Dziadek: To jak będzie miał na imię twój pies?
M-ka: Yoko!
Dziadek: Ono?
M-ka: Ona!!!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzyniec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzyniec. Pokaż wszystkie posty
18 grudnia 2017
23 października 2017
3 maja 2017
Gdyby zależało to tylko od niej, to żywiłaby się jedynie parówkami, frytkami i popcornem. Najchętniej jednocześnie. Nad rower stawia hulajnogę i język polski nad matematykę, choć to z niej ma lepsze oceny. Rysuje na czym popadnie i kiedy się da. Robi własne książeczki i uwielbia ugniatać ciasto. Gdy usłyszy Timberlake'a, to nie może ustać w miejscu i patrzy na mnie z niedowierzaniem, gdy mówię, że znam piosenki Michela Jacksona. Uwielbia "Harrego Pottera" i "Serię niefortunnych zdarzeń" ale to Trolle i Krainę Lodu może oglądać na okrągło. Chciałaby, aby bardzo dużo rzeczy się wydarzyło, ale niekoniecznie chciałaby wkładać w to jakiś wysiłek. W dni wolne nie śpi już od 6. Jest bardzo dumna ze swojego autorskiego dania, którym karmi każdego gościa i uważa, że ta potrawa to "petarda" i wygrałaby z nim MasterChef Juniora. Mowa o pomidorkach koktajlowych w bitej śmietanie. Jest mistrzem w Monopol i uwielbia projektować ubrania. Ma swoją przyjaciółkę i paczkę dzieciaków na podwórku. Jak się złości to żywo gestykuluje i przynajmniej raz dziennie zamienia się w kota. Każdą złotówkę odkłada na swojego wymarzonego psa.
28 marca 2017
M-ka przekonała mnie, że oprócz kota, powinnyśmy mieć również psa. Sama określiła rasę, która jest tak brzydka, że od razu się w niej zakochałam. Bez problemu ustaliłyśmy płeć potencjalnego psa, jego umaszczenie, jednak nie mogłyśmy dogadać się w kwestii imienia.
Aż w końcu M-ka powiedziała:
- Wiem, jak będziemy wychodzić z nim na dwór i będziemy chciały go zawołać, to będziemy śpiewać: Tyryryry tyryrytyty, tyryryry, tyryrytytyty tyy tyryryyy tyryryryryryryyyyyyy
Czyli:
Aż w końcu M-ka powiedziała:
- Wiem, jak będziemy wychodzić z nim na dwór i będziemy chciały go zawołać, to będziemy śpiewać: Tyryryry tyryrytyty, tyryryry, tyryrytytyty tyy tyryryyy tyryryryryryryyyyyyy
Czyli:
Jestem za.
18 marca 2017
20 stycznia 2017
M-ka rozwiązuje jakieś zadania w gazetce.
M-ka: Maamoo, przypomnisz mi, co jedzą wiewiórki?
Katie: Orzechy. Twoja wiedza o zwierzątkach mnie czasami zaskakuje.
M-ka: Dlaczego?
Katie: Bo na przykład nie wiesz, jak nazywają się dzieci niektórych zwierząt, albo nie odróżniasz zwierząt.
M-ka: Odróżniam!
Katie: Pamiętam, jak kiedyś nie odróżniałaś pawia od pawiana.
M-ka: Już odróżniam!
Katie: To, co to jest pawian?
M-ka: Ten ptak z kolorowymi piórami?
Śmiem twierdzić, że biologiem, to M-ka nie zostanie ;)
M-ka: Maamoo, przypomnisz mi, co jedzą wiewiórki?
Katie: Orzechy. Twoja wiedza o zwierzątkach mnie czasami zaskakuje.
M-ka: Dlaczego?
Katie: Bo na przykład nie wiesz, jak nazywają się dzieci niektórych zwierząt, albo nie odróżniasz zwierząt.
M-ka: Odróżniam!
Katie: Pamiętam, jak kiedyś nie odróżniałaś pawia od pawiana.
M-ka: Już odróżniam!
Katie: To, co to jest pawian?
M-ka: Ten ptak z kolorowymi piórami?
Śmiem twierdzić, że biologiem, to M-ka nie zostanie ;)
29 sierpnia 2016
Podczas wakacji na wsi M-ce spełniło się jedno z jej marzeń: zobaczyła małe kotki. Przez cały czas bawiła się z tymi kotami i gdy wróciła do domu, to zapałała ogromną miłością do swojego kota Behemota. Cały czas za nim chodziła, próbowała przytulać, zachęcała do zabaw, zaglądała do miski jak jadł, rozmawiała z nim... Kot reagował dość sceptycznie, czasem wpadając w popłoch w niezrozumieniu tego nagłego napadu uczuć.
