M-ka bawi się z tatą w Kopciuszka. Tata jest matką chrzestną, a M-ka Kopciuszkiem. Z wielkim zaangażowaniem odgrywają scenę, kiedy matka chrzestna wyczarowuje dla Kopciuszka suknię na bal. Potem, raz za razem, z myszek czaruje konie. Kopciuszek przynosi wyimaginowaną dynię na karetę. Szukają szczura na woźnicę. Wszystko trwa i trwa, po czym nadchodzi czas tłumaczeń:
Tata: Kopciuszku, spełnia się Twoje marzenie. Jedziesz na bal, ale pamiętaj, że o północy piękna suknia zniknie, nie będzie już karety, konie zamienią się w myszy, a woźnica w szczura. Pamiętaj, wróć do domu przed północą!
M-ka: To dość mało czasu...
Tata (lekko zbity z tropu, gdyż takiej odpowiedzi się nie spodziewał): Może mało, ale zdążysz się pobawić na wspaniałym balu na zamku. Tylko pamiętaj, wróć przed północą.
M-ka: Nie dam rady...

31 grudnia 2013
29 grudnia 2013
M-ka: Tato, to wygląda ja opaska!
Tata: TAK! Jak OPASKA - by zrozumieć skąd wzięła się taka radość taty odsyłam tu
M-ka: Jak taka mała pomaseczka.
Tata: TAK! Jak OPASKA - by zrozumieć skąd wzięła się taka radość taty odsyłam tu
M-ka: Jak taka mała pomaseczka.
28 grudnia 2013
27 grudnia 2013
25 grudnia 2013
23 grudnia 2013
22 grudnia 2013
21 grudnia 2013
19 grudnia 2013
M-ka postanowiła zorganizować dla mnie koncert. Babcia grała na gitarze, dziadek wybijał rytm pokrywkami od garnków, a M-ka śpiewała wymyśloną przez siebie piosenkę. Niestety ciężko było zorientować się, co właściwie śpiewa, poza jedną, wciąż powtarzaną frazą:
- (...) i zagra o wszystko.
Dziadek: M-ko, a o czym jest ta piosenka?
M-ka: No o słoneczniku. Jednym.
Dziadek: No a gdzie ten słonecznik w tekście?
M-ka: No na końcu.
I zaczyna śpiewać:
I zagra o wszystko. I był słonecznik i był jeden. A drugi poszedł do sklepu i dlatego został jeden.
- (...) i zagra o wszystko.
Dziadek: M-ko, a o czym jest ta piosenka?
M-ka: No o słoneczniku. Jednym.
Dziadek: No a gdzie ten słonecznik w tekście?
M-ka: No na końcu.
I zaczyna śpiewać:
I zagra o wszystko. I był słonecznik i był jeden. A drugi poszedł do sklepu i dlatego został jeden.
17 grudnia 2013
15 grudnia 2013
M-ka bardzo polubiła przygotowany dla niej kalendarz adwentowy. Co więcej, w ogóle nie dyskutowała z tym, że każdego dnia otwieramy tylko jedno pudełko. Czasem podglądała co tam może się mieścić w innym pudełku, ale nigdy dodatkowego nie otworzyła.
Pudełka otwieramy rano, przed wyjściem do przedszkola. Wyjątkiem był wtorek, w porannym pośpiechu obie o tym zapomniałyśmy. Po powrocie do domu, mówię M-ce, aby otworzyła sobie pudełko, na co M-ka:
- Mamo, ale można tylko jedno dziennie.
Katie: Tak, ale dzisiaj rano nie otwierałaś, dlatego możesz otworzyć teraz.
I to był moment, kiedy mojemu dziecku się wszystko pomieszało. W środę rano otworzyła kolejne pudełko, przy moich słowach, że musimy się spieszyć, bo się spóźni do przedszkola na śniadanie. Wracam do domu, patrzę, a na stole otwarte pudełko z numerem 12. A w środę był 11. M-ka śpi. Pytam dziadka, co z tym pudełkiem nr 12?
- No, powiedziała, że musi otworzyć pudełko nr 12, bo dziś rano nie zdążyła, bo musiała się spieszyć na śniadanko.
W tym czasie M-ka się przebudza i łypie na mnie jednym okiem udając, że jej nie ma, bo wie, że przeskrobała.
Katie: Ale M-ka dzisiaj otworzyła pudełko nr 11. Bo dziś jest 11. Pudełko nr 12 otwiera się 12tego, czyli jutro...
W tym momencie załamałam się, że mój tato, nie rozumie zasad adwentowego kalendarza.
Dziadek: Zrobiła mnie w konia!
Pomyślałam, że M-ce wszystko pomyliło się przez ten wtorek. Dlatego znów tłumaczę i wyjaśniam dlaczego w czwartek nie otworzy kolejnego pudełka.
Wracam w czwartek z pracy. Na stole otwarte pudełko nr 13. M-ka, jakimś dziwnym trafem musi coś załatwić w pokoju za zamkniętymi drzwiami.
Dziadek: No ale mówiła, że dzisiaj rano nie otwierała pudełka!
Katie: Tak... bo wczoraj otworzyła dwa. W tym jedno z dzisiaj, a dziś otworzyła pudełko na jutro...
Dziadek: Znowu zrobiła mnie w konia!
Ona? Poważnie?
I ja się wcale nie dziwię, że niektórzy uważają, że trudno wytłumaczyć dziecku cel, zasady i istotę kalendarza adwentowego, skoro niektórzy dorośli ich nie rozumieją ;)
11 grudnia 2013
8 grudnia 2013
Postanowiłam wykorzystać Świętego Mikołaja.
W celach pedagogicznych, rzecz jasna.
Pomyślałam, że to dobry czas na przejrzenie m-kowych zabawek. M-ka na wieść, że zabawki, książki, z których wyrosła i się już nimi nie bawi, zaniesiemy do przedszkola, bardzo się ucieszyła i ochoczo przystąpiła do pracy.
Na początku, cała dumna chodziła po domu i co chwila informowała babcię i dziadka, że ma bardzo dużo zabawek, że Mikołaj przyniósł jej nowe, więc te, którymi się bawi, zostawi w domu, natomiast pozostałe odda do przedszkola.
Gdy już zakończyła działania PRowe i skupiła się na zadaniu właściwym, zrozumiała, że każda zapomniana, znaleziona gdzieś na dnie zabawka to najlepsza zabawka ever. W związku z tym M-ka każdą zapomnianą, znalezioną gdzieś na dnie zabawką musiała się pobawić. W efekcie okazało się, że żadnej zapomnianej, znalezionej gdzieś na dnie zabawki nie można było wrzucić do pudła, bo przecież się bawię, a oddajemy te, którymi się nie bawię. Jednak największym zaskoczeniem było, gdy M-ka na widok książeczek dla dzieci w wieku 1-2 lata powiedziała: Ohhh, to moje najulubieńsze książeczki! Czytam je codziennie!
Żeby nie było: M-ka dobre serce ma i w końcu pudło zabawkami zostało zapełnione ;)
2 grudnia 2013
30 listopada 2013
M-ka się bawi i pod nosem powtarza coś, co brzmi, jak:
- Gudemole, gudemole, gudemole...
Dziadek (który usłyszał: kurde mole): M-ko, co ty mówisz?
M-ka milczy.
Dziadek: A kto tak jeszcze mówi?
M-ka: Pan Angielski
Dziadek, babcia, Katie: ???????
M-ka, patrząc na nas jak na przybyszów z innej planety i tym razem wyraźnie: No good morning, to po angielsku znaczy "dzień dobry". Nie wiecie?
- Gudemole, gudemole, gudemole...
Dziadek (który usłyszał: kurde mole): M-ko, co ty mówisz?
M-ka milczy.
Dziadek: A kto tak jeszcze mówi?
M-ka: Pan Angielski
Dziadek, babcia, Katie: ???????
