.

.

29 czerwca 2012

M-ka: Chciałabym oglądać gwiazdy, ale nie mam teleskopu.

Zdecydowanie w porównaniu z M-ką byłam dzieckiem opóźnionym pod względem poznawczym, bo ja w wieku 3 lat nie wiedziałam, co to teleskop i do czego służy. Skąd ona wie?

28 czerwca 2012

Tata wiesza w ogródku pranie. Nagle widzi, że na dłoni usiadła mu biedronka:
- M-ko, zobacz co tutaj tacie na ręce usiadło.
M-ka podchodzi, patrzy na biedronkę, patrzy jakimś takim dziwnym wzrokiem na tatę, strzepuje biedronkę z jego dłoni i mówi:
-Tato, ale nie musisz się bać biedronki.

I tak tata stracił w oczach M-ki, bo sam bał się biedronki strącić z dłoni.

25 czerwca 2012

Spędzamy weekend u rodziców naszych znajomych.
Do ogródka wchodzi jakiś pan, wita się z K-lem
K-l: To jest moja żona, a to są nasi przyjaciele.
M-ka (radośnie): A to ja!

Bo najważniejsza jest odpowiednia autoprezentacja.

21 czerwca 2012

Irytowania taty ciąg dalszy:

Tata: Ała!
M-ka: Co się stało?
Tata: Wpadłem na drzwi.
M-ka: A czemu?
Tata: Bo jestem gapa.
M-ka (śmiejąc się): Nie jesteś gapa! Ty jesteś dziewczyna!

Pięć minut później.
M-ka: Tato, mama kukuła* ci szampon.
Tata: No właśnie i to jest szampon dla mężczyzn.
M-ka: Czemu? Przecież jesteś dziewczyną!


*kupiła

20 czerwca 2012

M-ka z uporem maniaka pyta:
- a co to kolor?
Tata z uporem maniaka mówi:
- pyta się: jaki to kolor?
M-ka z oczywistością mówi:
- czerwony!
I dziwi się, że tata tego nie wie. 

19 czerwca 2012

Katie: M-ka widziała kawałek "Małej syrenki" i bardzo jej się spodobała, może jej kupimy?
Kubik: "Mała syrenka"? To o tej rybie?
Katie: ... o jakiej rybie?! O  S Y R E N C E!
Kubik: no to przecież mówię.
Katie: Syrena: pół kobieta, pół ryba. "Gdzie jest Nemo?" było o rybie. "Mała Syrenka" jest o syrence.
Kubik: no to przecież to mam na myśli. Ryba. 

To chyba coś z cyklu: "brzoskwinia to nie kolor".
Ratunku. 

18 czerwca 2012

Czym M-ka najbardziej irytuje swojego tatę? Zwrotami - kierowanymi do obojga rodziców - typu:
- Co robicie, dziewczyny?
- Cześć dziewczyny!

Tata reaguje wtedy dość stanowczo:
- Nie jestem dziewczyną!
- Jesteś dziewczyną!
- Ja jestem chłopakiem!
- Jesteś dziewczyną!
- To jak ja jestem dziewczyną, to ty jesteś chłopakiem!
- Nie jestem chłopakiem. Jestem M-ka córka. Ty jesteś dziewczyną!
- Ja jestem tata! A tata jest... dziewczyną! - rzekł tata i wtedy dotarło do Niego, cóż właśnie powiedział.

Co ciekawe, kiedy spyta się M-ki bez obecności taty, czy tata jest dziewczyną, M-ka odpowiada:
- Nieee, tata jest chłopakiem! 

11 czerwca 2012

Wczoraj M-ka oświadczyła, że chce kupić pomarańczowy statek kupiczny* i poleci w nim w kosmos z mamą i z tatą, wysoko ponad latarnię, oglądać księżyc i gwiazdy ale zaraz potem stwierdziła, że woli oglądać kosmos w telewizji, ponieważ mogłaby wypaść ze statku kupicznego prosto do kałuży pod domem.


* kosmiczny

10 czerwca 2012

M-ka też kibic:
- przed rozpoczęciem meczu, już umyta siedzi na łóżku przed telewizorem z miseczką popcornu na kolanach i krzyczy: mama, tata piłka!!
- w trakcie meczu biega po domu kopiąc piłkę i krzycząc: goool! Wygrałem!
- potrafi powtórzyć: Jacek Gmoch.

9 czerwca 2012

Postawiłam M-kę na parapecie i pokazałam jej tęczę, a potem wyszłam z nią przed dom, aby mogła zobaczyć tęczę w całej okazałości.
- ojej! Jaka śliczna!
Potem, oczywiście M-ka zaczęła się wspinać na parapet, bo:
- Kotek chce zobaczyć tęczę!
- Kotek?
- Tak! No... ja też chcę.

Ale tęcza zniknęła.
M-ka: Nie działa tęcza!!  hmmm... i co ja teraz zrobię? Idziemy naprawić tęczę!

7 czerwca 2012

Związek kota i M-ki jest bardzo burzliwy i szybko ewoluujący.
Zapewne jest też jednym z ważniejszych związków w ich życiu - szczególnie jeśli chodzi o kota. 

Na początku ignorowali się nawzajem, potem kot był zazdrosny, potem M-ka wyrażała zainteresowanie. Potem - ku przerażeniu kota - wyrażała zainteresowanie jego karmą. Przez bardzo długi czas.
Potem kot zaczął wyrażać zainteresowanie jedzeniem M-ki, ale bardzo krótko, gdyż M-ka (w przeciwieństwie do kota) o swoje pożywienie potrafi walczyć.

Gdy M-ka zaczęła być mobilna, kot coraz częściej spędzał czas na dworze.
Bo M-ka chciała się z kotem bawić, a także świecić kotem (nie wnikałam) i zjeść kota.
Kot niekoniecznie wyrażał zainteresowanie jakąkolwiek interakcją z M-ką. 
Głownie dlatego, że zabawa wg M-ki polega na bieganiu za kotem i warczeniu na niego. Do tego z czymś w ręce.
W efekcie kot jedną z deszczowych sobót wolał przesiedzieć w ogrodzie niż z M-ką pod wspólnym dachem. 

Owszem, czasem M-ka mówi, że trzeba wrócić do domu, bo kot jest głodny.
Czasem nawet nakrywa go kocem jak śpi (oczywiście nie swoim).
Ze dwa razy w tygodniu z lekkim zawahaniem, ale jednak go pogłaszcze. 
Wychowuje go krzycząc, gdy wejdzie na stół: ze stołu już!
Robi raban, gdy kot zbliża się do garnków lub do jej zabawek: kotek to jest moje!  

A dziś powiedziała: chcę się bawić kotem!

Gdyby nie powyższe zdarzenia nawinie mogłabym się pocieszać, że chodzi jedynie o brak znajomości przez M-kę zastosowania "z" jako przyimka...

Na wszelki wypadek wypuściliśmy kota na dwór.

4 czerwca 2012

M-ka gra z dziećmi w piłkę nożną.
Według M-ki gra polega na tym, że ona jest lwem więc biega za dziećmi i na nie warczy.

2 czerwca 2012

M-ka w autobusie (tak, by kierowca usłyszał):
- no jechaj, jechaj! Szybciej, głośniej, jeszcze raz! Jaaaazdaaaaa!