Pewnego dnia M-ka powiedziała:
- Kocham tego kota.
To było zdaje się pierwszy raz w jej 7-letnim życiu. A potem stało się wielkie nieszczęście, bo jechałyśmy na wakacje, a kot miał zostać u dziadków. Rozpacz M-ki była ogromna. Że ona będzie tęsknić, że nie wytrzyma, że weźmy kota ze sobą, albo nie jedźmy, bo ani ona ani on (aha, jasne) tej rozłąki nie przetrzyma. Niestety - kot został, M-ka wyjechała. Przez trzy pierwsze dni prosiła, aby zadzwonić do kota, żeby mogła pomiauczeć mu do słuchawki.
Dwa tygodnie wakacji minęły, wróciłyśmy do domy, kończę telefoniczną rozmowę z babcią i mówię do M-ki:
- Do babci pojedziemy jednak jutro.
M-ka: A po co?
Katie: Odebrać kota.
Cisza. Po chwili M-ka szeptem:
- Ojejciu. Zapomniałam, że my kota mamy...
5 marca 2016
2 marca 2016
25 listopada 2015
10 listopada 2015
3 lipca 2015
Kiedy M-ka miała 3 lata, kupiliśmy dla kota taki stojący drapak. Kot drapaka nawet nie powąchał, bo M-ka od razu na nim usiadła i go połamała. Od tej pory ma wyrzuty sumienia i od czasu do czasu, jak przechodzimy koło sklepu zoologicznego, mówi:
- Musimy kupić kotu drapak, bo mu go złamałam.
Tym razem, gdy weszłyśmy do sklepu zoologicznego, również zapytała czy taki drapak możemy kotu kupić, a potem zaczęła zachwycać się wszelkimi zabawkami, domkami i miseczkami dla kotów:
- Ojej, jakie to śliczne! Mój kochany kociaczek na pewno by się z takiego ucieszył.
I tak szła wzdłuż regału chcąc kupić wszystkie możliwe akcesoria dla swojego kochanego kociaczka, aż w końcu dotarła do terrarium z królikami.
- Ojej! Jakie śliczne króliczki! Mamo, czy ja mogę mieć królika?
Katie: Wiesz, M-ko, mamy już kota, myślę, ze z królikiem mógłby się nie dogadać.
M-ka: To może, jak kotek umrze, to kupisz mi króliczka?
Tak. Kochany kociaczek...
1 lipca 2015
Ta czarna kropka po środku to robaczek. Robaczek sobie do nas przypełzał i znalazł go sobie kot (czarna plama po lewej stronie). Kot chodził za robaczkiem, wąchał go, czasem go trącał łapką.
Katie: Patrz, M-ko! Kotek bawi się robaczkiem!
M-ka: O jaa! Robaczek!! - rzuciła się biegiem w stronę swojego pokoju i krzyczy - Kotek, kotek nie ruszaj jeszcze robaczka! - I po chwili wraca z pudełkiem małego przyrodnika do łapania owadów (to to pudełko z prawej strony).
No i M-ka postanowiła złapać robaczka. Kot zastygł z miną dziecka, któremu zabrano lizaka. Nawet nie drgnął. M-ka robaczka złapała, stwierdziła, że jednak się go boi i położyła pudełko z robaczkiem przed nada zszokowanym kotem ze słowami:
- Proszę kotku, jednak możesz sobie wziąć robaczka.
23 czerwca 2015
17 maja 2015
Katie: M-ko, a może pójdziemy z dziadkiem do ZOO?
M-ka: Taaak!!! Pójdziemy zobaczyć moje ulubione małpy z fioletowymi tyłkami!!!
W ZOO przy fokach:
M-ka: Ooo, tam jest foczka, moja najlepsza przyjaciółka!
Przy zagrodzie z królikami, nachylając się do królika ze swoim pluszowym pingwinem:
- Widzisz króliczku, to jest mój pingwinek. To pingwin książęcy. Taki słodziak.
Karmiąc kozy:
- Nie kłóćcie się o jedzenie! To nieładnie!
M-ka: Taaak!!! Pójdziemy zobaczyć moje ulubione małpy z fioletowymi tyłkami!!!
W ZOO przy fokach:
M-ka: Ooo, tam jest foczka, moja najlepsza przyjaciółka!
Przy zagrodzie z królikami, nachylając się do królika ze swoim pluszowym pingwinem:
- Widzisz króliczku, to jest mój pingwinek. To pingwin książęcy. Taki słodziak.
Karmiąc kozy:
- Nie kłóćcie się o jedzenie! To nieładnie!
24 lutego 2015
Subskrybuj:
Posty (Atom)