M-ka, patrząc na nas jak na przybyszów z innej planety i tym razem wyraźnie: No good morning, to po angielsku znaczy "dzień dobry". Nie wiecie?
29 listopada 2013
28 listopada 2013
27 listopada 2013
26 listopada 2013
24 listopada 2013
18 listopada 2013
17 listopada 2013
15 listopada 2013
Dziadek znów zostawił na stole w kuchni monety. M-ka kręci się przy nich, kręci i pyta:
M-ka: A czyje to pieniądze?
Katie: Dziadka.
M-ka dalej się kręci po czym idzie po swoją świnkę skarbonkę.
Dziadek: A gdzie ty idziesz z tą skarbonką?
M-ka: No, do kuchni.
Dziadek: A po co?
M-ka: Bo śwince brakuje dwóch pieniążków i ja jej muszę dać. Naprawdę.
Dziadek: A skąd ty weźmiesz pieniądze dla świnki?
M-ka: No od ciebie. Ale tylko dwa.
M-ka idzie do kuchni wrzuca dwie monety, potrząsa (już pełną) skarbonką i mówi:
- Jeszcze brakuje.
Po czym wrzuca trzecią monetę.
M-ka: A czyje to pieniądze?
Katie: Dziadka.
M-ka dalej się kręci po czym idzie po swoją świnkę skarbonkę.
Dziadek: A gdzie ty idziesz z tą skarbonką?
M-ka: No, do kuchni.
Dziadek: A po co?
M-ka: Bo śwince brakuje dwóch pieniążków i ja jej muszę dać. Naprawdę.
Dziadek: A skąd ty weźmiesz pieniądze dla świnki?
M-ka: No od ciebie. Ale tylko dwa.
M-ka idzie do kuchni wrzuca dwie monety, potrząsa (już pełną) skarbonką i mówi:
- Jeszcze brakuje.
Po czym wrzuca trzecią monetę.
13 listopada 2013
12 listopada 2013
M-ka się lekko zadrapała. Akurat z wizytą wpadła ciocia K, która ma mnóstwo plastrów w Hello Kitty. No to wiadomo, że zadrapanie było na tyle poważne, że należało przykleić plaster. M-ka szaleje, plaster się odkleił, więc zażyczyła sobie kolejnego. Ciocia dzielnie przykleja.
Dziadek (do M-ki): Na głowę sobie przyklej.
M-ka (dotykając czoła): No coś ty, przecież ja tu nic nie mam.
Dziadek (do M-ki): Na głowę sobie przyklej.
M-ka (dotykając czoła): No coś ty, przecież ja tu nic nie mam.
4 listopada 2013
3 listopada 2013
1 listopada 2013
Poniedziałek - wtorek - środa - czwartek, godz. 7:00, pobudka do przedszkola.
M-ka:
Wiesz, mamo ja chcę jeszcze pospać.
lub:
Wiesz, mamo, ja się jeszcze nie wyspałam.
lub:
Wiesz, mamo, ja jeszcze ziewam.
lub:
Wiesz, mamo, ja się chce jeszcze wyspać.
Czwartek wieczór:
M-ka: Wiesz, mamo, ja się jutro będę chciała wyspać i będę spała długo, długo, długo.
Piątek, 1 listopada, godz. 6:05
M-ka: Wiesz, mamo, ja chyba jednak dzisiaj nie chcę się wyspać.
Co było do przewidzenia...
M-ka:
Wiesz, mamo ja chcę jeszcze pospać.
lub:
Wiesz, mamo, ja się jeszcze nie wyspałam.
lub:
Wiesz, mamo, ja jeszcze ziewam.
lub:
Wiesz, mamo, ja się chce jeszcze wyspać.
Czwartek wieczór:
M-ka: Wiesz, mamo, ja się jutro będę chciała wyspać i będę spała długo, długo, długo.
Piątek, 1 listopada, godz. 6:05
M-ka: Wiesz, mamo, ja chyba jednak dzisiaj nie chcę się wyspać.
Co było do przewidzenia...
29 października 2013
28 października 2013
20 października 2013
19 października 2013
17 października 2013
13 października 2013
12 października 2013
9 października 2013
Oto M-ka powiedziała:
- Mamo, mam piosenkę, musimy zapisać słowa.
Prezentuję więc piosenkę pod tytułem Piosenka o myszce.
Słowa i muzyka: M-ka [słowa się nie zmieniają, muzyka za każdym razem, jakby w innym tonie:)]
- Mamo, mam piosenkę, musimy zapisać słowa.
Prezentuję więc piosenkę pod tytułem Piosenka o myszce.
Słowa i muzyka: M-ka [słowa się nie zmieniają, muzyka za każdym razem, jakby w innym tonie:)]
Nie znamy burz
I co może się stać?
I zawołaj szybko mysz.
Dziecko płakało, bo upuściło loda.
[Oklaski. Kurtyna.]
7 października 2013
6 października 2013
W relacjach M-ka - kot, kot - M-ka nastąpił kolejny przełom.
Przełom ze strony kota wygląda następująco: Kot nie chowa się już na widok M-ki. Kot do M-ki podchodzi i ociera się o jej nogi.
Przełom ze strony M-ki wygląda następująco: M-ka nie krzyczy na widok kota: Koooteeeek! ochrzaniając go za wszystko, co zrobił i czego nie. M-ka się z kotem bawi, M-ka kota głaska. Co więcej, ostatnio obchodziliśmy hucznie m-kowy dzień kota.
Najpierw M-ka postanowiła zrobić kotu zabawkę. Z plasteliny:
Potem M-ka stwierdziła, że kotek musi mieć swoje pudełko na zabawki:
A zaraz potem doszła do wniosku, że kotek musi mieć swoje łóżko:
Przełom ze strony kota wygląda następująco: Kot nie chowa się już na widok M-ki. Kot do M-ki podchodzi i ociera się o jej nogi.
Przełom ze strony M-ki wygląda następująco: M-ka nie krzyczy na widok kota: Koooteeeek! ochrzaniając go za wszystko, co zrobił i czego nie. M-ka się z kotem bawi, M-ka kota głaska. Co więcej, ostatnio obchodziliśmy hucznie m-kowy dzień kota.
Najpierw M-ka postanowiła zrobić kotu zabawkę. Z plasteliny:
Potem M-ka stwierdziła, że kotek musi mieć swoje pudełko na zabawki:
A zaraz potem doszła do wniosku, że kotek musi mieć swoje łóżko:
Kot i M-ka są wniebowzięci.
Dziadek trochę mniej, bo te pudełka były mu do czegoś potrzebne ;)
24 września 2013
Oglądamy z M-ką "Pamiętniki Barbie" [tego faktu proszę nie komentować ;)]
Barbie: Kiedy widzę Toda, czuję motylki w brzuchu.
M-ka: Mamo... ja też chcę czuć motylki w brzuchu!
Katie: Przyjdzie taki czas, że poczujesz, kochanie.
M-ka: Naprawdę? A kiedy poczuję?
Katie: Tego nie wiem, ale na pewno będzie to niespodziewane, a jak je poczujesz, to będziesz bardzo szczęśliwa.
M-ka: A ty, mamo? Czułaś kiedyś motylki?
Katie: Tak, nie raz.
Barbie: Kiedy widzę Toda, czuję motylki w brzuchu.
M-ka: Mamo... ja też chcę czuć motylki w brzuchu!
Katie: Przyjdzie taki czas, że poczujesz, kochanie.
M-ka: Naprawdę? A kiedy poczuję?
Katie: Tego nie wiem, ale na pewno będzie to niespodziewane, a jak je poczujesz, to będziesz bardzo szczęśliwa.
M-ka: A ty, mamo? Czułaś kiedyś motylki?
Katie: Tak, nie raz.
