.

.

6 grudnia 2016

M-ka do wizyty Świętego Mikołaja przygotowała się bardzo poważnie.
Upiekła ciastka:


ciastka


Przygotowała list i poczęstunek:

ciastka, mleko, list, Święty Mikołaj

 Potem patrzyła czy nie idzie (była pewna, że widziała na klatce coś czerwonego!
Szybko wytłumaczyla sobie, że to Mikołaj niesie prezenty tym dzieciom, które już śpią).

dziewczynka

Tuż przed pójściem spać, zrobiłam popcorn, który miałyśmy jeść przy oglądaniu bajki. Z kuchni słyszę chrupanie.
K: Hej! Nie podjadaj, to jest na film!
M-ka: No co! To mi pomaga na nerwy!
K: A czym się denerwujesz?
M-ka: Że nie dostanę prezentu.
K: Dlaczego? Przecież mówiłaś, że byłaś grzeczna
M-ka: No tak, ale teraz tak myślę, że moglam źle ocenić sytuację. Poza tym może przyjść zły brat Świętego Mikołaja!
K: Kto taki?
M-ka: No wiesz, jego zły brat.
K: A co on robi?
M-ka: Nie daje prezentu, rozlewa mleko i nie je ciastek, tylko je wyrzuca! Do kosza!!

Rano.

Dzwoni budzik. M-ka zawsze oporna na jego dźwięk, tym razem się budzi.
M-ka: Czy już wstajemy?
K: Yhmmm, za chwilę.
M-ka nadal leży, nie wstaje. Kolejny dźwięk budzika.
M-ka: Czy już wstajemy?
K: Yhm.
M-ka zrywa się, patrzy:
- Jest prezent - oddech ulgi a potem zapowietrzanie się i piski na widok prezentu. - muszę coś sprawdzić.
Wstaje i podchodzi do stołu, podnosi talerz:
- Smakowały mu, zjadł wszystkie. Ale trochę mleka zostawił. Jeszcze muszę coś sprawdzić - M-ka znika w przedpokoju, za chwilę wraca - I nawet posprzątał po sobie, bo nie ma śladów.


2 komentarze: