M-ka: Każdy wybiera swój wybór.
Coelho byłby dumny ;)

31 marca 2015
29 marca 2015
Na placu zabaw M-ka poznała nową koleżankę. Okazało się, że ma tyle samo lat co M-ka, jej pokój jest dokładnie nad m-kowym pokojem i gdyby nie małe mi, to dziewczyny byłyby imienniczkami.
Pierwszy krok wykonała sąsiadka podchodząc, przedstawiając się i zapraszając do wspólnej zabawy. M-ka się speszyła, wtuliła w moją nogę i oznajmiła, że ma już aż cztery koleżanki i jak będzie miała jeszcze jedną, to będzie to za dużo. W końcu jednak dziewczyny zaczęły się bawić razem i bardzo miło spędziły czas.
Koleżanka: Będziemy koleżankami?
M-ka: Tak.
Bo na poziomie piaskownicy to jest właśnie tak bardzo proste.
Od czasu tej zabawy, sąsiadka z góry puka we wszystkie okna swojego domu, gdy widzi nas zbliżające się do bramy.
M-ka od czasu do czasu pyta: Mamo, jak ma na imię ta moja przyjaciółka?
A ja myślę sobie, że kto wie? Może to początek prawdziwej, pierwszej przyjaźni z tego samego bloku?
Pierwszy krok wykonała sąsiadka podchodząc, przedstawiając się i zapraszając do wspólnej zabawy. M-ka się speszyła, wtuliła w moją nogę i oznajmiła, że ma już aż cztery koleżanki i jak będzie miała jeszcze jedną, to będzie to za dużo. W końcu jednak dziewczyny zaczęły się bawić razem i bardzo miło spędziły czas.
Koleżanka: Będziemy koleżankami?
M-ka: Tak.
Bo na poziomie piaskownicy to jest właśnie tak bardzo proste.
Od czasu tej zabawy, sąsiadka z góry puka we wszystkie okna swojego domu, gdy widzi nas zbliżające się do bramy.
M-ka od czasu do czasu pyta: Mamo, jak ma na imię ta moja przyjaciółka?
A ja myślę sobie, że kto wie? Może to początek prawdziwej, pierwszej przyjaźni z tego samego bloku?
26 marca 2015
Jesteśmy z M-ką na placu zabaw. M-ka chce, abym się z nią huśtała, wdrapywała na drabinki, a ja próbuję ją zachęcić do zabawy z innymi dziećmi. Po kolejnej propozycji, abym zjechała na zjeżdżalni, mówię M-ce, że jestem trochę na to za stara.
M-ka zaczyna się bawić z innymi dziećmi. W pewnym momencie dzieci zaczynają zbierać kamyczki.
M-ka: Mamo, ja chcę, abyś zbierała ze mną kamyczki. No na to, to nie jesteś za stara!
M-ka zaczyna się bawić z innymi dziećmi. W pewnym momencie dzieci zaczynają zbierać kamyczki.
M-ka: Mamo, ja chcę, abyś zbierała ze mną kamyczki. No na to, to nie jesteś za stara!
23 marca 2015
20 marca 2015
17 marca 2015
M-ka przed snem słucha kołysanek.
(...) a gdy rano przyjdzie świt księżycowi będzie wstyd, że on zasnął a nie ty.
M-ka zrywa się z łóżka, siada i całkiem poważnie mówi:
- Księżyc jest na mnie zły!
Tata: Nie, M-ko księżyc nie jest zły.
M-ka: No, ale ja nie śpię...
Tata: To jest tylko piosenka, tak naprawdę księżyc nie jest na ciebie zły.
M-ka odetchnęła z ulgą.
(...) a gdy rano przyjdzie świt księżycowi będzie wstyd, że on zasnął a nie ty.
M-ka zrywa się z łóżka, siada i całkiem poważnie mówi:
- Księżyc jest na mnie zły!
Tata: Nie, M-ko księżyc nie jest zły.
M-ka: No, ale ja nie śpię...
Tata: To jest tylko piosenka, tak naprawdę księżyc nie jest na ciebie zły.
M-ka odetchnęła z ulgą.
16 marca 2015
14 marca 2015
13 marca 2015
11 marca 2015
10 marca 2015
9 marca 2015
8 marca 2015
6 marca 2015
4 marca 2015
Dziś o tym, jak praca wykonywana przez rodzica* wpływa na postrzeganie rzeczywistości przez dziecko:
M-ka wpada do pokoju ze łzami cieknącymi po policzkach, bo właśnie pani z prognozy pogody powiedziała, że nie będzie czystego nieba.
Dla Mileny to oczywiste, że nie chodzi o stopień zachmurzenia, ale o zbliżającą się katastrofę ekologiczną.
*Katie pracuje w szeroko pojętej dziedzinie walki ze skutkami zmian klimatu
M-ka wpada do pokoju ze łzami cieknącymi po policzkach, bo właśnie pani z prognozy pogody powiedziała, że nie będzie czystego nieba.
Dla Mileny to oczywiste, że nie chodzi o stopień zachmurzenia, ale o zbliżającą się katastrofę ekologiczną.
*Katie pracuje w szeroko pojętej dziedzinie walki ze skutkami zmian klimatu
3 marca 2015
Tata: Wiesz, M-ko, jak wrócimy do domu, to pójdę pobiegać.
M-ka: Ale przecież dzisiaj mieliśmy się bawić w chowanie żelków!
Tata: Taj, ale ja pójdę na krótko i szybko wrócę, potem się wykąpię, najszybciej na świecie zjem obiad i cały wieczór będziemy mieli na zabawę. Tak może być?
M-ka: Nie. Ja Ci nie chcę zepsuć życia tato, ale żelki to Ty mi obiecałeś po przedszkolu.
M-ka: Ale przecież dzisiaj mieliśmy się bawić w chowanie żelków!
Tata: Taj, ale ja pójdę na krótko i szybko wrócę, potem się wykąpię, najszybciej na świecie zjem obiad i cały wieczór będziemy mieli na zabawę. Tak może być?
M-ka: Nie. Ja Ci nie chcę zepsuć życia tato, ale żelki to Ty mi obiecałeś po przedszkolu.
2 marca 2015
Subskrybuj:
Posty (Atom)