.

.

19 września 2012

Pani z przedszkola każdego dnia mnie zawstydza.
Poniedziałek: M-ka idzie do przedszkola w końskim ogonie. Wraca z dobieranym warkoczem.
Wtorek: M-ka idzie do przedszkola z dwoma kitkami. Wraca z jakąś plecionką.
Środa: M-ka idzie do przedszkola w fryzurze na cebulę. Wraca z warkoczykami.
Czwartek: M-ka idzie do przedszkola w jakiejś wariacji na temat kucyków. Wraca z koszyczkiem (i to takim, że mi szczęka opadła)
Piątek: M-ka idzie do przedszkola z włosami związanymi z boku. Wraca z dwoma dobieranymi warkoczami.

Ja wiem, że nie mam ani polotu ani zdolności do takich pięknych fryzur. 
Nie mam, bo mi przez ponad dwa lata M-ka swoich włosów dotknąć nie dała i jedyne na czym mogłam ćwiczyć i się rozwijać, to były Małe Kucyki Pony. Ale umówmy się, to nie to samo.
Pomijam już fakt, że z samego rana, to żadna z nas nie jest skora do rozbudowanych zabiegów stylistycznych. 
W efekcie babcia, która przyszła odebrać pewnego dnia M-kę, nie poznała jej.
Dlaczego?
Bo M-ka była uczesana.
 
Pomyślałam nawet, że może w ten subtelny sposób Pani z przedszkola mi sugeruje, jak powinno być uczesane dziecko. 
Podobno nie mam się czym przejmować. Kolega z pracy ma teorię, że w jego przedszkolu pani chcąc pokazać, że jego córka ma źle upięte włosy wsmarowuje jej dżem w czuprynę. A w domu dziecko też je kanapki z dżemem i we włosach nic nie ma!
Ja wiedziałam, że wybraliśmy dobre przedszkole, przynajmniej dziecko mam uczesane ;)

7 komentarzy:

  1. Jestem typem, który takie rzekome sugestie bierze głęboko do siebie i swoimi domysłami, niczym solą posypuje ranę powstałą z podkreślam rzekomej krytyki. Gdybym tak patrzyła na świat przez pryzmat "Ja wiedziałam, że wybraliśmy dobre przedszkole, przynajmniej dziecko mam uczesane ;)" byłabym spokojnym i o niebo szczęśliwszym człowiekiem. M-ce zazdroszczę Mamy i Jej mądrości, którą dostrzega ale chyba z lekkim niedowierzaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, przez dwa dni miałam poczucie winy i wstydu, ale potem sobie pomyślałam, a niech sobie czeszą :)

      Usuń
  2. od razu mi się przypomina, jak to Zola była tak nieładnie uczesana przez Dereka, że aż Miranda zrobiła mu szkolenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Ja się bardzo identyfikuję z tą sceną :)

      Usuń
  3. Jak zwykle się uśmiałam :D
    Powiem jak to wygląda od strony pani przedszkolanki może (byłam wolontariuszką w przedszkolu integracyjnym); dzieci walczą o uwagę pani, to któremu uda się skupić na sobie uwagę i choć na chwilę wślizgnąć na kolana, jest wyróżnione i przeszczęśliwe. Wiem jak dzieciaczki walczyły o mnie i tak np.; Zuzia wygrywała czasem rysowaniem, Julcia tym że była najmłodsza i małomówna, a Oliwka właśnie długimi włoskami, które uwielbiała mieć zaplatane i zawsze o to prosiła (kilka razy dziennie, więc może pani poprawia nie tylko Ciebie, ale również siebie)...dzieci mają swoje sposoby ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps. Mając poczucie winy zmieniłabym zdjęcie blogowe na jakieś z bardziej wyszukaną fryzurką ;)

      Usuń
    2. Potem zauważyłam, że pani hurtowo wszystkie dzieci czesze :) A Ty z kolei mi przypomniałaś, że przecież jako wychowawca kolonijny czy w ognisku wychowawczym też czesałam - zupełnie mi to z głowy wypadło :)
      Wiesz, ja to lubię M-kę rozczochraną, taka jest najpiękniejsza :)

      Usuń