23 września 2013
22 września 2013
20 września 2013
M-ka instruuje mnie w nowej zabawie, którą sama wymyśliła. Zabawa jest o niedźwiedziu, który nie spał.
M-ka: Mamo, musisz siąść.
Katie siada.
M-ka: Mamo, powiedz: "nie chce mi się spać"
Katie: Nie chce mi się spać.
M-ka: A teraz skocz, ale po linii.
Katie skacze w stronę M-ki (po prawej stronie od Katie stoi dziadek)
M-ka: Ale nieeee! Nie skacz do ludzi, skacz do dziadka!
M-ka: Mamo, musisz siąść.
Katie siada.
M-ka: Mamo, powiedz: "nie chce mi się spać"
Katie: Nie chce mi się spać.
M-ka: A teraz skocz, ale po linii.
Katie skacze w stronę M-ki (po prawej stronie od Katie stoi dziadek)
M-ka: Ale nieeee! Nie skacz do ludzi, skacz do dziadka!
17 września 2013
15 września 2013
Pewnego dnia tata bardzo wcześnie zbudził M-kę do przedszkola. Tak wcześnie, że na dworze było jeszcze ciemno.
M-ka: Tato, ale jest noc...
Tata zaczął tłumaczyć, że już rano, że jesień, że pory roku, że dzień krótszy i M-ka jakby zrozumiała.
A po południu wychodząc z sali przedszkolnej rzekła do taty obrażonym głosem:
- Powiedziałam pani, że obudziłeś mnie w środku nocy!
M-ka: Tato, ale jest noc...
Tata zaczął tłumaczyć, że już rano, że jesień, że pory roku, że dzień krótszy i M-ka jakby zrozumiała.
A po południu wychodząc z sali przedszkolnej rzekła do taty obrażonym głosem:
- Powiedziałam pani, że obudziłeś mnie w środku nocy!
9 września 2013
8 września 2013
4 września 2013
27 sierpnia 2013
Jedziemy z M-ką w góry. Gubię się strasznie i nie mogę wyjechać z miasta, do którego w ogóle nie powinnam wjeżdżać. W końcu poddaję się i włączam GPS.
Kiedy mijamy tablicę docelowej miejscowości, mówię do M-ki:
- M-ko, już jesteśmy na miejscu.
GPS dalej prowadzi do ośrodka.
M-ka do GPSa: Już nie musi pan mówić, już jesteśmy na miejscu, już nie potrzebujemy pana pomocy.
Kiedy mijamy tablicę docelowej miejscowości, mówię do M-ki:
- M-ko, już jesteśmy na miejscu.
GPS dalej prowadzi do ośrodka.
M-ka do GPSa: Już nie musi pan mówić, już jesteśmy na miejscu, już nie potrzebujemy pana pomocy.
25 sierpnia 2013
6 sierpnia 2013
4 sierpnia 2013
3 sierpnia 2013
W domu wielkie pakowanie, bo babcia z dziadkiem zabierają M-kę nad morze. M-ka się bawi, mówi sama do siebie:
- Babcia, jest. Dziadek, jest. Mama, jest. M-ka, jest. Torba babci, jest. Clifford, jest. Aparat na komary, jest.
Podchodzę i co widzę? M-ka na kartce papieru odznacza spakowane rzeczy.
Co oznacza, że M-ka ma listę.
Co oznacza, że popsułam dziecko ;)
- Babcia, jest. Dziadek, jest. Mama, jest. M-ka, jest. Torba babci, jest. Clifford, jest. Aparat na komary, jest.
Podchodzę i co widzę? M-ka na kartce papieru odznacza spakowane rzeczy.
Co oznacza, że M-ka ma listę.
Co oznacza, że popsułam dziecko ;)
2 sierpnia 2013
Poniedziałek. Tata czesze M-kę w koński ogon. Widać lekkie niedociągnięcia, ale ujdzie.
Wtorek. Tata czesze M-kę w koński ogon. Jego umiejętności są coraz lepsze, niedociągnięć coraz mniej.
Środa. Tata czesze M-kę w koński ogon. Tym razem fryzura idealna. Tata rośnie z dumy. M-ka wesoło podbiega do lustra. Przygląda się sobie, odwraca się do dumnego taty i pyta:
- Znowu to samo?
Wtorek. Tata czesze M-kę w koński ogon. Jego umiejętności są coraz lepsze, niedociągnięć coraz mniej.
Środa. Tata czesze M-kę w koński ogon. Tym razem fryzura idealna. Tata rośnie z dumy. M-ka wesoło podbiega do lustra. Przygląda się sobie, odwraca się do dumnego taty i pyta:
- Znowu to samo?
1 sierpnia 2013
26 lipca 2013
24 lipca 2013
22 lipca 2013
19 lipca 2013
18 lipca 2013
17 lipca 2013
16 lipca 2013
15 lipca 2013
12 lipca 2013
Wychodzimy z M-ką z domu.
Dziadek (do M-ki): Masz kluczyki do samochodu?
M-ka: Nie, ja nie mam kluczyków i nie mam samochodu.
Dziadek: A dokumenty swoje wzięłaś?
M-ka zastyga, myśli: Nie, nie wzięłam.
Dziadek: No, jak to tak wychodzić z domu bez dokumentów?
M-ka biega po mieszkaniu: Maamoo, gdzie są moje dokumenty?
Katie: Ja mam w portfelu, twoje dokumenty.
M-ka podchodzi, wyciąga do mnie rękę i mówi: No to daj!
I od tej pory M-ka nosi swoje "dokumenty" w placaku.
Kartę stałego klienta do weterynarza ;)
Dziadek (do M-ki): Masz kluczyki do samochodu?
M-ka: Nie, ja nie mam kluczyków i nie mam samochodu.
Dziadek: A dokumenty swoje wzięłaś?
M-ka zastyga, myśli: Nie, nie wzięłam.
Dziadek: No, jak to tak wychodzić z domu bez dokumentów?
M-ka biega po mieszkaniu: Maamoo, gdzie są moje dokumenty?
Katie: Ja mam w portfelu, twoje dokumenty.
M-ka podchodzi, wyciąga do mnie rękę i mówi: No to daj!
I od tej pory M-ka nosi swoje "dokumenty" w placaku.
Kartę stałego klienta do weterynarza ;)
11 lipca 2013
10 lipca 2013
Otwieram paczkę chipsów. Swoją paczkę chipsów.
M-ka: Maamooo, a podzielimy sie razem chipsami?
Katie: A masz swoje chipsy, aby się ze mną podzielić?
M-ka: Nie, ja chcę podzielić się ze mną Twoimi chipsami. Bo wiesz, to bardzo grzecznie się dzielić - M-ka bierze do ręki miskę z chipsami:
- Maamooo, mogę cię poczęstować twoimi chipsami?
M-ka: Maamooo, a podzielimy sie razem chipsami?
Katie: A masz swoje chipsy, aby się ze mną podzielić?
M-ka: Nie, ja chcę podzielić się ze mną Twoimi chipsami. Bo wiesz, to bardzo grzecznie się dzielić - M-ka bierze do ręki miskę z chipsami:
- Maamooo, mogę cię poczęstować twoimi chipsami?
8 lipca 2013
6 lipca 2013
Mych nominowała Szaleństwa Panny M-ki do Liebster Award. Bardzo dziękujemy za wyróżnienie :)
A ja odpowiem na zadane przez Mych pytania.
1. Róż i koronki, czy mała chłopczyca?
Nawet w różowych koronkach chłopczyca ;)
2. Ulubiona bajka (TV i książkowa)
Z książek ostatnio na tapecie "Przygody Koziołka Matołka" z TV "Ralph Demolka". Niezmiennie "My Little Pony"
3. Najbardziej zaskakująca umiejętność (każdej) córki?
Branie taty pod włos ;)
4. Najfajniejsza miejscówka na wyjazd z dzieckiem?
Wieś.
