Zabawa w Gwiezdne Wojny.
M-ka, jako szturmowiec, dzwoni do Lorda Vadera za pomocą telefonu Hello Kitty:
- Halo? Pan Vader?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyobraźnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyobraźnia. Pokaż wszystkie posty
15 marca 2017
8 marca 2017
M-ka i tata bawią się klockami Lego w Star Wars.
M-ka: Tato, a jak się nazywa, jak jeden człowiek leży na łóżku i opowiada, a drugi tego słucha, wszystko notuje i potem mówi, co tak naprawdę się wydarzyło?
Tata: Hmmm... psycholog?
M-ka: Tak! Psycholog! No to ja tu zrobię takie łóżko. Nie mogę się doczekać, aż płoży się tu Lord Vader i wszystko opowie.
M-ka: Tato, a jak się nazywa, jak jeden człowiek leży na łóżku i opowiada, a drugi tego słucha, wszystko notuje i potem mówi, co tak naprawdę się wydarzyło?
Tata: Hmmm... psycholog?
M-ka: Tak! Psycholog! No to ja tu zrobię takie łóżko. Nie mogę się doczekać, aż płoży się tu Lord Vader i wszystko opowie.
29 grudnia 2016
Wraz z końcem roku zdałam sobie sprawę, że koniec roku oznacza, że listopad też już się skończył. A skoro skończył się listopad, to znaczy, że skończyło się też Dinovember, o którym kompletnie zapomniałam napisać.
Rok temu wspominałam, że formuła z Księżniczkami trochę już zaczyna mi się wyczerpywać, dlatego pomyślałam o wprowadzeniu dinozaurów.
1. Przyjazd
Dinozaury próbowały dostać się do domu przez balkon.
Wzbudziły tym zainteresowanie nie tylko Księżniczek, ale również kota. Kiedy M-ka wstała, to wykrzyknęła:
- Księżniczki coś zrobiły! O... i są dinozaury! Ciekawe czyje to, bo przecież ja nie mam dinozaurów. - po chwili - O nie! A jeśli to są dinozaury Władzia i on po nie przyjdzie?
Wyjaśnię, że Władzio, to ok. 3-letni chłopiec, który w czasie wakacji biegał po podwórku za M-ką i jej przyjaciółką, nie dając im spokoju i śpiewając Mam tę moc, przez co budzi w M-ce poczucie paniki. M-ka przez cały dzień przeżywała, że te dinozaury są kogoś i się zgubiły, ale pod koniec dnia przyjęła do wiadomości, że dinozaury należą do niej i zaczęła je porównywać do tych, które ma narysowane w swojej książce o dinozaurach.
2. Śniadanie
Na widok tego, co dinozaury zrobiły w kuchni, M-ka się roześmiała. Dobrze, że Księżniczki wiedziały jak się zachować,
3. Wielkie żarcie.
Śniadanie było jednak zbyt skromne, dlatego dinozaury postanowiły wyżreć zostawioną eklerkę.
- Widzisz, chyba nie możesz zostawiać jedzenia na wierzchu.
4. Robótki ręczne
Miałam przekazać M-ce pacynkę, ale pomyślałam, że mogły ją przecież zrobić dinozaury.
M-ka: Mamo, chodź szybko! Nie uwierzysz, co zrobiły dinozaury!
Katie: Posprzątały pokój?
M-ka: Nie, coś o wiele lepszego! One uszyły mi Zipiego!
Okazało się, że pacynka bardzo przypomina M-ce Zipiego - bohatera jednych z jej klasowych zajęć. M-ka była przeszczęśliwa, po czym rzekła:
- Ja wiem, kto steruje księżniczkami i dinozaurami. Ty, jak ja śpię.
Moje stanowcze zaprzeczenia działały tylko trochę, natomiast po rozmowie z tatą, który spytał, czy M-ka myśli, że ja umiałabym uszyć takiego Zipiego, M-ka powiedziała:
- Nie, mama, by nie umiała, to jednak dinozaury.
Naprawdę nie wiem, czemu dla mojego dziecka bardziej realne jest to, że jej plastikowe dinozaury ożywają i szyją pacynki, niż to, że ja mogłabym to uszyć...
5. Zajęcia fizyczne
Jak się zjadło tyle eklerek, to trzeba się poruszać. Księżniczki poprowadziły lekcję baletu.
M-ka potrzebowała chwili, by zorientować się, co one robią, ale od razu zauważyła, że:
- Mamo, one coś ci wyniosły z kuchni!
