.

.

28 grudnia 2015

Wygłupiamy się. W pewnym momencie M-ka leży na podłodze, a ja stoję nad nią.
M-ka: O jaaa! Jaka duża kobieta z ciebie!

Hm.

16 grudnia 2015

Kiedyś babcia zrobiła M-ce na drutach bransoletkę. Pewnego dnia M-ka zgubiła ją będąc w szkole i była z tego powodu bardzo smutna. Po południu, w tym samym dniu, w którym M-ka zgubiła bransoletkę, ktoś zadzwonił do drzwi. To była przyjaciółka M-ki, L. Okazało się, ze L znalazła bransoletkę i odniosła ją M-ce. Gdy koleżanka poszła, widzę, że M-ce napływają łzy do oczu.
Katie: Co się stało, kochanie?
M-ka: Nic. Po prostu się wzruszyłam.

7 grudnia 2015

M-ka: Wiesz co, chyba znowu się ktoś we mnie zakochał.
Katie: Kto?
M-ka: Taki chłopiec ze świetlicy.
Katie: A jak ma na imię?
M-ka: Nie wiem, ja go nigdy nie widziałam.
Katie: No to skąd wiesz, że się w Tobie zakochał?
M-ka: No bo mi powiedział. - po chwili ciszy - Ale A. już się we mnie chyba odkochał.
Katie: A dlaczego tak myślisz?
M-ka: Bo już mnie nie goni...

6 grudnia 2015

Wiadomo, że M-ka nie mogła się doczekać tego, aż przyjdzie Mikołaj. Wiadomo, że postanowiła sobie na niego poczekać. Wiadomo, że w międzyczasie zasnęła. Ale gdy jeszcze czuwała, a ja zaglądałam do ciemnego pokoju, podnosiła głowę i pytała:
- Mamo. przyszedł już Mikołaj?
Lub:
- Mikołaju, to Ty?!

Rano przebudziła się, gdy było jeszcze ciemno. Cichutko poszła do łazienki nie zapalając światła. A potem wskoczyła do łóżka i powiedziała:
- Mamo, mamo, wiesz co? Przyszedł Mikołaj! Wypił mleko, zjadł ciasteczka i jak nimi nakruszył! Zabrał też list, ale nie wiem, gdzie są prezenty, bo szukałam ale nie znalazłam, bo było ciemno. To ja jeszcze trochę pośpię i potem poszukam. - po jakiś 30 sekundach - Mamo, a za ile będzie już rano? 
Po 20 minutach:
- Mamo, a za ile będzie już jasno?
Po 5 minutach zaczęło szarzeć i M-ka zobaczyła cień prezentu.
- Mamo, mamo! Ja już widzę prezent, zostawił mi prezent!
Katie (średnio kontaktując): To wspaniale, może otworzysz?
M-ka: Nie, nie, ja jeszcze poczekam. Otworzę, jak się obudzę.
Po 30 sekundach:
M-ka: No, to ja już wstaję.

A potem było zapowietrzenie się z zachwytu, pisk, i krzyczenie do Św. Mikołaja, że dziękuje i że w ogóle jest super.

5 grudnia 2015

W tym roku również bawiłyśmy się w naszą księżniczkową wersję Dinovember. Precyzując - co wieczór bawiłam się ja inscenizując różne wydarzenia, a M-ka rano odkrywała, cóż takiego zrobiły księżniczki: Kopciuszek, Królewna Śnieżka, Aurora, Arielka, Bella, Roszpunka, Dżasmina.

 

Niestety po trzech latach u Księżniczek coraz gorzej z kreatywnością, powoli zaczynają zjadać swój własny ogon, dlatego od przyszłego listopada do akcji wkroczą dinozaury, tak jak wersja pierwotna zakłada. 
Ale nim odeślemy Księżniczki na ich miejsce w pudełku, zobaczmy, co zrobiły w tym roku.