5. Nieodżałowany błąd wychowawczy?
Jak na razie wyciągnęłam wnioski i odżałowałam wszystkie.
6. Gdyby tylko od Ciebie zależało, kim (każda) córka powinna zostać w przyszłości?
Pewną siebie i świadomą swojej wartości kobietą.
7. Na co nie pozwalasz?
Na trzymanie nóg na stole, jedzenie kolacji w łóżku, męczenie kota i podjadanie mu karmy ;)
8. Najwięcej czasu moje dziecko spędza na...?
Gadaniu ;)
9. Ulubione zwierzątko córki?
Koń. W porywach czułości kot ;)
10. Czego Twoja córka się boi?
Ciemności.
11. Najbardziej kocham w mojej córce...?
To, że jest M-ką :)
A ja odpowiem na zadane przez Mych pytania.
1. Róż i koronki, czy mała chłopczyca?
Nawet w różowych koronkach chłopczyca ;)
2. Ulubiona bajka (TV i książkowa)
Z książek ostatnio na tapecie "Przygody Koziołka Matołka" z TV "Ralph Demolka". Niezmiennie "My Little Pony"
3. Najbardziej zaskakująca umiejętność (każdej) córki?
Branie taty pod włos ;)
4. Najfajniejsza miejscówka na wyjazd z dzieckiem?
Wieś.
5. Nieodżałowany błąd wychowawczy?
Jak na razie wyciągnęłam wnioski i odżałowałam wszystkie.
6. Gdyby tylko od Ciebie zależało, kim (każda) córka powinna zostać w przyszłości?
Pewną siebie i świadomą swojej wartości kobietą.
7. Na co nie pozwalasz?
Na trzymanie nóg na stole, jedzenie kolacji w łóżku, męczenie kota i podjadanie mu karmy ;)
8. Najwięcej czasu moje dziecko spędza na...?
Gadaniu ;)
9. Ulubione zwierzątko córki?
Koń. W porywach czułości kot ;)
10. Czego Twoja córka się boi?
Ciemności.
11. Najbardziej kocham w mojej córce...?
To, że jest M-ką :)
1 lipca 2013
M-ka poszła z dziadkami na Stadion Miejski na imprezę dla przedszkolaków. Chciała przejść między siedzeniami na trybunie, ale jedno z dzieci siedziało w taki sposób, że M-ka nie mogła się przedostać. Podparła ręce na biodrach, spojrzała bez słowa na chłopca, a ten... posłusznie wstał i ustąpił jej miejsca.
To się nazywa budzić respekt wzrokiem ;)
To się nazywa budzić respekt wzrokiem ;)
29 czerwca 2013
M-ka na zajęcia z rehabilitacji potrzebuje specjalnej taśmy. Tata zamawia taśmę w Internecie.
M-ka: Tato, co robisz?
Tata: Właśnie zamówiłem ci taśmę do ćwiczeń.
M-ka: Ojej, naprawdę?
Tata: Tak.
M-ka: A gdzie ona jest?
Tata: Musimy poczekać, aż nam ją przyniesie pan listonosz.
M-ka zła, po pięciu minutach, tupiąc nogą:
- No i gdzie jest ten listonosz?!
M-ka: Tato, co robisz?
Tata: Właśnie zamówiłem ci taśmę do ćwiczeń.
M-ka: Ojej, naprawdę?
Tata: Tak.
M-ka: A gdzie ona jest?
Tata: Musimy poczekać, aż nam ją przyniesie pan listonosz.
M-ka zła, po pięciu minutach, tupiąc nogą:
- No i gdzie jest ten listonosz?!
28 czerwca 2013
27 czerwca 2013
26 czerwca 2013
Przyszli panowie instalować dekoder. M-ka bardzo szczegółowo zdała im relację z minionego dnia. Do domu wrócił dziadek:
M-ka: Dziadku, dziadku, choć zobacz, mamy gości! - M-ka zaciągnęła dziadka to pokoju - Dziadku, to są goście. Goście, to jest mój dziadek.
Po jakimś czasie M-ka, przy panach od dekodera, pyta:
- Tatooo, a kiedy ci panowie sobie już pójdą?
Tata wyjaśnia M-ce, że panowie pracują i trzeba być cicho, aby im nie przeszkadzać. Wchodzi babcia, aby zapytać panów o jakieś sprawy techniczne. M-ka podpbiega do babci:
- Cicho, panowie pracują, nie wolno im przeszkadzać.
A potem M-ka poszła na basen. Gdy wróciła, panów już nie było. M-ka popłakała się, że nie zdążyła się z nimi pożegnać.
M-ka: Dziadku, dziadku, choć zobacz, mamy gości! - M-ka zaciągnęła dziadka to pokoju - Dziadku, to są goście. Goście, to jest mój dziadek.
Po jakimś czasie M-ka, przy panach od dekodera, pyta:
- Tatooo, a kiedy ci panowie sobie już pójdą?
Tata wyjaśnia M-ce, że panowie pracują i trzeba być cicho, aby im nie przeszkadzać. Wchodzi babcia, aby zapytać panów o jakieś sprawy techniczne. M-ka podpbiega do babci:
- Cicho, panowie pracują, nie wolno im przeszkadzać.
A potem M-ka poszła na basen. Gdy wróciła, panów już nie było. M-ka popłakała się, że nie zdążyła się z nimi pożegnać.
25 czerwca 2013
19 czerwca 2013
17 czerwca 2013
M-ka odstawia poranną histerię: na 10 minut przed wyjściem do przedszkola oświadcza, że chce malować farbami. Oczywiście zostaje poinformowana, że nie ma już na to czasu. M-ka wpada w ryk. Tłumaczę cierpliwie, że wiem i rozumiem, ale teraz wychodzimy i malować możemy po południu. Po 5 minutach płaczu, który zdał się na nic, M-ka łkając mówi:
- Ja chcę malować! Dlaczego mama mnie nie słucha?
Słuchać to takie nowe zgadzać się ;)
- Ja chcę malować! Dlaczego mama mnie nie słucha?
Słuchać to takie nowe zgadzać się ;)
14 czerwca 2013
12 czerwca 2013
Dziadek odbiera M-kę z przedszkola.
Dziadek: M-ko, a wiesz, co dzisiaj jest?
M-ka: Nie.
Dziadek: Dzisiaj są urodziny babci.
M-ka: Ojej, będzie tort, goście i świeczki i prezenty?
Dziadek: No nie, babcia nie chce tortu.
M-ka: Aha.
Dziadek: Ale możesz narysować dla babci laurkę.
M-ka siada do stołu i rysuje kwiatka. Do domu wchodzi babcia.
Babcia: Cześć M-ko!
M-ka (naburmuszona): Za wcześnie przyszłaś. Nie skończyłam kwiatka.
Dziadek: M-ko, a wiesz, co dzisiaj jest?
M-ka: Nie.
Dziadek: Dzisiaj są urodziny babci.
M-ka: Ojej, będzie tort, goście i świeczki i prezenty?
Dziadek: No nie, babcia nie chce tortu.
M-ka: Aha.
Dziadek: Ale możesz narysować dla babci laurkę.
M-ka siada do stołu i rysuje kwiatka. Do domu wchodzi babcia.
Babcia: Cześć M-ko!
M-ka (naburmuszona): Za wcześnie przyszłaś. Nie skończyłam kwiatka.
11 czerwca 2013
9 czerwca 2013
8 czerwca 2013
3 czerwca 2013
2 czerwca 2013
Ścielę łóżko, jaśki zostają na podłodze obok rzeczy do prania. Wchodzi M-ka:
- O nie!!! Co się tutaj stało?! Niedobry kotek!
Idzie do drugiego pokoju, gdzie kot wygodnie śpi na kanapie.
