
27 września 2012
26 września 2012
25 września 2012
24 września 2012
22 września 2012
Tato w swoim wolnym dniu od pracy odbiera M-kę z przedszkola i daje jej pić.
M-ka: Tato, a skąd masz picie?
Tata: Z domu.
M-ka chwilę myśli, a potem pyta podejrzliwie: Tato, to ty byłeś w domu a nie w pracy?!
Tata: yyyy... no... byłem w pracy a potem szybko pojechałem do domu po picie.
M-ka (nadal podejrzliwie): Aha.
I co jest gorsze: ściemnianie trzylatka czy tłumaczenie się przed nim? ;)
M-ka: Tato, a skąd masz picie?
Tata: Z domu.
M-ka chwilę myśli, a potem pyta podejrzliwie: Tato, to ty byłeś w domu a nie w pracy?!
Tata: yyyy... no... byłem w pracy a potem szybko pojechałem do domu po picie.
M-ka (nadal podejrzliwie): Aha.
I co jest gorsze: ściemnianie trzylatka czy tłumaczenie się przed nim? ;)
21 września 2012
20 września 2012
19 września 2012
Pani z przedszkola każdego dnia mnie zawstydza.
Poniedziałek: M-ka idzie do przedszkola w końskim ogonie. Wraca z dobieranym warkoczem.
Wtorek: M-ka idzie do przedszkola z dwoma kitkami. Wraca z jakąś plecionką.
Środa: M-ka idzie do przedszkola w fryzurze na cebulę. Wraca z warkoczykami.
Czwartek: M-ka idzie do przedszkola w jakiejś wariacji na temat kucyków. Wraca z koszyczkiem (i to takim, że mi szczęka opadła)
Piątek: M-ka idzie do przedszkola z włosami związanymi z boku. Wraca z dwoma dobieranymi warkoczami.
Ja wiem, że nie mam ani polotu ani zdolności do takich pięknych fryzur.
Nie mam, bo mi przez ponad dwa lata M-ka swoich włosów dotknąć nie dała i jedyne na czym mogłam ćwiczyć i się rozwijać, to były Małe Kucyki Pony. Ale umówmy się, to nie to samo.
Pomijam już fakt, że z samego rana, to żadna z nas nie jest skora do rozbudowanych zabiegów stylistycznych.
W efekcie babcia, która przyszła odebrać pewnego dnia M-kę, nie poznała jej.
Dlaczego?
Bo M-ka była uczesana.
Pomyślałam nawet, że może w ten subtelny sposób Pani z przedszkola mi sugeruje, jak powinno być uczesane dziecko.
Podobno nie mam się czym przejmować. Kolega z pracy ma teorię, że w jego przedszkolu pani chcąc pokazać, że jego córka ma źle upięte włosy wsmarowuje jej dżem w czuprynę. A w domu dziecko też je kanapki z dżemem i we włosach nic nie ma!
Ja wiedziałam, że wybraliśmy dobre przedszkole, przynajmniej dziecko mam uczesane ;)
18 września 2012
16 września 2012
15 września 2012
14 września 2012
13 września 2012
12 września 2012
11 września 2012
Poszła M-ka do przedszkola i wróciła... chora!
Tata: M-ko, lekarstwo dla ciebie.
M-ka: Nie!
Katie: Ale musisz brać lekarstwa, żeby nie być chora, bo chore dzieci nie chodzą do przedszkola.
M-ka po chwili namysłu rozdziawia buzię, by wziąć lekarstwo:
- Zjadłam. Już nie jestem chora. Idziemy do przedszkola.
____
M-ka: Tato, a co ja złapałam?
Tata: Chorobę złapałaś.
M-ka: A dlaczego?
Tata: Bo są wirusy i bakterie.
M-ka: Ahaa... - po chwili - Tato, a co ja złapałam?
____
M-ka: Czy już jestem zdrowa? Czy mogę iść do przedszkola?
Tata: M-ko, lekarstwo dla ciebie.
M-ka: Nie!
Katie: Ale musisz brać lekarstwa, żeby nie być chora, bo chore dzieci nie chodzą do przedszkola.
M-ka po chwili namysłu rozdziawia buzię, by wziąć lekarstwo:
- Zjadłam. Już nie jestem chora. Idziemy do przedszkola.
____
M-ka: Tato, a co ja złapałam?
Tata: Chorobę złapałaś.
M-ka: A dlaczego?
Tata: Bo są wirusy i bakterie.
M-ka: Ahaa... - po chwili - Tato, a co ja złapałam?
____
M-ka: Czy już jestem zdrowa? Czy mogę iść do przedszkola?
9 września 2012
7 września 2012
6 września 2012
Pierwszy raz odbieram M-kę z przedszkola.
Na mój widok najpierw wydaje z siebie entuzjastyczny krzyk, a zaraz potem zaczyna na mnie szczekać.
(Ja jestem przyzwyczajona, nie wiem, co na to pani).
Potem zdaje relację z całego dnia. Na moje pytanie:
- A co jeszcze fajnego robiłaś w przedszkolu?
Odpowiada:
- Myłam rączki i robiłam siusiu.
Bardzo się cieszę, w końcu atrakcyjna oferta edukacyjna to podstawa ;)
Na mój widok najpierw wydaje z siebie entuzjastyczny krzyk, a zaraz potem zaczyna na mnie szczekać.
(Ja jestem przyzwyczajona, nie wiem, co na to pani).
Potem zdaje relację z całego dnia. Na moje pytanie:
- A co jeszcze fajnego robiłaś w przedszkolu?
Odpowiada:
- Myłam rączki i robiłam siusiu.
Bardzo się cieszę, w końcu atrakcyjna oferta edukacyjna to podstawa ;)
5 września 2012
4 września 2012
Po pierwszym dniu w przedszkolu M-ka:
- nie chciała wracać do domu
- twierdzi, że: "Pani jest zielona" [mam nadzieję, że nie ma na myśli pedagogicznych umiejętności ;)]
- ma większy słowotok i ADHD niż zwykle (a myślałam, że to niemożliwe)
- jest w ciągłym amoku
- co 3 minuty (dosłownie) chodzi myć ręce (bo z panią myła)
- ma podbite oko ;)
- nie chciała wracać do domu
- twierdzi, że: "Pani jest zielona" [mam nadzieję, że nie ma na myśli pedagogicznych umiejętności ;)]
- ma większy słowotok i ADHD niż zwykle (a myślałam, że to niemożliwe)
- jest w ciągłym amoku
- co 3 minuty (dosłownie) chodzi myć ręce (bo z panią myła)
- ma podbite oko ;)
2 września 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)