do Warszawy mamy jakieś 350 km): Nie, M-ko, nie będziemy iść z koszykiem do Warszawy, tylko do kościoła tutaj na osiedlu...
M-ka (w ryk): Ale ja chciałam do Warszawy!!!!!!!!!!!

9 kwietnia 2014

Mówię M-ce, że idę na urodziny do wujka K.
M-ka: Jak to? To wujek nie zaprosił dzieci?
Katie: No nie M-ko, to są urodziny tylko dla dorosłych.
M-ka: No ale jak to? Ja chcę, żeby wujek K. zaprosił też dzieci.
Katie: M-ko, a pamiętasz, jak byłaś na urodzinach u J? - M-ka potakuje - Tam nie było rodziców.
M-ka się naburmusza. Gdy zaczynam się ubierać z oburzeniem pyta:
- To Ty idziesz?! Beze mnie?! - Bo przecież powinnam się jednoczyć z Nią w tej zniewadze.

Jakąś godzinę od wyjścia wysyłam sms-a do  domu z pytaniem, jak tam M-ka. Babcia odpisuje:
Dobrze. Właśnie jemy kolację. Chociaż już dwa razy powiedziała: "coś długa ta impreza". 


  

7 kwietnia 2014

M-ka: Mamoo, a kiedy mnie urodziłaś?
Katie: w maju 2009 roku. Prawie pięć lat temu.
M-ka: A ty wtedy byłaś inna.
Katie: A jaka inna?
M-ka: No, młoda, bo teraz jesteś... eee... jesteś... taka... no... a jak mnie urodziłaś, to...
Katie (wchodząc w słowo): Jaka jestem M-ko?
M-ka (lekko się uśmiechając): noo... stara?
Katie: Starsza?
M-ka: Tak, starsza. 

I oto znalazłam się w tej fazie życia, w której moje dziecko uważa, że jestem stara... ;)
 

3 kwietnia 2014

Jest bardzo wcześnie rano, M-ka już nie śpi.
- Mamo, zrób mi śniadanie.
Katie (z ledwo otwartym okiem): Yhmm, zaraz...
M-ka: Teraz.
Katie (niedrgnąwszy): No już, już. Już wstaję... 
M-ka: No nie widzę. Dalej leżysz. 

22 marca 2014

Dialog o 6:30 rano:

M-ka: Wiesz, że kabanosy mają mało mięsa?
Tata: Mają dużo mięsa.
M-ka: Nie, mają mało.
Tata: Nie, M-ko, mają dużo.
M-ka: Nie, tato, mają mało mięsa, ja tak słyszałam.
Tata: Ale M-ko, kabanosy są dobre, bo mają właśnie dużo mięsa.
M-ka: Poczekaj, tato... Wiesz co? Masz rację. Pomyliłam je z parówkami.

21 marca 2014

M-ka "pływa" w wannie podczas kąpieli.
M-ka: Tato, zgadnij jakim jestem zwierzęciem.
Tata: Delefinem?
M-ka: Nie.
Tata: Rekinem?
M-ka: Nie.
Tata: Żółwiem?
M-ka: Nie zgadłeś, jestem statkiem.

20 marca 2014

M-ka ogląda Kota w butach. 
M-ka: Mamo, ja już chcę iść spać.
Katie: Wyłączyć bajkę?
M-ka: Tak, ale jak znajdą fasolę.

[czyli jakieś 10 minut przed napisami końcowymi ;)]

18 marca 2014

M-ka przykleja na ścianie, tuż nad łóżkiem swoje rysunki.
Katie: Co robisz, M-ko?
M-ka: Zaczarowane przejście.
Katie: A do czego to przejście prowadzi?
M-ka: Do mnie. Jak Ci w nocy będzie smutno, to dotkniesz rysunków i powiesz "abrakadabra" i ja ci wtedy powiem, że Cię kocham.