- Kotku - zaczyna M-ka niezwykle poważnym tonem, kot patrzy na nią zaspany ze wzrokiem w stylu: "poważnie, ty coś do mnie mówisz?" - Kotku, rozrzuciłeś ubranka i poduszki. To bardzo niegrzeczne. Teraz musisz wstać i to posprzątać.
M-ka wyszła zadowolona ze swojej pedagogicznej rozmowy przeprowadzonej z kotem. Kot poszedł spać dalej. Matka posprzątała poduszki i ubrania.
- O nie!!! Co się tutaj stało?! Niedobry kotek!
Idzie do drugiego pokoju, gdzie kot wygodnie śpi na kanapie.
- Kotku - zaczyna M-ka niezwykle poważnym tonem, kot patrzy na nią zaspany ze wzrokiem w stylu: "poważnie, ty coś do mnie mówisz?" - Kotku, rozrzuciłeś ubranka i poduszki. To bardzo niegrzeczne. Teraz musisz wstać i to posprzątać.
M-ka wyszła zadowolona ze swojej pedagogicznej rozmowy przeprowadzonej z kotem. Kot poszedł spać dalej. Matka posprzątała poduszki i ubrania.
30 maja 2013
28 maja 2013
27 maja 2013
M-ka poszła z babcią do sklepu i naciągnęła babcię na książkę. Kiedy wróciły do domu M-ka, z książką pod pachą, pyta:
- Co masz dla mnie?
Babcia wskazuje na książkę:
- Książkę dostałaś.
M-ka: Nieee, książkę kupiłyśmy razem. Co ty masz dla mnie?
I oto rodzi się kobiecość: M-ka kupuje, płaci ktoś inny ;)
- Co masz dla mnie?
Babcia wskazuje na książkę:
- Książkę dostałaś.
M-ka: Nieee, książkę kupiłyśmy razem. Co ty masz dla mnie?
I oto rodzi się kobiecość: M-ka kupuje, płaci ktoś inny ;)
25 maja 2013
24 maja 2013
22 maja 2013
M-ka zostaje uprzedzona, że podczas kąpieli będziemy myć włosy, więc zaczyna wpadać w panikę, bo przecież boi się mycia włosów.
Tata: A pamiętasz, że mamy ten szampon z reklamy, w którym dziewczynka myje włosy i się nie boi?
M-ka: Ale ja się boję.
Minus dla taty za źle zastosowaną technikę manipulacyjną.
Plus dziesięć dla M-ki za świadomość, odwagę do dzielenia się swoimi emocjami i nie uleganiu spotom reklamowym.
;)
Tata: A pamiętasz, że mamy ten szampon z reklamy, w którym dziewczynka myje włosy i się nie boi?
M-ka: Ale ja się boję.
Minus dla taty za źle zastosowaną technikę manipulacyjną.
Plus dziesięć dla M-ki za świadomość, odwagę do dzielenia się swoimi emocjami i nie uleganiu spotom reklamowym.
;)
19 maja 2013
Od kilku tygodni na pytanie: co robiłaś w przedszkolu? M-ka odpowiadała:
- To tajemnica.
Na pytanie: Jaka tajemnica? odpowiadała:
- Bardzo trudna tajemnica.
W piątek M-ka powiedziała:
- Jutro pokażę wam moją tajemnicę.
- Jaką tajemnicę?
- Będę tańczyć i śpiewać!
- M-ko, chyba zdradziłaś swoją tajemnicę.
- Ojej...
- To tajemnica.
Na pytanie: Jaka tajemnica? odpowiadała:
- Bardzo trudna tajemnica.
W piątek M-ka powiedziała:
- Jutro pokażę wam moją tajemnicę.
- Jaką tajemnicę?
- Będę tańczyć i śpiewać!
- M-ko, chyba zdradziłaś swoją tajemnicę.
- Ojej...
17 maja 2013
15 maja 2013
12 maja 2013
8 maja 2013
Zatrzymujemy się na światłach, M-ka przygląda się ludziom na przystanku i dostrzega trzech panów.
M-ka: A czemu ci panowie są sami? Gdzie są ich żony?
Tata: Pewnie w domu.
M-ka: A jaki ci panowie mają dom?
Katie: Nie wiem, kochanie, bo ja nie znam tych panów.
M-ka: Aha...
Ruszamy. Po chwili:
M-ka (smutno): Panowie mnie nie zauważyli!
Kilka minut później:
M-ka: Dlaczego ludzie nie widzą, że jestem gwiazdą?!
Celebrity wannabe ;)
M-ka: A czemu ci panowie są sami? Gdzie są ich żony?
Tata: Pewnie w domu.
M-ka: A jaki ci panowie mają dom?
Katie: Nie wiem, kochanie, bo ja nie znam tych panów.
M-ka: Aha...
Ruszamy. Po chwili:
M-ka (smutno): Panowie mnie nie zauważyli!
Kilka minut później:
M-ka: Dlaczego ludzie nie widzą, że jestem gwiazdą?!
Celebrity wannabe ;)
6 maja 2013
Stoimy na światłach. Chodnikiem biegnie około siedmioletnia dziewczynka.
M-ka: Mamo, a gdzie ta dziewczynka biegnie?
Katie: Nie wiem. Może do domu, a może na podwórko?
M-ka: A dlaczego ta dziewczynka jest sama? Gdzie jest jej mama?
Katie: Czasami tak jest, że jesteśmy sami. A mama może na nią czekać w domu, albo na podwórku.
Ruszamy. Po chwili ciszy M-ka wzdycha:
- Chciałabym być sama.
Katie: To naturalne, ja czasami też chcę być sama. - I mimo iż to prawda, to trochę smutno mi się robi, że M-ka chce samotności.
M-ka: Chciałabym być sama, żeby potem móc do ciebie biec!
I już mi nie jest smutno.
M-ka: Mamo, a gdzie ta dziewczynka biegnie?
Katie: Nie wiem. Może do domu, a może na podwórko?
M-ka: A dlaczego ta dziewczynka jest sama? Gdzie jest jej mama?
Katie: Czasami tak jest, że jesteśmy sami. A mama może na nią czekać w domu, albo na podwórku.
Ruszamy. Po chwili ciszy M-ka wzdycha:
- Chciałabym być sama.
Katie: To naturalne, ja czasami też chcę być sama. - I mimo iż to prawda, to trochę smutno mi się robi, że M-ka chce samotności.
M-ka: Chciałabym być sama, żeby potem móc do ciebie biec!
I już mi nie jest smutno.
5 maja 2013
4 maja 2013
2 maja 2013
1 maja 2013
29 kwietnia 2013
28 kwietnia 2013
M-ka i babcia wspólnie bawią się w poszukiwaczy skarbu. Najpierw babcia znajduje jakiś kamień i zakopuje go w piaskownicy, a miejsce ukrycia skarbu zaznacza krzyżykiem. M-ka szuka oznaczonego miejsca, wykopuje skarb i się cieszy.
Za którymś razem M-ka nie może znaleźć oznaczonego miejsca. Szuka, szuka i nic, mimo iż stoi tuż przed nim.
M-ka: Nie mogę znaleźć krzyżyka!
Babcia: Przecież masz pod nosem.
M-ka (dotykając palcem końca swojego nosa): Nie mam pod nosem!
Za którymś razem M-ka nie może znaleźć oznaczonego miejsca. Szuka, szuka i nic, mimo iż stoi tuż przed nim.
M-ka: Nie mogę znaleźć krzyżyka!
Babcia: Przecież masz pod nosem.
M-ka (dotykając palcem końca swojego nosa): Nie mam pod nosem!
27 kwietnia 2013
25 kwietnia 2013
23 kwietnia 2013
22 kwietnia 2013
Niedzielę M-ka miała bardzo aktywną, jej część spędziła ze swoim kuzynem F.
Jak zwykle w niedzielny wieczór myjemy głowę, co oznacza, że M-ka na hasło: a teraz włosy zaczyna płakać. M-ka płacze, bo zdaje się, że myśli, że to nieodzowny element mycia głowy.