6. Odkrywanie talentów.
W zamian za naukę tańca, dinozaury zrobiły Księżniczkom portrety.
M-ka: I już wiem, że to ty. Dinozaury tak ładnie nie potrafią malować, tylko ty.
Ha! Czyli jest coś, w czym jestem lepsza od dinozaurów!
7. Nocowanie poza domem
Księżniczki wybrały się na noc do babci i zagrały sobie w chińczyka (jedna podczas tej gry straciła głowę i do domu i dinozaurów wróciła tylko jej suknia). Dinozaury tej nocy były wyjątkowo grzeczne.
8. Gadzia rywalizacja
Wyścig z Księżniczkami. Żadna z nich nie ucierpiała.
M-ka: Szkoda, że ten z długą szyją nie wygrał. On jest z nich wszystkich najgrzeczniejszy.
9. Wzruszenie
Z pamiątek przywiezionych znad morza dinozaury i Księżniczki ułożyli imię M-ki. Ta na ten widok aż krzyknęła i się wzruszyła.
10. Toaleta
M-ka: Macie szczęście, że nie użyłyście mojej pasty i szczoteczki.
11. Kino
Księżniczki oczywiście kulturalnie, a dinozaury nie. M-ka przeszczęśliwa, bo miała popcorn na śniadanie. Gorzej, że chciała oglądać Park Jurajski. Na argument, że to nie jest film dla małych dziewczynek zapytała:
- A dla małych dinozaurów jest?
12. Hazard
Wiedziałam, że do tego kiedyś dojdzie: karciane rozgrywki w Czarnego Piotrusia.
M-ka: O, mamo zobacz! To moje dinozaury są na tych kartach!
13. Gry
Dinozaury okazały się bardzo rozrywkowymi dinozaurami.
14. Laurka
M-ka bardzo ucieszyła się z obrazka namalowanego przez dinozaury.
15. Hey, Mr DJ
Potem dinozaury zajęły się sobą: słuchaniem muzyki...
16. Dinozaury mają relaks
Oglądaniem telewizji...
Czytaniem książek...
Tu M-ka zaczęła podejrzewać, że może to tata ma coś wspólnego z ożywaniem dinozaurów. Ale ponieważ M-ka sama chciała pooglądać telewizję pod kocem, to posptrzątała dinozaury przed powrotem taty z pracy.
Tata: To dinozaury nic dzisiaj nie zrobiły?
M-ka: Nie tato, zrobiły, tutaj leżały pod kocem, a te czytały książki - i mówiąc to M-ka zaczęła przynosić je i kłaść tak, jak leżały rano - Hmm, to skoro ty ich rano nie widziałeś, to chyba jednak nie ty nimi sterujesz.
17. Kąpiel
A na koniec dinozaury pięknie się umyły, a potem poszły do pudełka.
Etykiety:
dialogi rodzinne,
dinovember,
foto,
interpretacje,
książka,
kuchnia,
m-kowe,
matka,
media,
music music,
odkrycia,
pierwsze razy,
radosna twórczość,
rozczulenia,
tata,
wyobraźnia,
zabawa,
złote myśli
6 grudnia 2016
M-ka do wizyty Świętego Mikołaja przygotowała się bardzo poważnie.
Upiekła ciastka:
Przygotowała list i poczęstunek:
Potem patrzyła czy nie idzie (była pewna, że widziała na klatce coś czerwonego!
Szybko wytłumaczyla sobie, że to Mikołaj niesie prezenty tym dzieciom, które już śpią).
Tuż przed pójściem spać, zrobiłam popcorn, który miałyśmy jeść przy oglądaniu bajki. Z kuchni słyszę chrupanie.
K: Hej! Nie podjadaj, to jest na film!
M-ka: No co! To mi pomaga na nerwy!
K: A czym się denerwujesz?
M-ka: Że nie dostanę prezentu.
K: Dlaczego? Przecież mówiłaś, że byłaś grzeczna
M-ka: No tak, ale teraz tak myślę, że moglam źle ocenić sytuację. Poza tym może przyjść zły brat Świętego Mikołaja!
K: Kto taki?
M-ka: No wiesz, jego zły brat.
K: A co on robi?
M-ka: Nie daje prezentu, rozlewa mleko i nie je ciastek, tylko je wyrzuca! Do kosza!!
Rano.
Dzwoni budzik. M-ka zawsze oporna na jego dźwięk, tym razem się budzi.
M-ka: Czy już wstajemy?
K: Yhmmm, za chwilę.
M-ka nadal leży, nie wstaje. Kolejny dźwięk budzika.