1. Desant z pudełek: na sznurówkach i na spadochronie zrobionym z chusteczki.


M-ka (piszcząc, skacząc i krzycząc): Księżniczki coś wreszcie zrobiły!!
Po chwili: Przyznaj się, to ty!
Katie: Ale co ja?
M-ka: To ty im tak każesz.

2. Po całym roku spędzonym w pudełku, wiadomo: czas się umyć, popływać na żabie albo i gąbce.
M-ka: Co żeście zrobiły?? Nie, przyznaj się, to ty tak robisz, jak ja śpię.

Po raz drugi udało mi się uniknąć odpowiedzi, ale przed odebraniem M-ki ze szkoły, by nie zostawiać jakichkolwiek niedomówień, zainscenizowałam próbę wydostania się przez wywietrznik w drzwiach. Nie wszystkim się to udało, z powodu obszerności sukien balowych.


M-ka: No dobra, to nie ty. Próbowały się wydostać z łazienki. Ja im pomogę.
M-ka otwiera drzwi od łazienki: No... Jestem pod wrażeniem, nawet po sobie posprzątały.
A pomagając im wydostać się z wywietrzników, M-ka opowiadała, jak minął jej dzień.

3. Kolejnej nocy księżniczki urządziły sobie skate park. Kopciuszek i Śnieżka grały w tenisa. Roszpunka jeździła na jednokołowym rowerze, Arielka z Aurorą grały w kosza a Dżasmina z Bellą jeździły na deskorolce. Dżasmina jeździła nawet po rampie zrobionej z rolki od papieru toaletowego. Złość M-ki, była olbrzymia, bo ona te rolki zbiera...


M-ka: No pięknie! Muszę zbierać wszystko od początku!
Katie: Ale o co chodzi M-ko?
M-ka: One wszystkie idą do kąta kary! Bo Dżasmina mi to pocięła, albo któraś tam! 

4. Księżniczki spędziły trochę czasu w kącie kary ale chyba nie na długo, bo rano okazało się, że całą noc układały klocki lego.


M-ka: Ojejku, jak się napracowały! To może już nie będą miały kary?

5. Księżniczki robią też pożyteczne rzeczy, na przykład wymieniają baterie w Furbym.


M-ka: Ale czemu nie wszystkie pomagały?
Okazało się, że jednak Furby psuje się sam siebie a nie z powodu zużytych baterii. Wymiana nic nie pomogła.
M-ka: No nie! Zepsuły mi! Albo włożyły złe baterie. Tato, musimy kupić nowe baterie!

6. I był taki dzień, kiedy M-ka nie mogła znaleźć księżniczek.
M-ka: Nic nie zrobiły? Gdzie one są?
Okazało się, że były przy lustrze, które całe wymazały sercami dla M-ki.
M-ka: Ojej, jakie one są kochane!

A potem zabrały kredki i moją kolorowankę, którą zaczęły kolorować.
M-ka: Zobacz mamo, jak one bardzo ładnie pokolorowały! Ja im pomogę i dokończę!


7. Przed kolejnym dniem w szkole, natemperowały wszystkie kredki (M-ka: O, i nawet tę czarwoną mi natemperowały, jej już bardzo mało jest(, później zrobiły do szkoły śniadanie (M-ka: Ciekawe, co dobrego mi spakowały) i zagrały w Monopol.
M-ka: Wiesz co, Dżasmina, chyba przegrała.


8. Potem dorwały się do moich książek:
M-ka: Ojej, mamo, chyba ci trochę bałaganu narobiły.
A z okazji dnia Pluszowego Misia urządziły wszystkim m-kowym misiom przyjęcie, na którym były kelnerkami. 
Widząc to M-ka wydała z siebie okrzyk radości: Jejku, mamo! To jest najfajniejsza rzecz, jaką zrobiły! Proszę, proszę księżniczki róbcie coś cały czas!


A na sam koniec dorwały się do biżuterii i ozdób M-ki.