12 marca 2014

11 marca 2014

Tata i M-ka grają w Scoobiego.
Tata: Brawo, zdobyłaś 2 punkty!
Po chwili
Tata: Świetnie, kolejne 2 punkty, czyli razem masz już 4.
Milak: Nie tato, mam 3 punkty.
Tata: Nie, Milenko, 2 punkty + 2 punkty to 4 punkty
Milak: Mama liczy inaczej.

Ciekawe jak ;)

10 marca 2014

M-ka: Mamooo, a pobawimy się w podkowy?
Katie: W podchody, tak?
M-ka: Tak.
Katie: Ale w domu?
M-ka: Tak, proszę, proszę, proszę!
Katie: No dobrze.


M-ka zostawia ślady:





9 marca 2014

Jesteśmy z M-ką w domu, bo obie się rozchorowałyśmy.
Wiadomości. Lektor podaje informację o nowych szczepach grypy.
M-ka: O nie, mamo!!! Złapałyśmy grypy szczypy!! 

8 marca 2014

Bawimy się w chowanego. Ja się chowam, M-ka podgląda.
Katie: M-ko! Nie patrz!
M-ka: To nie ja! To tylko moje oczy patrzą, ja nie patrzę!

5 marca 2014

Przygotowuję M-kę na przeprowadzkę.
Katie: ...i ty i ja przeprowadzimy się do nowego domu.
M-ka (z wyrzutem): I kot. Zapomniałaś o kocie.

2 marca 2014

Leci koncert. M-ka się przygląda i pyta:
M-ka: Jak się nazywa ten pan, co śpiewa?
Tata: Dave Gahan.
M-ka: A ten drugi pan z mikrofonem?
Tata: Martin Gore.
M-ka: A ile mają lat?
Tata: 52.
Chwila przerwy, po czym niemal na jednym wydechu:
M-ka: A kiedy się urodzili, w dzień czy w nocy? Znali się, gdy byli dziećmi? Czy lubią Hello Kitty? Jakie mają zwierzęta w domu, kota, rybki, psa a może misia?
Tata: Hmm... Nie wiem.
M-ka: To Ty mało o nich wiesz...

27 lutego 2014

M-ka dostała nowy blok i kredki, ale nie jest nimi zainteresowana, bo ogląda bajkę. Tata próbuje zachęcić M-kę do rysowania na różne sposoby.
Tata: To co? Rysujemy?
M-ka: Ja teraz oglądam, a Ty na mnie poczekasz.

26 lutego 2014

M-ka opowiada tacie i swojemu kuzynowi, o swojej wizycie u babci w pracy.
F: A co robi Twoja babcia w pracy?
M-ka: Robi sobie herbatkę, robi siusiu
Tata i F. zaczynają się z tego śmiać, na co M-ka:
- Ale nie śmiejcie się, naprawdę robi!

21 lutego 2014

M-ka: Mamo, a dlaczego odebrałaś mnie wczoraj z przedszkola?
Katie: Bo się trochę źle czułam i wróciłam wcześniej z pracy.
M-ka: Widzisz, mamo, bo jak ty tak długo pracujesz, tak, że już jest ciemno, to to jest bardzo niezdrowe. 

Oficjalnie się wzruszyłam.

19 lutego 2014

M-kę bardzo interesowało, jak to się dzieje, że włosy rosną, no i - przede wszystkim - jak to jest, że włosy trzymają się głowy. Tata wszystko M-ce wytłumaczył i M-ka opowiada:
- ...i wiesz, mamo, włosy rosną i trzymają się na tej... no... takie rzepy mają.

[czyli cebulki ;)]

17 lutego 2014

M-ka bawi się z tatą w walki potworów. Pierwsze starcie wygrywa tata.
Tata: 1:0 dla mnie!
Drugie starcie wygrywa M-ka.
M-ka: 1:1 dla mnie!

15 lutego 2014

M-ka opowiada, że jak szła w przedszkolu na podwórko, to ściągnęła spódnicę.
Katie: M-ko, ściągnęłaś spódnicę wychodząc na podwórko? Ale dlaczego?
M-ka: Żeby jej nie pobrudzić.
Katie: Ale, jak się coś pobrudzi, to potem można wyprać. Ty naprawdę wyszłaś na dwór w samych rajstopach?
M-ka: Tak.
Katie: Ale M-ko, tak nie można, jeszcze się przeziębisz, rozchorujesz...
M-ka: Ale ja tak lubię.