M-ka: Czy już wstajemy?
K: Yhm.
M-ka zrywa się, patrzy:
- Jest prezent - oddech ulgi a potem zapowietrzanie się i piski na widok prezentu. - muszę coś sprawdzić.
Wstaje i podchodzi do stołu, podnosi talerz:
- Smakowały mu, zjadł wszystkie. Ale trochę mleka zostawił. Jeszcze muszę coś sprawdzić - M-ka znika w przedpokoju, za chwilę wraca - I nawet posprzątał po sobie, bo nie ma śladów.
Upiekła ciastka:
Przygotowała list i poczęstunek:
Potem patrzyła czy nie idzie (była pewna, że widziała na klatce coś czerwonego!
Szybko wytłumaczyla sobie, że to Mikołaj niesie prezenty tym dzieciom, które już śpią).
Tuż przed pójściem spać, zrobiłam popcorn, który miałyśmy jeść przy oglądaniu bajki. Z kuchni słyszę chrupanie.
K: Hej! Nie podjadaj, to jest na film!
M-ka: No co! To mi pomaga na nerwy!
K: A czym się denerwujesz?
M-ka: Że nie dostanę prezentu.
K: Dlaczego? Przecież mówiłaś, że byłaś grzeczna
M-ka: No tak, ale teraz tak myślę, że moglam źle ocenić sytuację. Poza tym może przyjść zły brat Świętego Mikołaja!
K: Kto taki?
M-ka: No wiesz, jego zły brat.
K: A co on robi?
M-ka: Nie daje prezentu, rozlewa mleko i nie je ciastek, tylko je wyrzuca! Do kosza!!
Rano.
Dzwoni budzik. M-ka zawsze oporna na jego dźwięk, tym razem się budzi.
M-ka: Czy już wstajemy?
K: Yhmmm, za chwilę.
M-ka nadal leży, nie wstaje. Kolejny dźwięk budzika.
M-ka: Czy już wstajemy?
K: Yhm.
M-ka zrywa się, patrzy:
- Jest prezent - oddech ulgi a potem zapowietrzanie się i piski na widok prezentu. - muszę coś sprawdzić.
Wstaje i podchodzi do stołu, podnosi talerz:
- Smakowały mu, zjadł wszystkie. Ale trochę mleka zostawił. Jeszcze muszę coś sprawdzić - M-ka znika w przedpokoju, za chwilę wraca - I nawet posprzątał po sobie, bo nie ma śladów.
20 września 2016
14 września 2016
4 września 2016
15 sierpnia 2016
18 lipca 2016
12 lipca 2016
25 kwietnia 2016
W Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich M-ka idąc z dziadkiem za rękę subtelnie aczkolwiek stanowczo prowadzi go do księgarni.
Bo M-ka widziała "Sekret Eleonory" i teraz już wie, że książki żyją dopóty dopóki się je czyta, a wtedy staje się Strażnikiem Książek.
M-ka swoją rolę traktuje bardzo poważnie.
♥
Bo M-ka widziała "Sekret Eleonory" i teraz już wie, że książki żyją dopóty dopóki się je czyta, a wtedy staje się Strażnikiem Książek.
M-ka swoją rolę traktuje bardzo poważnie.
♥
8 marca 2016
M-ka poprosiła dziadka, aby z koców zrobił jej namiot i udaje, że to jej sklep z eliksirami.
Przyszłam na zakupy.
M-ka: Przepraszam, jeszcze nieczynne.
Katie: Ale ja chciałam kupić eliksir!
M-ka; Proszę przyjść później!
Katie [później]: Dzień dobry, poproszę eliksir o smaku truskawkowym.
M-ka: Nie sprzedajemy syropów, a jeśli chce pani syrop na miłość, to my nie mamy składników.
Katie: Ale ja chciałam eliksir...
M-ka: Ale pani wie, że jak go pani wypije, to zmieni się pani w truskawkę, będzie pani puszczała truskawkowe bańki i panią zjedzą?
Katie: No to jaki inny eliksir mi może pani polecić?
M-ka: Proszę stąd wyjść! Proszę opuścić ten namiot!
Absurd rodem z Teatrzyku Zielona Gęś ;)
Przyszłam na zakupy.
M-ka: Przepraszam, jeszcze nieczynne.
Katie: Ale ja chciałam kupić eliksir!
M-ka; Proszę przyjść później!
Katie [później]: Dzień dobry, poproszę eliksir o smaku truskawkowym.