Wychodzimy z łazienki, M-ka już doszczętnie zmęczona płacze teraz bez powodu i z każdego powodu. Bo światło świeci, bo kot się na nią patrzy, bo ręcznik nie ten.
Tata: M-ko, a dlaczego ty płaczesz?
M-ka (za bardzo nie wie czemu, więc przez chwilę szuka w głowie przyczyny): Bo, bo... bo ja chciałam się zobaczyć z F!
Tata: Ale teraz?
M-ka: Tak!
Tata: Ale F. to już teraz śpi, bo jutro trzeba iść do szkoły.
M-ka (z histerycznym napadem płaczu): Gdzieee???!!!
Tata: No do szkoły.
M-ka (z jeszcze większym napadem histerycznego płaczu): Jak to???!!! To ja już skończyłam przedszkole???!!!
Jak zwykle w niedzielny wieczór myjemy głowę, co oznacza, że M-ka na hasło: a teraz włosy zaczyna płakać. M-ka płacze, bo zdaje się, że myśli, że to nieodzowny element mycia głowy.
Wychodzimy z łazienki, M-ka już doszczętnie zmęczona płacze teraz bez powodu i z każdego powodu. Bo światło świeci, bo kot się na nią patrzy, bo ręcznik nie ten.
Tata: M-ko, a dlaczego ty płaczesz?
M-ka (za bardzo nie wie czemu, więc przez chwilę szuka w głowie przyczyny): Bo, bo... bo ja chciałam się zobaczyć z F!
Tata: Ale teraz?
M-ka: Tak!
Tata: Ale F. to już teraz śpi, bo jutro trzeba iść do szkoły.
M-ka (z histerycznym napadem płaczu): Gdzieee???!!!
Tata: No do szkoły.
M-ka (z jeszcze większym napadem histerycznego płaczu): Jak to???!!! To ja już skończyłam przedszkole???!!!
20 kwietnia 2013
14 kwietnia 2013
6:45 M-ka ładuje się do naszego łóżka.
Katie: Wiesz M-ko, dzisiaj idziemy do kina.
M-ka: Naprawdę????
M-ka wyskoczyła z łóżka.
6:50 staje przed łóżkiem ubrana, ze spinkami we włosach, koralikami na szyi.
M-ka: Mamo, już jestem gotowa. Możemy iść.
Niestety musiała jeszcze trochę poczekać na rodziców, którzy się strasznie ociągali, ubierali o wiele za długo, ale w końcu M-ka poszła do kina i obejrzała to:
M-ka w kinie przeżywała najbardziej ze wszystkich dzieci fabułę: najgłośniej się śmiała, najgłośniej krzyczała: Uważaj! Uciekajcie! Za tobą!
[przyznam, że wchodząc na salę wyraziłam nadzieję, że może kiedyś uda się pójść do kina na film dla dorosłych, ale... Krudowie są fantastyczni! Przeżywałam niemal tak samo, jak M-ka. I popłakałam się nie tylko ze śmiechu :)]
Katie: Wiesz M-ko, dzisiaj idziemy do kina.
M-ka: Naprawdę????
M-ka wyskoczyła z łóżka.
6:50 staje przed łóżkiem ubrana, ze spinkami we włosach, koralikami na szyi.
M-ka: Mamo, już jestem gotowa. Możemy iść.
Niestety musiała jeszcze trochę poczekać na rodziców, którzy się strasznie ociągali, ubierali o wiele za długo, ale w końcu M-ka poszła do kina i obejrzała to:
źródło: Filmweb
M-ka w kinie przeżywała najbardziej ze wszystkich dzieci fabułę: najgłośniej się śmiała, najgłośniej krzyczała: Uważaj! Uciekajcie! Za tobą!
[przyznam, że wchodząc na salę wyraziłam nadzieję, że może kiedyś uda się pójść do kina na film dla dorosłych, ale... Krudowie są fantastyczni! Przeżywałam niemal tak samo, jak M-ka. I popłakałam się nie tylko ze śmiechu :)]
13 kwietnia 2013
11 kwietnia 2013
3 kwietnia 2013
1 kwietnia 2013
28 marca 2013
26 marca 2013
M-ka: A co mi mamo kupiłaś?
Katie: Nic.
M-ka: No ale musisz mi coś kupić!
Katie: Nie muszę, a poza tym wczoraj ci coś kupiłam.
M-ka: No ale dzisiaj też musisz!
Katie: A ty? Co mi kupiłaś?
M-ka: Yyyy... no... nic
Katie: Ale dlaczego? Ja chcę! Musisz mi coś kupić!
M-ka: Ale to dziewczynki dostają prezenty.
Katie: Przecież jestem dziewczyną.
M-ka: Ale ty nie jesteś M-ka, tylko mama!
szach mat ;)
Katie: Nic.
M-ka: No ale musisz mi coś kupić!
Katie: Nie muszę, a poza tym wczoraj ci coś kupiłam.
M-ka: No ale dzisiaj też musisz!
Katie: A ty? Co mi kupiłaś?
M-ka: Yyyy... no... nic
Katie: Ale dlaczego? Ja chcę! Musisz mi coś kupić!
M-ka: Ale to dziewczynki dostają prezenty.
Katie: Przecież jestem dziewczyną.
M-ka: Ale ty nie jesteś M-ka, tylko mama!
szach mat ;)
25 marca 2013
24 marca 2013
17 marca 2013
M-ka jedzie z tatą do przedszkola, mija ich karetka na sygnale.
M-ka: Karetka jedzie, ktoś potrzebuje pomocy.
Tata: Tak, M-ko.
M-ka: A do kogo jedzie? Kto potrzebuje pomocy?
Tata: Nie wiem, ale na pewno, zaraz pomoc zostanie udzielona.
M-ka: A może to dziadek F. potrzebuje pomocy? Bo przecież jest chory, ma lekarstwa i był w szpitalu.
M-ka: Karetka jedzie, ktoś potrzebuje pomocy.
Tata: Tak, M-ko.
M-ka: A do kogo jedzie? Kto potrzebuje pomocy?
Tata: Nie wiem, ale na pewno, zaraz pomoc zostanie udzielona.
M-ka: A może to dziadek F. potrzebuje pomocy? Bo przecież jest chory, ma lekarstwa i był w szpitalu.
14 marca 2013
10 marca 2013
9 marca 2013
8 marca 2013
6 marca 2013
3 marca 2013
28 lutego 2013
27 lutego 2013
26 lutego 2013
24 lutego 2013
M-ka bawi się telefonem stacjonarnym u dziadków. W pewnym momencie dziadek, dla żartu, dzwoni na niego z komórki. M-ka oczywiście się trochę przestraszyła, ale po którymś tam razie odbiera.
Dziadek: To ja, telefon, dzwonię do ciebie, żeby powiedzieć, abyś nie wciskała moich guziczków.
M-ka przejęta: Kto to do mnie mówi?
Sytuacja powtarza się kilkakrotnie. Widząc, że M-ka trochę za bardzo przeżywa to, że nie wie, kto do niej dzwonił, mówię:
- To dziadek do ciebie dzwoni.
M-ka (stojąc obok dziadka, który trzyma w dłoni komórkę): Jaki dziadek?
Dziadek: Dziadek do orzechów.
M-ka: Dziadek do orzechów? To ja muszę do niego zadzwonić!
I znów zaczyna wciskać klawisze telefonu, aż przez przypadek włącza faks, co skutkuje wydrukiem raportu. Trochę się przestraszyła, dziadek wziął wydruk i czyta:
Droga M-ko, bardzo cię proszę, nie dzwoń do mnie, ponieważ idę spać. Dziadek do orzechów.
M-ka: Ojej, Dziadek do orzechów napisał do mnie list!