13 lutego 2014

M-ka chodzi na ćwiczenia do Pani E; którą bardzo lubi i której opowiada bardzo dużo zdarzeń ze swojego życia. Tym razem opowiada o o kocie.
Pani E.: To Ty, M-ko masz kotka?
M-ka: Tak. Jeszcze żyje. 

12 lutego 2014

Dziadek z babią przekomarzają się na temat zakupów i wydawanych pieniędzy.
Dziadek: (...) to wszystko kosztuje.
M-ka (znad kolorowanki, nie podnosząc nawet głowy): Ja wiem o tym.

11 lutego 2014

Dziadek kupił sobie słuchawki. Jak M-ka je zobaczyła, to od razu spytała, czy to dla Niej? Dziadek od razu powiedział, że nie, że to dla niego.
M-ka: Ale będziemy się dzielić! Cały dzień i całą noc!

9 lutego 2014

Z serii: dialog konstruktywny.

Wróciłam z pracy i jem obiad.
M-ka: Jesz ryż?
Katie: Jem kaszę.
M-ka: Ale sam jesz ten ryż?
Katie: Nie, ja jem kaszę.
M-ka: No tak. Ale samą jesz tę kaszę?
Katie: Nie, miałam mięso i sos, ale już je zjadłam.
M-ka: Ja też chcę ryż.
Katie: Ale to jest kasza.
M-ka: To ja chcę kaszę.
Katie: Samą kaszę czy z sosem i mięsem?
M-ka: Zbez.
Katie: M-ko, czy chcesz do kaszy mięso?
M-ka: A jest ryż?
Katie: Nie, jest kasza. Chcesz do kaszy mięso?
M-ka: A co to jest mięso?

Srsly?????

8 lutego 2014

Z serii: jak zrobić dziecko w konia. 

M-ka siedzie przed telewizorem i czeka, aż zacznie się Czerwony Kapturek. Przychodzi dziadek:
- M-ko, a Ty będziesz teraz coś oglądać?
M-ka: Tak, Czerwonego Kapturka.
Dziadek (z nadzieją): A chcesz oglądać ze mną Justynę Kowalczyk?
M-ka: A czy ona jest Czerwonym Kapturkiem?
Dziadek: No... będzie biegła z czerwoną czapeczką na głowie.
M-ka: No to chcę.

7 lutego 2014

M-ka kładzie się spać i chce, aby babcia przeczytała Jej bajkę. Babcia bierze książkę do ręki. M-ka patrzy, patrzy i mówi:
- Babciu, ale to jest "Poczytaj mi, mamo"
Babcia: Tak, ja wiem. Znam tę książkę.
M-ka: Ale to jest "Poczytaj mi, MAMO", a Ty jesteś mamą mojej mamy. 

6 lutego 2014

Najpierw zepsuł mi się samochód, a potem miałam delegację do Brukseli. Dla M-ki było oczywiste, że lecę do pracy samolotem, bo przecież mam zepsute auto.
M-ka: Wiesz, tato, jak mama będzie lecieć samolotem, to ja jej będę machać.
Tata: Dobrze, M-ko.
M-ka podnosi głowę do góry:  No, i gdzie ten samolot?

1 lutego 2014

Tata zagaduje M-kę:
Tata: Cześć, jak masz na imię?
M-ka: M-ka.
Tata: A jak ma na imię Twoja mama?
M-ka: Katie.
Tata: A jak ma na imię Twój tata?
M-ka: Bartek.

Czy muszę dodawać, że tata M-ki wcale tak na imię nie ma? ;)

31 stycznia 2014

M-ka bawi się podczas kąpieli przelewając wodę z jednej butelki do drugiej.
- Wiesz mamo, bo ja robię ekspremyment.
Katie: A jaki eksperyment?
M-ka: No ja jeszcze nie wiem.