M-ka: Nie sprzedajemy syropów, a jeśli chce pani syrop na miłość, to my nie mamy składników.
Katie: Ale ja chciałam eliksir...
M-ka: Ale pani wie, że jak go pani wypije, to zmieni się pani w truskawkę, będzie pani puszczała truskawkowe bańki i panią zjedzą?
Katie: No to jaki inny eliksir mi może pani polecić?
M-ka: Proszę stąd wyjść! Proszę opuścić ten namiot!
Absurd rodem z Teatrzyku Zielona Gęś ;)
27 stycznia 2016
Razem z dziadkiem gramy w grę wymyśloną przez M-kę. Dokładniej, to próbujemy grać, bo od pół godziny M-ka tłumaczy zasady tej gry, co chwila je zmieniając, a gdy raz próbowaliśmy w nią zagrać, to się okazało, że wszystko zrozumieliśmy źle i M-ka zaczęła tłumaczyć raz jeszcze. Zdaję się, że wtedy westchnęłam.
M-ka: No dobrze, to może zagramy w bierki, bo widzę, że zaczynasz się niepokoić.
M-ka mistrzynią eufemizmów.
M-ka: No dobrze, to może zagramy w bierki, bo widzę, że zaczynasz się niepokoić.
M-ka mistrzynią eufemizmów.
6 grudnia 2015
Wiadomo, że M-ka nie mogła się doczekać tego, aż przyjdzie Mikołaj. Wiadomo, że postanowiła sobie na niego poczekać. Wiadomo, że w międzyczasie zasnęła. Ale gdy jeszcze czuwała, a ja zaglądałam do ciemnego pokoju, podnosiła głowę i pytała:
- Mamo. przyszedł już Mikołaj?
Lub:
- Mikołaju, to Ty?!
Rano przebudziła się, gdy było jeszcze ciemno. Cichutko poszła do łazienki nie zapalając światła. A potem wskoczyła do łóżka i powiedziała:
- Mamo, mamo, wiesz co? Przyszedł Mikołaj! Wypił mleko, zjadł ciasteczka i jak nimi nakruszył! Zabrał też list, ale nie wiem, gdzie są prezenty, bo szukałam ale nie znalazłam, bo było ciemno. To ja jeszcze trochę pośpię i potem poszukam. - po jakiś 30 sekundach - Mamo, a za ile będzie już rano?
Po 20 minutach:
- Mamo, a za ile będzie już jasno?
Po 5 minutach zaczęło szarzeć i M-ka zobaczyła cień prezentu.
- Mamo, mamo! Ja już widzę prezent, zostawił mi prezent!
Katie (średnio kontaktując): To wspaniale, może otworzysz?
M-ka: Nie, nie, ja jeszcze poczekam. Otworzę, jak się obudzę.
Po 30 sekundach:
M-ka: No, to ja już wstaję.
A potem było zapowietrzenie się z zachwytu, pisk, i krzyczenie do Św. Mikołaja, że dziękuje i że w ogóle jest super.
- Mamo. przyszedł już Mikołaj?
Lub:
- Mikołaju, to Ty?!
Rano przebudziła się, gdy było jeszcze ciemno. Cichutko poszła do łazienki nie zapalając światła. A potem wskoczyła do łóżka i powiedziała:
- Mamo, mamo, wiesz co? Przyszedł Mikołaj! Wypił mleko, zjadł ciasteczka i jak nimi nakruszył! Zabrał też list, ale nie wiem, gdzie są prezenty, bo szukałam ale nie znalazłam, bo było ciemno. To ja jeszcze trochę pośpię i potem poszukam. - po jakiś 30 sekundach - Mamo, a za ile będzie już rano?
Po 20 minutach:
- Mamo, a za ile będzie już jasno?
Po 5 minutach zaczęło szarzeć i M-ka zobaczyła cień prezentu.
- Mamo, mamo! Ja już widzę prezent, zostawił mi prezent!
Katie (średnio kontaktując): To wspaniale, może otworzysz?
M-ka: Nie, nie, ja jeszcze poczekam. Otworzę, jak się obudzę.
Po 30 sekundach:
M-ka: No, to ja już wstaję.
A potem było zapowietrzenie się z zachwytu, pisk, i krzyczenie do Św. Mikołaja, że dziękuje i że w ogóle jest super.
5 grudnia 2015
W tym roku również bawiłyśmy się w naszą księżniczkową wersję Dinovember. Precyzując - co wieczór bawiłam się ja inscenizując różne wydarzenia, a M-ka rano odkrywała, cóż takiego zrobiły księżniczki: Kopciuszek, Królewna Śnieżka, Aurora, Arielka, Bella, Roszpunka, Dżasmina.