I się zaczęło: M-ka zaczęła drukować raporty, twierdząc, że to listy od Dziadka do orzechów, bo ona musi: mieć dużo listów!
Dziadek bardzo się z tego powodu ucieszył - będzie musiał kupić nowy papier do faksu.
Dziadek: To ja, telefon, dzwonię do ciebie, żeby powiedzieć, abyś nie wciskała moich guziczków.
M-ka przejęta: Kto to do mnie mówi?
Sytuacja powtarza się kilkakrotnie. Widząc, że M-ka trochę za bardzo przeżywa to, że nie wie, kto do niej dzwonił, mówię:
- To dziadek do ciebie dzwoni.
M-ka (stojąc obok dziadka, który trzyma w dłoni komórkę): Jaki dziadek?
Dziadek: Dziadek do orzechów.
M-ka: Dziadek do orzechów? To ja muszę do niego zadzwonić!
I znów zaczyna wciskać klawisze telefonu, aż przez przypadek włącza faks, co skutkuje wydrukiem raportu. Trochę się przestraszyła, dziadek wziął wydruk i czyta:
Droga M-ko, bardzo cię proszę, nie dzwoń do mnie, ponieważ idę spać. Dziadek do orzechów.
M-ka: Ojej, Dziadek do orzechów napisał do mnie list!
I się zaczęło: M-ka zaczęła drukować raporty, twierdząc, że to listy od Dziadka do orzechów, bo ona musi: mieć dużo listów!
Dziadek bardzo się z tego powodu ucieszył - będzie musiał kupić nowy papier do faksu.
23 lutego 2013
Do kuchni przez kratkę wentylacyjną wpada zapach palonego węgla. Ktoś w kamienicy rozpala w piecu.
M-ka wchodzi do kuchni, przystaje, unosi głowę do góry i zaczyna mocno wdychać zapach.
M-ka: Co to tak pięknie pachnie?
Katie: Węgiel. Ktoś rozpala w piecu.
M-ka: Pachnie tak pięknie, jak w naszym starym domu!
Ja czując ten zapach, cieszę się, że rozpalanie w piecu już mnie nie dotyczy.
M-ce przypomina jej pierwsze miejsce na świecie.
Pierwszy zapach dzieciństwa?
M-ka wchodzi do kuchni, przystaje, unosi głowę do góry i zaczyna mocno wdychać zapach.
M-ka: Co to tak pięknie pachnie?
Katie: Węgiel. Ktoś rozpala w piecu.
M-ka: Pachnie tak pięknie, jak w naszym starym domu!
Ja czując ten zapach, cieszę się, że rozpalanie w piecu już mnie nie dotyczy.
M-ce przypomina jej pierwsze miejsce na świecie.
Pierwszy zapach dzieciństwa?
19 lutego 2013
18 lutego 2013
16 lutego 2013
Jestem w pracy, szukam czegoś w torebce, oczywiście znaleźć nie mogę, więc wyciągam wszystko na biurko. Wszystko, więc również pałeczkę M-ki od cymbałek. Wywołuje to ogólną wesołość w biurze.
Wracam do domu, wołam M-kę:
Katie: Zobacz M-ko, co znalazłam dzisiaj w swojej torebce.
M-ka: Ojej, mój patyczek!
Katie: No, trochę się ze mnie dzisiaj w pracy śmiali, że go miałam w torebce.
M-ka ( pełna gniewu, tupiąc nogą): O nie! Jak mogli się śmiać z mojego patyczka?! A niech to!
Katie: Ale nie śmiali się z twojego patyczka, tylko ze mnie.
M-ka: Aha... no to dobrze.
Z pałeczki śmiać się nie można, ale z matki to tak ;)
Wracam do domu, wołam M-kę:
Katie: Zobacz M-ko, co znalazłam dzisiaj w swojej torebce.
M-ka: Ojej, mój patyczek!
Katie: No, trochę się ze mnie dzisiaj w pracy śmiali, że go miałam w torebce.
M-ka ( pełna gniewu, tupiąc nogą): O nie! Jak mogli się śmiać z mojego patyczka?! A niech to!
Katie: Ale nie śmiali się z twojego patyczka, tylko ze mnie.
M-ka: Aha... no to dobrze.
Z pałeczki śmiać się nie można, ale z matki to tak ;)
12 lutego 2013
11 lutego 2013
Jedziemy samochodem. Przede mną zawalidroga. 20 km/h przy ograniczeniu do 60.
Katie: No jedź żesz, do cholery!
Ponieważ zawalidroga nie przyspiesza, gdy tylko mogę, postanawiam go wyminąć. Oczywiście, jak zawsze, gdy masz do czynienia z zawalidrogami, ten również zmienia pas i wpycha się przede mnie.
Katie: No co za osioł jeden!
M-ka: Do kogo mówiłaś, mamo?
Katie: Yyy.... do tego pana, co jedzie przed nami...
M-ka: Bardzo grzecznie do pana powiedziałaś.
Moja pierwsza myśl: Daję dziecku bardzo zły przykład tego, jak powinny wyglądać relacje interpersonalne.
Moja druga myśl: Mam niezwykle empatyczne dziecko - biorąc pod uwagę to, co owy pan wyczyniał, rzeczywiście zwróciłam się do niego niezwykle grzecznie.
Katie: No jedź żesz, do cholery!
Ponieważ zawalidroga nie przyspiesza, gdy tylko mogę, postanawiam go wyminąć. Oczywiście, jak zawsze, gdy masz do czynienia z zawalidrogami, ten również zmienia pas i wpycha się przede mnie.
Katie: No co za osioł jeden!
M-ka: Do kogo mówiłaś, mamo?
Katie: Yyy.... do tego pana, co jedzie przed nami...
M-ka: Bardzo grzecznie do pana powiedziałaś.
Moja pierwsza myśl: Daję dziecku bardzo zły przykład tego, jak powinny wyglądać relacje interpersonalne.
Moja druga myśl: Mam niezwykle empatyczne dziecko - biorąc pod uwagę to, co owy pan wyczyniał, rzeczywiście zwróciłam się do niego niezwykle grzecznie.
10 lutego 2013
7 lutego 2013
2 lutego 2013
31 stycznia 2013
29 stycznia 2013
27 stycznia 2013
Wracamy z M-ką do domu.
Ja - tradycyjnie - objuczona jak wielbłąd, w jednej ręce torebka, laptop, dwie siaty, w drugiej ręka M-ki.
Cel mam jeden: Samochód. Jak najszybciej.
M-ka co chwila się zatrzymuje, zwalnia kroku. W końcu jęczę:
- M-ko, proszę cię, chodźmy szybciej, bo mi już ręce odpadają.
M-ka marszy brew, przystaje, szarpie mnie za rękę i mówi:
- Nie mamo, nie odpada ci ręka. Całkiem dobrze się trzyma, wiesz?
Ja - tradycyjnie - objuczona jak wielbłąd, w jednej ręce torebka, laptop, dwie siaty, w drugiej ręka M-ki.
Cel mam jeden: Samochód. Jak najszybciej.
M-ka co chwila się zatrzymuje, zwalnia kroku. W końcu jęczę:
- M-ko, proszę cię, chodźmy szybciej, bo mi już ręce odpadają.
M-ka marszy brew, przystaje, szarpie mnie za rękę i mówi:
- Nie mamo, nie odpada ci ręka. Całkiem dobrze się trzyma, wiesz?
26 stycznia 2013
Mimo iż M-ka przez długi czas unikała połączenia: grzebień+matka+ozdoba do włosów moja matczyna intuicja podpowiadała mi, że nadejdzie taki dzień, kiedy moje dziecko siądzie przede mną i powie: mamo, uczesz mnie.
I się nie myliłam. Nadeszła ta piękna chwila i już byłam gotowa z rozkoszą czesać m-kowe włosy sięgające pasa w przeróżne wariacje końskich ogonów, kucyków, gdy moje dziecko oświadczyło, że mam ją czesać, tak, jak pani w przedszkolu. A pani w przedszkolu czesze tak:
Moja radość była nie do zmierzenia. Cierpliwość również.