Prawdziwy naukowiec! ;)

30 stycznia 2014

M-ka wpadła w słowotok. Opowiada, opowiada, buzia się nie zamyka.
Katie: Ale z Ciebie gaduła!
M-ka: A dlaczego gaduła?
Katie: Bo tak dużo mówisz.
M-ka: Bo ja mam problem.
Katie: ??? Jaki masz M-ko problem?
M-ka: W mojej głowie, to pewnie dlatego tak gadam.

28 stycznia 2014

Jest już dosyć późno. Właśnie skończyłyśmy oglądać Śpiącą Królewnę. M-ka przez otwarte drzwi relacjonuje dziadkom treść bajki i ani myśli pójść spać.
Katie: M-ko, co robiła Śpiąca Królewna przez 3/4 bajki?
M-ka: Nie wiem...
Katie: Spała!

M-ka nie zrozumiała aluzji.

26 stycznia 2014

M-kę trochę zastanowił fakt, że księżniczki przestały rozrabiać. Dlatego, pewnego dnia, przed wyjściem do przedszkola otworzyła szafkę, otworzyła pudełko, w którym schowała księżniczki i powiedziała:
- Księżniczki, jestem ciekawa, co dzisiaj zrobicie.
Poszła do przedszkola, a gdy wróciła, okazało się, że księżniczki umyły naczynia w jej zabawkowej kuchni:


24 stycznia 2014

M-ka bawi sie pluszową Hello Kitty. Nie jest to zwykła Hello Kitty - to Hello Kitty ze znakiem zodiaku M-ki. Ma więc odpowiedni znaczek, rogi i ogonek.
M-ka: Mamo, co to za znaczek? 
Katie: To jest znak zodiaku Byk, bo Ty jesteś Bykiem.
M-ka: A jaki ty masz znak zodiaku?
Katie: Lew.
M-ka: A tata?
Katie: Ryby.
M-ka: A ja jestem Bykiem, tak?
Katie: Tak.
M-ka: A dlaczego? Ja bym chciała być kwiatkiem! 

23 stycznia 2014

Wchodzimy do bramy, w której czuć gaz.
Katie: Choć M-ko trochę szybciej, bo chyba gaz się ulatnia, zadzwonimy po pogotowie.
M-ka: Brzydko pachnie. Ktoś jadł wczoraj niedobrą kolację?

21 stycznia 2014

Leci koncert Gunsów z 1992 roku. M-ka patrzy i krzyczy:
- Whoooaaaaa! To Slash!
Po chwili:
- Tato, a czy Slash mnie zna?
Tata: Nie, M-ko, Slash Cię nie zna.
M-ka: Nigdy nie był u mnie w domu? Nawet jak byłam mała?
Tata: Nie.
M-ka (zaskoczona i oburzona): A dlaczego??!!

16 stycznia 2014

12 stycznia 2014

Internety natchnęły mnie na zabawę w Dinovember. W ogóle nie przeszkadzał mi fakt, że mamy styczeń a nie listopad, ani to, że M-ka nie ma wśród zabawek dinozaurów. M-ka ma za to księżniczki, a jak wiadomo, księżniczki nie są aż tak bardzo grzeczne, jak mogłoby się wydawać na pierwszy a nawet drugi rzut oka. A kiedy mają szaleć, jak nie w karnawale?

I tak, chcąc zachęcić M-kę, aby puściła wodze fantazji i zaczęła opowiadać, pozwoliłam księżniczkom na rozrabianie w naszym domu. Na razie delikatnie i tylko przez kilka dni, chcąc wybadać, czy taka forma zabawy będzie M-ce odpowiadać.

W naszym domu, gdy tylko M-ka poszła spać, rozrabiać zaczęły księżniczki:


Oto sprawczynie całego zamieszania (od lewej stoją): Bella, Arielka, Królewna Śnieżka, Dżasmina, Kopciuszek, Roszpunka, Aurora.