Niestety po trzech latach u Księżniczek coraz gorzej z kreatywnością, powoli zaczynają zjadać swój własny ogon, dlatego od przyszłego listopada do akcji wkroczą dinozaury, tak jak wersja pierwotna zakłada.
Ale nim odeślemy Księżniczki na ich miejsce w pudełku, zobaczmy, co zrobiły w tym roku.
1. Desant z pudełek: na sznurówkach i na spadochronie zrobionym z chusteczki.
M-ka (piszcząc, skacząc i krzycząc): Księżniczki coś wreszcie zrobiły!!
Po chwili: Przyznaj się, to ty!
Katie: Ale co ja?
M-ka: To ty im tak każesz.
2. Po całym roku spędzonym w pudełku, wiadomo: czas się umyć, popływać na żabie albo i gąbce.
M-ka: Co żeście zrobiły?? Nie, przyznaj się, to ty tak robisz, jak ja śpię.
Po raz drugi udało mi się uniknąć odpowiedzi, ale przed odebraniem M-ki ze szkoły, by nie zostawiać jakichkolwiek niedomówień, zainscenizowałam próbę wydostania się przez wywietrznik w drzwiach. Nie wszystkim się to udało, z powodu obszerności sukien balowych.
M-ka: No dobra, to nie ty. Próbowały się wydostać z łazienki. Ja im pomogę.
M-ka otwiera drzwi od łazienki: No... Jestem pod wrażeniem, nawet po sobie posprzątały.
A pomagając im wydostać się z wywietrzników, M-ka opowiadała, jak minął jej dzień.
3. Kolejnej nocy księżniczki urządziły sobie skate park. Kopciuszek i Śnieżka grały w tenisa. Roszpunka jeździła na jednokołowym rowerze, Arielka z Aurorą grały w kosza a Dżasmina z Bellą jeździły na deskorolce. Dżasmina jeździła nawet po rampie zrobionej z rolki od papieru toaletowego. Złość M-ki, była olbrzymia, bo ona te rolki zbiera...
M-ka: No pięknie! Muszę zbierać wszystko od początku!
Katie: Ale o co chodzi M-ko?
M-ka: One wszystkie idą do kąta kary! Bo Dżasmina mi to pocięła, albo któraś tam!
4. Księżniczki spędziły trochę czasu w kącie kary ale chyba nie na długo, bo rano okazało się, że całą noc układały klocki lego.
M-ka: Ojejku, jak się napracowały! To może już nie będą miały kary?
5. Księżniczki robią też pożyteczne rzeczy, na przykład wymieniają baterie w Furbym.
M-ka: Ale czemu nie wszystkie pomagały?
Okazało się, że jednak Furby psuje się sam siebie a nie z powodu zużytych baterii. Wymiana nic nie pomogła.
M-ka: No nie! Zepsuły mi! Albo włożyły złe baterie. Tato, musimy kupić nowe baterie!
6. I był taki dzień, kiedy M-ka nie mogła znaleźć księżniczek.
M-ka: Nic nie zrobiły? Gdzie one są?
Okazało się, że były przy lustrze, które całe wymazały sercami dla M-ki.
M-ka: Ojej, jakie one są kochane!
A potem zabrały kredki i moją kolorowankę, którą zaczęły kolorować.
M-ka: Zobacz mamo, jak one bardzo ładnie pokolorowały! Ja im pomogę i dokończę!
7. Przed kolejnym dniem w szkole, natemperowały wszystkie kredki (M-ka: O, i nawet tę czarwoną mi natemperowały, jej już bardzo mało jest(, później zrobiły do szkoły śniadanie (M-ka: Ciekawe, co dobrego mi spakowały) i zagrały w Monopol.
M-ka: Wiesz co, Dżasmina, chyba przegrała.
8. Potem dorwały się do moich książek:
M-ka: Ojej, mamo, chyba ci trochę bałaganu narobiły.
A z okazji dnia Pluszowego Misia urządziły wszystkim m-kowym misiom przyjęcie, na którym były kelnerkami.
Widząc to M-ka wydała z siebie okrzyk radości: Jejku, mamo! To jest najfajniejsza rzecz, jaką zrobiły! Proszę, proszę księżniczki róbcie coś cały czas!
A na sam koniec dorwały się do biżuterii i ozdób M-ki.
28 listopada 2015
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