I proszę nie łączyć plecenia koszyczka z włosów M-ki z ostatnią wizytą u fryzjera.
Czysty zbieg okoliczności.
I się nie myliłam. Nadeszła ta piękna chwila i już byłam gotowa z rozkoszą czesać m-kowe włosy sięgające pasa w przeróżne wariacje końskich ogonów, kucyków, gdy moje dziecko oświadczyło, że mam ją czesać, tak, jak pani w przedszkolu. A pani w przedszkolu czesze tak:
Moja radość była nie do zmierzenia. Cierpliwość również.
I proszę nie łączyć plecenia koszyczka z włosów M-ki z ostatnią wizytą u fryzjera.
Czysty zbieg okoliczności.
25 stycznia 2013
Dwa dni z z rzędu podczas odwożenia M-ki do przedszkola zdarzyło mi się wielokrotnie przejechać na pomarańczowym świetle. Za każdym razem sytuację komentowałam słowami:
- Pomarańczowe, przepraszam.
Trzeciego dnia M-kę odwoził tata. Zatrzymał się na czerwonym.
M-ka: Dlaczego stoimy?
Tata: Bo jest czerwone światło.
Ruszyli. Kolejne światła, znów czerwone, zatrzymują się.
Tata: Widzisz M-ko, znów stoimy na czerwonym świetle.
M-ka wzdychając: Ech, jak ja bym chciała przejechać na pomarańczowym...
- Pomarańczowe, przepraszam.
Trzeciego dnia M-kę odwoził tata. Zatrzymał się na czerwonym.
M-ka: Dlaczego stoimy?
Tata: Bo jest czerwone światło.
Ruszyli. Kolejne światła, znów czerwone, zatrzymują się.
Tata: Widzisz M-ko, znów stoimy na czerwonym świetle.
M-ka wzdychając: Ech, jak ja bym chciała przejechać na pomarańczowym...
23 stycznia 2013
M-ka bawi się z tatą: rzucając do siebie piłkę muszą powiedzieć słowo z jakiejś kategorii. I tak, zaczynają od smaków:
M-ka: Truskawkowy!
Tata: Malinowy!
(...)
Kolejna kategoria: kolory
Tata: Czarny!
M-ka: Czerwony!
(...)
M-ka: Teraz literki!
Tata: A!
M-ka podnosi piłkę i mówi: Nie tato, nie tak! - po czym podnosi piłkę, rzuca i mówi: Literki!
M-ka: Truskawkowy!
Tata: Malinowy!
(...)
Kolejna kategoria: kolory
Tata: Czarny!
M-ka: Czerwony!
(...)
M-ka: Teraz literki!
Tata: A!
M-ka podnosi piłkę i mówi: Nie tato, nie tak! - po czym podnosi piłkę, rzuca i mówi: Literki!
22 stycznia 2013
20 stycznia 2013
Zaraz oszaleję... bo M-ka - to pewne - oszalała... na punkcie moich stóp.
Jak wystają spod kołdry to do nich mówi, pokazuje im swoje rysunki, czyta książki, każe oglądać bajki, nadała im imiona: lewa stopa to Jagoda, a prawa to Jagódka, przytula się do nich i mówi: moje przyjaciółki, kocham was!
Co gorsza, każda moja chęć pójścia gdziekolwiek kończy się okrzykiem: Stopy, nie idźcie!
Ratunku!
Jak wystają spod kołdry to do nich mówi, pokazuje im swoje rysunki, czyta książki, każe oglądać bajki, nadała im imiona: lewa stopa to Jagoda, a prawa to Jagódka, przytula się do nich i mówi: moje przyjaciółki, kocham was!
Co gorsza, każda moja chęć pójścia gdziekolwiek kończy się okrzykiem: Stopy, nie idźcie!
Ratunku!
18 stycznia 2013
17 stycznia 2013
16 stycznia 2013
14 stycznia 2013
12 stycznia 2013
M-ka zamyka drzwi przed dziadkiem:
- Proszę mi nie przeszkadzać, ja tu teraz pracuję!
Dziadek: Ale ja jestem tutaj kierownikiem tego interesu!
M-ka: Nie! Ja jestem kierownikiem!
Dziadek: A ja jestem dyrektorem!
M-ka: Nie! Ja jestem dyrektorem!
Dziadek: To ja jestem prezesem!
M-ka zamilkła, bo nigdy nie słyszała wcześniej słowa "prezes", myśli i po chwili:
- Nie, ty jesteś dziadek.
- Proszę mi nie przeszkadzać, ja tu teraz pracuję!
Dziadek: Ale ja jestem tutaj kierownikiem tego interesu!
M-ka: Nie! Ja jestem kierownikiem!
Dziadek: A ja jestem dyrektorem!
M-ka: Nie! Ja jestem dyrektorem!
Dziadek: To ja jestem prezesem!
M-ka zamilkła, bo nigdy nie słyszała wcześniej słowa "prezes", myśli i po chwili:
- Nie, ty jesteś dziadek.
10 stycznia 2013
Dziadek ma taki zwyczaj, że zawsze po powrocie do domu, na stole w kuchni kładzie wszystkie drobne, jakie chowa po kieszeni kurtki i spodni. Często są to kwoty kilkudziesięciu złotych.
M-ka ma taki zwyczaj, że koło monet wyłożonych przez dziadka, kładzie swoją skarbonkę i wrzuca do niej te monety.
Do ostatniego grosza.
M-ka ma taki zwyczaj, że koło monet wyłożonych przez dziadka, kładzie swoją skarbonkę i wrzuca do niej te monety.
Do ostatniego grosza.
8 stycznia 2013
M-ka opowiada tacie o tym, co zjadła w przedszkolu, bo była bardzo głodna, bo miała pusty brzuszek i że w nim burczało.
Tata: Rety, to byłaś tak głodna, że zjadłabyś konia z kopytami!
M-ka: Kopyta??!! Nie, konia nie można jeść, bo konia by to bolało! Jedzenie konia nie jest dobre, tak nie można i...i...i... to jest tłuste!
Tata: Rety, to byłaś tak głodna, że zjadłabyś konia z kopytami!
M-ka: Kopyta??!! Nie, konia nie można jeść, bo konia by to bolało! Jedzenie konia nie jest dobre, tak nie można i...i...i... to jest tłuste!
6 stycznia 2013
3 stycznia 2013
Żadna wiadomość nie wstrząsnęła mną tak bardzo, jak ta z godz. 8:02 zamieszczona na tablicy ogłoszeń w przedszkolu:
7 stycznia 2013 roku odbędzie się bal karnawałowy. Prosimy rodziców o przygotowanie przebrań dla dzieci.
I normalnie bym się ucieszyła, że na pierwszy bal M-ki mogę wykazać się artystycznie robiąc jej pierwszy kostium, ale przy M-ce, która na pytanie: Co byś chciała dostać? odpowiada: Fontannę i ciemności, a na widok butli z gazem z zachwytem pyta: Ojej, a co to, takie piękne? zaczynam obawiać się pytania: M-ko, a za co chcesz się przebrać na bal?
7 stycznia 2013 roku odbędzie się bal karnawałowy. Prosimy rodziców o przygotowanie przebrań dla dzieci.
I normalnie bym się ucieszyła, że na pierwszy bal M-ki mogę wykazać się artystycznie robiąc jej pierwszy kostium, ale przy M-ce, która na pytanie: Co byś chciała dostać? odpowiada: Fontannę i ciemności, a na widok butli z gazem z zachwytem pyta: Ojej, a co to, takie piękne? zaczynam obawiać się pytania: M-ko, a za co chcesz się przebrać na bal?
Subskrybuj:
Posty (Atom)