Wszystko zaczęło się w poniedziałek rano, gdy M-ka zobaczyła, że jej księżniczki zjadły cukierki, które zostawiła na blacie!


M-ka: Moje księżniczki! Jak wy tu weszłyście? Niegrzeczne księżniczki! Co wy zrobiłyście? Zobaczycie, bo wyrzucę was z domu!

We wtorek księżniczki zaczęły układać puzzle, których M-ka nie posprzątała:


M-ka: Moje księżniczki! Znowu! To wszystko Kopciuszek, to on ściągnął te puzzle!

W środę księżniczki wysypały całą zawartość kosza na papier. Na szczęście nie było tego dużo:


M-ka: Księżniczki! Znowu coś zmalowałyście! I ja nie wiem, jak i czemu, bo ja wtedy spałam! Bo w nocy się śpi, a nie rzuca papierami!

W czwartek to ja stałam się ofiarą szaleństw księżniczek, które dorwały się do moich kosmetyków [to akurat M-ce już tak bardzo nie przeszkadzało ;)]:


Katie: M-ko, czy ruszałaś moje kosmetyki?
M-ka: Nie, ja nie ruszałam.
Katie: Bo wiesz, nie ma ich na miejscu i nie wiem, co się z nimi stało.
M-ka (biegnie do miejsca, gdzie trzymam kosmetyki, zagląda, rzeczywiście nic tam nie ma): Ojejciu! Może babcia albo dziadek zabrali do pracy?
Katie: Nie, myślę, że nie były im potrzebne.
M-ka: To może moja sukienka Kopciuszka? Albo korona? Albo baletki? - chwila zastanowienia - Albo księżniczki!
M-ka biega po mieszkaniu, w końcu znajduje księżniczki:
- Taaak! To księżniczki! Bo wiesz, one chciały być piękne i dlatego wzięły twoje kosmetyki, jak spałaś. Bo one powiedziały, że tak będą się zachowywać w nocy, bo one tak lubią. Skoro chcą być piękne, to ja im pomogę - i tu M-ka zaczyna malować księżniczki moimi kosmetykami.

W piątek księżniczki postanowiły zrobić coś pożytecznego i naprawiły M-ce bransoletkę, którą zerwała:


M-ka (gdy tylko otworzyła oczy): Ciekawe, co dzisiaj zrobiły księżniczki?
Ojej! Księżniczki naprawiły mi bransoletkę, wiesz? Jakie kochane! Zrobiły coś dla mnie, a nie tylko dla siebie. Wiesz, Dżasmina znalazła nitkę i ją przyniosła. Arielka razem z Kopciuszkiem nawlekały koraliki, a Aurora wszystko zawiązała i Śnieżka z Roszpunką ucięły nitkę! Tylko Bella mi nie pomogła...

To akurat moja wina, bo Bella zaginęła mi gdzieś w akcji ;)

W sobotę księżniczki również pomogły M-ce.
Śnieżka, Roszpunka, Dżasmina i Arielka wyprały M-ce sukienkę, którą pobrudziła po karnawałowym balu:


A (odnaleziona) Bella, Kopciuszek i Aurora naprawiły koronę, która pogubiła motylki:


M-ka: No bo wiesz, one chcą, abym poszła z nimi na bal. A w brudnej sukience i połamanej koronie, to nie wypada. 

Przez ten cały czas M-kę bardzo nurtowało, jak te księżniczki to wszystko robią. Podpytywała babci, czy może wie, jak księżniczki wychodzą z pokoju. I w sobotę podczas sprzątania odkryła tę tajemnicę:
- Mamo, ja już wiem! Księżniczki wychodziły, bo nie zamknęłam pudełka, w którym mieszkają.
Mówiąc to, M-ka schowała księżniczki do pudełka i dokładnie je zamknęła. Wtedy stwierdziłam, że jest to sygnał, by zabawę w Dinovember przerwać. Ale za jakiś czas do niej wrócimy. A jak nie my, to na pewno zrobią to księżniczki ;). Bo, jak głosi jedna z ulubionych piosenek M-ki: Księżniczki, też bawić się chcą: